Skierowanie na psychiatrie było z Ostrowca
Nie uwierzę w to , że Kielce odmówiły przyjęcia dziewczyny,jak mój syn miał wypadek w szkole, i miał krwiaka wielkości jaja kurzego na głowie , lekarz w Ostrowcu stwierdził że "guza sobie nabił", a w Kielcach było podejrzenie pęknięcia czaszki,jak pojechałam na izbę przyjęć w Ostrowcu po wypadku, musieliśmy odczekać swoje, nikt się nie zainteresował tym że guz był co raz większy, sama przykładałam czym mogłam zimnym,po oględzinach lekarza, który przyjmował na izbie, musiałam dokonać wyboru, syn dostał skierowanie do Kielc, lekarz z izby przyjęć poinformował mnie że karetka może nas przetransportować, ale to może nastąpić za minimum 2 godziny, lub więcej , nawet w nocy, dodam że byłam w szpitalu ok.godz.13:00, więc musiałam podjąć decyzję, czy czekam nie wiadomo ile na transport karetką, czy sama zawiozę dziecko do Kielc, w takim wypadku wolałam jechać sama z synem natychmiast po wyjściu z Ostrowieckiego szpitala, oczywiście musiałam podpisać oświadczenie że nie zgadzam się na transport karetką. Chronią się jak tylko mogą, ale kładą kłody pod nogi, z tym że dziwne dla mnie jest to że niby Kielecki szpital nie miałby przyjąć Kariny, nie uwierzę w to , już 3 razy byliśmy kierowani do Kielc z dziećmi, i nigdy nikt się nie pytał czy przyjmą.
Oddział neurologii w Ostrowcu nikogo nie leczy, robi tylko wstępną diagnozę i leczenie zachowawcze w skandalicznych warunkach (smród, ciężko chorzy pacjenci leżą w moczu i kale przez wiele godzin). Sanepid ani Fundusz Zdrowia tam nie zagląda.
Nie bronie lekarzy ostrowieckich ale w Ostrowcu nie ma specjalistów dla dzieci żadnych poza alergologiem, więc jeśli dziecko trafia na szpital to powinno być przebadane przez specjalistę to nie u nas w mieście musi być przewiezione do Kielc, z tego co wiem tu Kielce odmówiły przyjęcia dziecka. Sama kilka lat temu przerabiałam podobny incydent tyle że kardiologiczny, ale dzięki Bogu u nas zakończyło się to szczęśliwie. Poruszaliśmy wtedy niebo i ziemię. Wyrazy współczucia dla rodziców i najbliższych Kariny.
Czyli wszystko w porządku -Kielce odmówiły, Kielce winne.
Czy kieleckie szpitale to już koniec świata?
Innych miast ze szpitalem dziecięcym nie ma ?
Dziecko było w tak ciężkim stanie,że tylko nieuk wysyłał by dziecko na psychiatrie .
Straszna tragedia! Współczuję rodzicom i rodzinie.
Po prostu SzOK !!! Teraz tylko modlić się o mądre głowy , które znajdą winnych ! A winni zostaną ukarani ! Nie osądzajmy sami !
Jak to jest,że skoro trafia do szpitala młoda osoba,i nie wiadomo co jej jest to od razu do psychiatryka,bo skoro pobudzona,to pewnie naćpana czy co?Ludzie,przecież to jest chore!Boże,gdzie my żyjemy?????A dzisiaj czytam w necie,że lekarze w szpitalu biorą pensje po 10 tys,tylko za co ja się pytam?Za morderstwo się idzie do pierdla na min 25 lat!!!!!
ale o który szpital chodzi bo nie wiem,nie ogladałam tego programu
Takich tragedii w naszym kraju są tysiące a winnych rzadko udaje się znaleźć. Oto Polska właśnie. Lekarze to u nas w kraju to święte krowy.
Ja tez miałem podobny przypadek w zeszłym roku dziecko trafiło do szpitala w Ostrowcu, i miało trafić na oddział neurologii w Kielcach. Oczywiście że Kielce nas "olały" i nie przyjęły dziecka. Na szczęście wszystko zakończyło się dobrze.
Mam łzy w oczach kiedy myślę, że to dziecko w ostatnich chwilach swojego życia lekarze skazali na samotność, bo nie pozwolono rodzicom na kontakt, bezradne, przypięte pasami. Pozornie tylko wśród tylu ludzi.
Zawsze się znajdą ludzie, którzy maja powołanie i będą z oddaniem pracować w każdych warunkach. Trzeba tylko chcieć, aby ich poszukać. Od kilkudziesięciu lat nie widziałem ogłoszenie, że kogoś takiego poszukują.
Zaczynaj szukać tych fachowców już dzisiaj, dwa etaty się zwalniają i chętnie zatrudnią, bo inaczej oddział do zamknięcia.
Tu jest całość.
http://kielce.tvp.pl/18612812/rodzice-kariny-skarza-lekarzy
to jest jakas masakra....dlaczego w ostrowcu nie ma specjalistów dla dzieci pytam???dlaczego nie ma odpowiednich warunków pytam...?siegajac pamiecia rowniez miałam przejscie na pediatrycznej izbie przyjec młody pan doktor nie umiał odczytac zapisu którego wczesniej dokonał jego kolega na pogotowiu rowniez lekarz...Na pogotowiu od razu stwierdzil co jest a na pediatrii stwierdził ze jest oki i po mojej interwencji łaskawie potwierdził chorobe...oczywiscie chciał nas zostawic w szpitalu ale stanowczo powiedziałam nie to mi z usmiechem powiedział i tak pani rano wroci...i dał witaminy.....dziecko miało zapalenie krtani wiec czuwalism cala noc a o swicie do doswiadczonej pani doktor która przyjmuje na OGRODACH dr SZYMCZYK która wyleczyła moje dziecko i ukoiła moje nerwy-nieoceniona pani doktor i to tacy ludzie powinni zajmowac sie dziecmi kompetentni,odpowiedzialni i doswiadczeni
do dzieci trzeba miec serce,odpowiednie podejscie i umiec szybko reagowac na dana sytuacje..to jest straszne jak potraktowali to dziecko.Wstyd i jeszcze raz wstyd i ból dla rodziny ..czarna rozpacz...Wyrazy Współczucia...dla rodziny i bliskich...Winni tej tragedii musza zostac ukarani...oby prokurator odpowiedni sie tym zajał.
Najlepiej zaopatrzyć lekarzy w magiczne lustereczka lub szklane kule. Popatrzą i od razu wszystko będzie wiadomo.
Kochani rodzice z każdym bólem głowy i wymiotami od razu wieźcie dziecko do CZD