mieliście szanse zostać w fundacjach to nikt niechciał
Autorze, firmę załóż, wyjedź, zmień branżę. Radź sobie. Czy ktoś jeszcze narzeka na forum, że pracy nie ma? Po pracowałeś w budżetówce a teraz myśl jak wszyscy inni a nie do prezydenta.
Aut z Polski.I jak ktoś napisał wcześniej dzieci ubywa.No mi fajnie,zamiast emerytury zasilek,jeśli starczy pieniążków dla wszystkich.
Przekwalifikowac się, zatrudnić na normalny etat, dzieci jest mało i tego tłumaczyć nie trzeba. Słyszałem opowieści jak w jednej ze szkół w OC na niewielką grupę dzieci przypada 4 nauczycieli angielskiego. Na zmianę chodzą na L4. Takie ratowanie etatów w szkołach to naciaganie ktore musi się kiedys skończyć.
Bzdury piszesz 10.29. A jeśli to prawda to wskazuje jedynie na niegospodarność organu prowadzącego, a nie jest winą n-li.
I myślę, że ten wątek nie został założony przez nauczyciela, tylko przez któregoś znudzonego i żądnego krwi belferskiej rodzica. Żaden nauczyciel przy zdrowych zmysłach nie prowokowałby kolejnej dyskusji na temat tego zawodu.
Pewnie nauczyciel go założył, bo się boi o utratę tej " jakże ciężkiej pracy" W biedronce po cięższych studiach pracują.
A jakich to cięższych? Socjologii politologii itp?
13:12 a czy nauczyciel polskiego czy w 1-3 kończy cięższe studia?
Kończy 13:35 studia nie cięższe i nie lżejsze niż inne humanistyczne. Pewnie, że nie jest aż tak ważne jak pisze się "góra" w porównaniu z zaprojektowaniem domu. Jednak jak świat światem są studia o różnym stopniu trudności. Z tym, że co dla jednych jest łatwe dla innych może być trudne. Człowiek uczy się całe życie i każdy jest dobry w swojej dziedzinie. Czyż nie o to w tym chodzi? Nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby cały czas wymagać coś od danej grupy zawodowej co im jest zupełnie zbyteczne. Czytając te wpisy odnoszę wrażenie, że większa część tu piszących żadnych studiów nie ukończyła. Do kogo więc pretensje?
Święta prawda (00.47), beznadziejne pretensje i nienawiść....i to takie przecież katolickie i polskie ale chyba "pseudo"....
Nie można wymagać nic od określonej grupy zawodowej, ale ta określona grupa zawodowa może mieć wymagania od innych grup oraz od rządzących? Bardzo ciekawe rozwiązanie ale zupełnie nielogiczne...
Może ktoś ogarnięty wyjaśni jak to możliwe, że organ prowadzący nie jest w stanie utrzymać szkoły a stowarzyszenie nagle przejmując szkołę ją utrzyma. Z punktu widzenia ekonomii jest to nierealne. Tymczasem za całe zło w szkołach wini się nauczycieli.
Już ci tłumaczę, samorząd dokłada przede wszystkim do pensji i innych dodatków stąd tak duże kwoty.Stowarzyszenia zatrudniają na innych warunkach,umowy o pracę etat 40 godzin,umowy zlecenia.
No tak ktoś uczy w szkole publicznej a przyrody czy historii będzie uczył w stowarzyszeniu dodatkowo? Jak można zatrudnić historyka jeśli to 1 godz. tygodniowo czy muzyka?
1 godzina tygodniowo ale dla 1 klasy. Klas w każdej szkole jest zwykle kilkanaście. Do tego dołożyć można dla takiego historyka jakieś zajęcia uzupełniające, dla muzyka prowadzenie chórku... Przecież liczba godzin każdego przedmiotu nie ulega zmianie ze względu na to czy szkołą zarządza stowarzyszenie czy samorząd, za to koszty kształtują się już zupełnie inaczej.
Wyjaśnić to można w prosty sposób - w stowarzyszeniu nie ma karty nauczyciela, więc i koszty prowadzenia szkoły są niższe. Niższa płaca dla nauczycieli, brak umów przez wakacje i mamy oszczędności, które pomagają zamknąć budżet.
Słabą masz wiedzę o ekonomii. Samorządy maja problem z utrzymaniem szkół, w których jest za mało uczniów, a za dużo nauczycieli względem ilości uczniów. Z resztą wszystko co należy do samorządów generuje straty. Stowarzyszenie będzie zarządzało jedną szkołą, którą zapełnią uczniami i zatrudnią odpowiednią ilość nauczycieli, których wynagrodzenie będzie podlegało prawom rynku, tak jak w przypadku każdego innego zawodu. Jeśli nauczyciel się nie zgodzi to będzie szukał nowej pracy. W ten sposób stowarzyszenie ma większe szanse utrzymania szkoły niż samorząd...
No to pogratulować uczniom częstej zmiany nauczycieli, chyba że jeden będzie od większości przedmiotów.