A co innego Twój znajomy ma powiedzieć o tej firmie? Ja też mam tam znajomych i całkiem nieźle sobie radzą, dobrze zarabiają, ale tak czy siak każda sprzedaż bezpośrednia to lekki przekręt i ociera się o wciskanie kitu ludziom. To specyficzna robota jest, dla specyficznych osób jednak i nie każdy się do tego nadaje choćby ze względu na charakter.
Ja uważam, że żadnego przekrętu tu nie ma. Nie ma przecież obowiązku iść na pokaz, a tym bardziej kupienia czegokolwiek. Jeśli ktoś decyduje się na uczestniczenie w takiej imprezie to chyba jest zainteresowany tematem. Chłopaki wykonują pracę jak każdą inną, przechodzą liczne szkolenia, starają się i ciężko pracują. A że wykorzystują swój urok osobisty - no cóż przynajmniej można na ładne mordki popatrzeć :)
Bardziej denerwują mnie namolni telemarketerzy, którzy wciskają piąty abonament i siódmy tablet, z mega szybkim internetem, z super abonamentem za złotówkę, nie informując pacjenta, że za trzy miesiące zacznie płacić abonament po kilkadziesiąt tudzież kilkaset złotych. No ale w dobie takiego bezrobocia należy im tylko współczuć...
Tak... to się w Polsce nazywa "radzenie sobie" - sprzedaż bezpośrednia chińskiego gówna, szeroki uśmiech na twarzy i liczenie "sałaty" z prowizji po pokazie. Posiadając firmowy numer stacjonarny jestem ciągle narażony na telefony od "speców" pragnących zaprosić mnie kolejny pokaz "bezkonkurencyjnego produktu" tj. gównianych garnków, magicznych kołder, czy nowego, magicznego sposobu inwestowania pieniędzy. O "naganiaczach" z firemek, które współpracują z telekomami nie muszę chyba wspominać. Na nic się zdają moje wyjaśnienia, że już przedłużyłem umowę... Oni wydzwaniają nadal. Czasem mi się wydaje, że założeniem większości podobnych "byznesów" w tym kraju jest to, że po drugiej stronie znajduje się idiota z IQ 60, któremu można wcisnąć cokolwiek się chce. Wystarczy do takiego barana podjechać odpowiednio "wypasioną" furą (w końcu efekt "wow" najbardziej się liczy), bądź nawinąć mu "makaron na uszy" przez telefon i na pewno "łyknie".
Lol. ;-)
Wystarczy poczytać trochę w internecie, nawet Philipiak dostał po uszach za nieuczciwe praktyki.
Niech ludzie kupują co chcą, ale niech Ci, co im to wciskają (i to jest całkiem dobre określenie) nie kreują się na świętych. Bo by tam nie pracowali, od sprzedaży mają dobre prowizje.
Zazdrość, zazdrość i jeszcze raz zazdrość. To jest właśnie Ostrowiec. Masz lepiej? Nie chwal się, bo Cię zjedzą :) Jeśli ktoś ma wątpliwości do tego co napisałem, niech przeczyta tytuł wątku a dalej niech zobaczy o czym piszą ludzie. Bo napewno nie na temat. Piszą na zasadzie- jest mi źle, to powyżywam się na tych co mają lepiej. Żal mi was
Garczki ok są i dobre ale nie za tą cenę to tak jakbyśmy mieli płacić za zapałki po np . 8 zł za paczkę bo łebki są innego koloru i z drugiej strony...
Techniki manipulacji stosowane czy to tu czy w innych tego typu sprzedażowych klimatach mnie brzydzą ...
Oj tak. Zazdroszczę im głównie "bajery" wystudiowanej na sekciarskich szkoleniach :] Niech sobie sprzedają nawet guano zawinięte w złotą folię, byleby nie wciskali go emerytom i ludziom ułomnym. Nasz kochany "nierząd" powinien się w końcu zabrać za różne rodzaje "naganialni". Jak już pisałem wyżej posiadając firmowy numer stacjonarny/komórkę w ciągu dnia poświęcamy około 40 minut na dziękowanie za "kontakt" w sprawie kolejnej cudowności proponowanej przez telemarketera. Do tego dochodzą ulotki reklamowe przychodzące pocztą i za pomocą maila. Sam ostatnio dostałem przesyłkę reklamową od w/w firmy, która tradycyjnie już wylądowała w koszu. Nie bardzo rozumiem jak im się opłaca taka akcja, ale ok. Prościej pojeździć po uzdrowiskach :]
w sumie jak wciskać ludziom kit to z pompą! jestem ciekawa czemu ich przywiało do Ostrowca... oby długo miejsca nie zagrzali.
najgorsze jest to, ze w Ostrowcu mozna kupic albo chinszczyzne albo philipiaka.
chcac kupic dobre garczki w rozsadnej cenie (np. korkmaz, bergHOFF) trzeba jechac najblizej do kielc albo zamowic w internetowym sklepie.
wszystkie gary na ostrowieckim rynku to szajs z azji.
wiem, bo sam szukalem. w koncu kupilem belgijskiego bergHOFFa w internecie za 299 zl. za 8 elementowy zestaw w promocji. normalna cena to 399 zl.
kupie zestaw 8 elementow philipiaka za 300 - 400 zl?
na pewno nie na pokazie, cały zestaw to koszt kilku tysięcy, o dziwo na allegro można dorwać je taniej, właśnie w przedziale 300-500zł, zastanawiam się skąd ta przebita "pokazowa" przecież to te same gary, z tą samą metką tylko cena jakaś niższa... ja swojego czasu szukałam właśnie nowego kompletu i zapamiętałam, że ceny na pokazie baaardzo różniły się od tych na allegro, stwierdziłam, że zainwestuję w tę samą markę co Ty :) bezpiecznie i pewnie
mam nadzieję, że uzdrowiska sobie darują, jak dla mnie dosyć już akcji pt "czas na rentę emeryta", jak dla mnie firma, która zarabia na naiwności osób starszych nie jest profofesjonalną firmą
A widzieliście kiedyś jak łobuzy wypasają tlenonione lale po Tesco?
To widać kto sobie tyłek szkłem podciera i jeździ z żoną do pracy, a która jest "puszczona" do sklepu.
Spektakl niesamowity. A biedne staruszki łkają i krzyczą bezsilne, bo zostały oszukane. Myślały, że kupują coś konkurencyjnego do Zeptera i będzie lokata kapitału. w rzeczywistości zostały oszukane, bo produkt, który kupiły wykonany jest ze zwykłej nierdzewki 304(18/10). Zepter to stal 316.
Zupełnie inna klasa.
Taka pogoń za pieniądzem:) Lale piękne:)