Kupiłam, dla świętego spokoju swojego dziecka, bo Pani na tym punkcie jakaś nerwowa jest.
Kondoma też nie ma obowiązku używania nowego jednak ludzie czemuś nakładają nowe ,co za marnotrawienie środków ,załóżmy grupę na fejsie DOBRY KONDOM WART PONOWNEGO UŻYCIA ;)
bynajmniej nie obracam kondonami :) .
A tak na serio część podręczników i ćwiczeniówek pójdzie do pieca lub na makulaturę po tym sezonie z powodu zmiany wydania (jakoś tak się to nazywa) .Zdaję się ,że to zasługa Giertycha bo normalnie potrafili co roku zmianę robić .
Coś człowieku ordynarny jesteś, a tu takie poważne tematy. Mnie to nie bawi, obracam każdą złotówkę, zanim ją wydam, i idąc za głosem pismena mówię nie wymysłom nauczycieli, tym przesadzonym oczywiście.
Było może ordynarne ale nie sądzę by coś się zmieniło w szkole ,gdy chodziłem do szkoły ćwiczeniówka służyła do ćwiczeń a książka do nauki .Książkę można było sprzedać po roku a ćwiczeniówki już nie i nikt nie robił z tego jakiś wykładów .Po co komuś ćwiczeniówka gdy są zrobione zadania ?? by je pokazać ? przecież nic się młody człowiek nie nauczy jak ma rozwiązane zadania .
I to było dobre jeden program do realizacji te same książki, które można było sprzedać. W klasa I-III teraz są komplety 2 czytanki reszta to 4 ćwiczeniówki do polskiego, 4 do matematyki i dwie wydzieranki. Mało tego trzy lata temu zmieniła się podstawa programowa więc i tak nic nie da się odkupić od rocznika wcześniej. A żeby było śmieszniej każdy nauczyciel może sobie wybrać do realizacji programu dowolne wydawnictwo.
@czlowiek, znam az za dobrze wymysly nauczycieli, jednak mialem szczescie pracowac z madrymi dyrektorami, ktorzy tepili takie bzdurne nakazy, czesto wrecz zostawiane byly uzywane cwiczeniowki na nastepny rok i dawalismy tym o ktorych bylo wiadomo, ze ich nie stac. A pisanie olowkiem bylo dopuszczalne a czasami w rodzinach wielodzietnych nakazywane.
@czlowiek, wiesz do czego sluzy gumka - mozesz zmazac olowek i nic nie jest gotowe. A jak ktos ma nowiutka i chce oszukiwac to nie moze? Odpisuje ze starej. Nie mieszaj moralnosci do oszczednosci.
A najlepiej od klasy IV zeszyt i ksiazka, bez zbednych cwiczeniowek jako dokladek. Bedzie taniej, a jednoczesnie mniej w plecaku.
@pismen widzę ,że twoje dzieci już dawno do szkoły nie chodzą lub ich nie masz więc dalsza dyskusja wydaję się jałowa w tym temacie .
Fakt @czlowiek, dzieci mam duze, nie znam sie wcale, bo jestem od niedawna "bylym" belfrem, wiec o wszystkim co w szkole wiem gorzej
Nie dziwie się już teraz ,wszak szkolne zasady są tylko 2 .
1 Nauczyciel ma ZAWSZE RACJE .
2 Jeżeli nauczyciel nie ma racji patrz punkt pierwszy .
Widzisz @czlowiek sa rozwiazania proste i populistyczne, mozna dawac kase uczniom na ksiazki (wyrzucac kase podatnikow), ale na prostsze rozwiazania wpasc trudno. Mozna wywalac tony papieru na zbedne cwiczeniowki, a mozna myslec. I to niezaleznie czy jest sie rodzicem czy belfrem.
A rozwiazania proste i sprawdzone to:
1. zeszyt albo cwiczeniowka (ale bez warunkow, kto czym pisze z naleganiem na olowek), z zadnego przedmiotu nie moze byc to i to
2. podreczniki w bibliotece szkolnej dla uczniow (tych o ktorych wiadomo, ze ich nie stac na zakup nawet na rynku wtornym),
3. zmiany programow nauczania i podrecznikow tylko w ostatecznosci (tylko w uzasadnionych wypadkach, kolejnej "madrej" reformy i to w przypadku gdzy faktycznie sie cos zmienia a nie tylko pozornie)
4. ograniczenie do minimum kserowania materialow dostepnych i sprawdzianow.
Moze to ewenement ale pracowalem w takich warunkach i nikt nie narzekal, nauczyciele sie przyzwyczaili, rodzice mieli wybor.
Widzisz jak chcesz to możesz napisać jak człowiek :) . Z tym ,że laptopy powinny wyprzeć wszelkiego rodzaju ćwiczeniówki ,bezproblemowy przesył danych poprzez wifi czy bluta .Gdy się policzy wszystko powinno wyjść taniej i nowocześniej ,tylko zaraz część zacznie swoją śpiewkę ,że kiedyś to tego nie było tej nowoczesności i ludzie sobie dawali radę .
Nic mylnego, bedzie bardzo nowoczesny analfabetyzm i nic wiecej, czego przejawy sa juz teraz. Poczytaj na tym forum znajdziesz tone przykladow, ze ludzie nie wiedza jak znalezc w necie najprostsza informacje. Do gimnazjum trafiaja uczniowie, ktorzy maja problem z napisaniem czegokolwiek w linijce, wielkosc liter jest tak, ze na stronie ledwo zdanie sie miesci. O przeczytaniu ze zrozumieniem mozna pomarzyc. A i zadania domowe odpisywane sa wprost z netu lub wydruki wklejane do zeszytu.
Gdyby dzieci nie oszukiwały to nikomu by ćwiczeniówka z rynku wtórnego nie przeszkadzała. Ale że dzieci się wycwaniły i zamiast same wypełniać dawały do sprawdzenia wypełnione już rok-dwa lata temu.
Po drugie najbiedniejsze dzieci dostają wyprawkę od państwa a i kilka kompletów podręczników jest w bibliotece więc już tak nie narzekajcie jak dokładnie nie wiecie. Proszę.
Wie to kaem z własnego doświadczenia?
Jakie komplety książek w bibliotece? Te czasy już były i nie wrócą. Najbiedniejsze to jakie? Bo jak rodzice zarabiają dziś ponad 320 zł to już wg państwa nic sie nie należy, bo bogaty jest i basta.
A zapisane ćwiczeniówki- a jaki to problem dla nauczyciela sprawdzić na poczatku roku, czy powycierane? Jak ma ćwiczeniówkę po starszym rodzeństwie to oszust? ? ? Bo nie dał zarobić szkole czy księgarni na handlu nowymi książkami?
Kaem skądś ty się urwała,że takie farmazony tu klepiesz ? Trzeba było chodzić DO szkoły, a nie WOKÓŁ niej.
To prawda że nauczyciele mogą sprawdzić ćwiczeniówki na początku roku.
A wiem nie z własnego doświadczenia ale mam w rodzinie nauczyciela ze szkoły podstawowej wiec wiem dokładnie.
I proszę nie wyrażaj się tak bez szacunku o mojej osobie, bo ja Cię nie obrażałam.
Dowiedziałam się przypadkiem ,że są nawet w Ostrowcu szkoły(nawet gimnazjum)gdzie nauczycielka powiedziała- ćwiczeniówek nie kupujcie wystarczy zeszyt i książka.
Brawo dla takiej postawy,wreszcie nie będzie niepotrzebnego rozpraszania,tylko prawdziwe utrwalanie wiedzy,nie będzie niepotrzebnego zajmowania czasu wypełnianiem tego wynalazku w domu,bo w szkole nie ma czasu.
Co zrobią w tym przypadku biedne wydawnictwa?bo tylko one na tym stracą.
Nadmieniam że tak postąpiła nauczycielka z wieloletnim doświadczeniem.
Zgoda ćwiczeniówkę można wypełniać ołówkiem tylko powiedz to pani, która jest głucha na takie argumenty i każe wypełniać ćwiczeniówki długopisem. Podoba mi się postawa jednej z nauczycielek z SP 14, która nie kazała w tym roku kupować tych bezsensownych wydzierane ( nadmienię że to nauczanie początkowe).