Tak.Mentalność wielu ludzi jest przerażająca.Do Ostrowca powinna zajrzeć Amnesty International by ujrzeć niewolnictwo 21-go wieku.
Nie za bardzo pojmujesz gościu najwyraźniej co to takiego niewolnictwo, tutaj o żadnym przymusie nie ma mowy. Nie pasuje to nie pracujesz i już.
Widocznie tylko tyle potrafisz robić że nadajesz się do pchania wózków. Sorry, ale taka jest brutalna prawda.
Ale jestem szczesliwy, 200 godzin robie, 9 stowek do łapki i ide w bajlando
Praca nie wymagająca jakichkolwiek kwalifikacji za 8zł/godz. to bym jeszcze zrozumiał,ale fachowiec...?
ja jestem swego rodzaju fachowiec bo nie każdy potrafi w zakręt wejść z 30 wózkami z tesco a zarabiam 4,5zł/h
8zl.to śmiech jakiś. u nas budowlaniec na dobra sprawę to ma co najmniej 5 fachów w ręce. malarz,płytkarz,elektryk,hydraulik,brukarz,itd.a wyplata nieadekwatna nawet do 1/3 umiejętności. taki człowiek powinien min.4tys.zl. zarabiać na rękę przy 8 godz.pracy.
Byłem u takiego chlebodawcy który chciał żeby pracować nawet w niedziele za najniższą krajowa-przemysł cięzki
Ja znalazłem taki kwiatek.Jakiś polaczyna(specjalnie pisane z małej litery),proponuje pracę w Szwecji po 10 godz .dziennie,soboty też,zapewnia zakwaterowanie.Jedzenie we własnym zakresie.Za 260 godzin w miesiącu proponuje 1500 euro ,czyli około 6500 zł.Wyobrażacie sobie!!!
no to bogato po wszytkim zostanie moze 3000 zl nic tylko brac nie ma to jak polacy jeden z drugiego wycisnie ile sie da a kasy rzuci tyle by nie paść z głodu
Znajomy pracuje w Szwecji ,zarabia w przeliczeniu prawie 13tys,zł za osiem godz.pracy,soboty wolne.Za mieszkanie płaci 2 tys.zł,jedzenie tez 2 tys zł. Do tego jakieś piwko itd.Żyjąc w miarę normalnie ,odkłada około 8 tys.miesięcznie.A tu taka szuja ,proponuje 6,5 tys.Prosty rachunek.Znajdzie kilka ,powiedzmy cztery osoby ,na każdej przytnie po 4 tysi i ma za nic 16 tysiaczków miesiecznie.Polski biznes,typowy polski biznemen.
Tez do mnie zadzwonił gość, proponował mi 19 zł na Szwecję, praca 8 godz za hydraulika-źenada
Tylko pojawia się jeden problem. Mianowicie ów szef musi zarobić na pensję, podatki, amortyzację narzędzi, paliwo e.t.c. Nie mówię, że fachowiec nie powinien zarabiać adekwatnie do wysiłku, wręcz przeciwnie. Lecz czytając to forum niektóre wypowiedzi ładnie odzwierciedlają mentalność ostrowczan kupujących usługę remontu. Uważają oni, iż to nie Warszawa, więc ceny powinny być odpowiednio mniejsze. Gdzieś czytałem o płytkach i klient gotowy był zapłacić 17 zł. za metr w łazience.
Masa opinii, jakoby fachowcy łupili bezczelnie biednych, ciężko pracujących ludzi, wykorzystywali ich łatwowierność i ograbiali z ostatnich odłożonych groszy.
W ten sposób tworzy się kółko zamknięte - właściciel firmy nie jest w stanie zapłacić pracownikowi odpowiedniej stawki, pracownik źle opłacany idzie do pracy z przymusu ekonomicznego, ale odwala ją adekwatnie do zarobków - klient nie jest zadowolony z wykonanej na szybkiego pracy i stara się albo nie zapłacić, albo urwać z kwoty jak najwięcej - właściciel firmy zarabia mniej i nie stać go na normalną stawkę dla pracownika.
Przypuszczam, że gdyby większość klientów podchodziła uczciwie do umowy i chciała zdać sobie sprawę, że jeśli w trakcie remontu zmienią, bądź dołożą zakres prac, to zmienia się, zazwyczaj rośnie, koszt całkowity. Nie musieliby potem udawać zaskoczenia "Jak to? Mówił Pan tysiąc za łazienkę, a my tylko przy okazji jeszcze dwa pokoje wyremontowaliśmy? Umawialiśmy się na tysiąć"... - dla przykładu.
W tym zaklętym kręgu są i mniejsze kółeczka spirali. Pracownik, który nie zarobi u pracodawcy godziwego wynagrodzenia sam na własną rękę będzie robił remonty "na czarno". Aby mieć zlecenia musi sporo zejść ze stawek, co dla niego, jako dla osoby prywatnej nie ponoszącej większości kosztów, które ponosi zarejestrowana firma, nie jest zbyt ciężkim wyrzeczeniem. Tym samym przyczynia się do ogólnego obniżenia stawek i zmniejsza możliwości zysku firm remontowych.
Wszyscy, którzy tak chwalą Szwecję, Niemcy czy inny kraj muszą przyznać, że tam odsetek osób, które kombinują, jak NIE ZAPŁACIĆ fachowcowi jest znikomy.
Wniosek z tego taki, że ostrowiec do jedna wielka dziura z której należy jak najszybciej uciekać.
Dobrze piszesz _niewierny.Jakbym miał ,to bym Ci polał.
Dodam jeszcze tylko, że w przetargach publicznych, na roboty budowlane, stawka z roboczo godziny to mniej więcej 3- 3,5 zł . Stworzysz kosztorys na podstawie wyższej stawki, zapomnij, że wygrasz przetarg, liczy się cena. A potem zapłać z tego 12 zł netto, albo 20 najlepiej. Powodzenia.
Ów szef musi zarobić na pensje podatki??No to on sam zarabia?- czy zatrudnieni przez niego ludzie zarabiają na niego i siebie?Znam takiego "szefa"co gdyby mógl to by za miske ryżu dawal prace,bo ciągle twierdzi ,że nie ma kasy.Tylko zastanawia mnie skąd ma na coraz to nowsze samochody z salonu.,wycieczki po Europie itp bajery.Syty glodnego nie zrozumie,a pazerność nie zna granic.
Właśnie chodzi o to, że często sam niewiele z tego ma. Nie mówię tu o cwaniaczkach, którzy potrafią kombinować, bo i takich jest nie mało, lecz o uczciwych ludziach.
Jeśli ktoś prowadzi firmę i kombinuje, omija, żeby nie powiedzieć łamie, prawo oszukując US i dorabia się na cudzej krzywdzie, to faktycznie, stać go na wiele. Natomiast spora grupa nie ma możliwości oszustwa, bądź jest z natury zbyt uczciwa. Tacy nie mają perspektyw. Same koszty utrzymania działalności to kilka tysięcy złotych - ZUS dla siebie, ZUS dla pracownika, amortyzacja i zakup narzędzi, koszty paliwa, wypłaty. Jest jakiś próg wpływów poniżej którego prowadzenie firmy staje się działalnością harytatywną.
A w przypadku niewielkiej firmy raczej zapasy gotówki nie są zbyt wielkie i płynność finansowa balansuje na cienkiej linii. Nieraz wystarczy jeden nieuczciwy kontrahent, by wszystko szlag trafił.
W takich przypadkach nie ma czerni i bieli, jest wiele odcieni szarości, wiele aspektów na które niekoniecznie ma się wpływ. Gdyby prowadzenie własnej działalności było tak różowe, to mielibyśmy samych przedsiębiorców bijących się o pracownika i wabiących go porządnymi stawkami i atrakcyjnymi umowami.
To, co pisałem wyżej tyczy nie tylko branży budowlanej, w każdym sektorze znajdzie się kilku cwaniaków, ale wierzę jednak, że znakomita większość to ludzie uczciwi i z zasadami. Im właśnie gorzej się przebić. A skoro ktoś proponuje osiem złotych za pracę fizyczną, to zgadzam się na to, albo nie. Mam wybór. Gorzej, gdy proponuje super zarobki, kilkanaście, kilkadziesiąt złotych na godzinę, a przy pensji obcinanie, zwlekanie, bajki... i głupiemu radość.