Ja rozumiem, że praca ciężka, ale skoro odnoszę się grzecznie do sprzedawczyni to oczekuje tego samego. A nie odburkiwanie lub opryskliwa odpowiedź- ma pani wszystko na kartce. Problem, że z kartki czasami nic nie wynika, bo panie i tak liczą inaczej.
Rzeczywiście zależny na jaką panią się trafi taką cenę policzy. Gdy na sklepie zapytałam pod co podlega wybrana przeze mnie rzecz, pani odpowiedziała że to bluzka (10,49 zł). gdy jednak podeszłam do kasy ekspedientka policzyła mi to jako tunikę (18,49 zł).
14:51 no widzisz o kulturze mowa z wątku wynika ,że pani ekspedientka poinformowala klienta o fakcie wszędzie obowiązują jakieś zasady nikt nie bedzie twoim czy moim slużącym.Chodze po ciuchlandach i bardzo często widze jak ludzie sie zachowują i to te "dobrze" wychowane starsze pozostawiają wiele do życzenia.
Gdybyś miała resztki kultury, nie zakładałabyś takiego wątku. Zero poszanowania dla drugiego człowieka, dla jego pracy. Mam nadzieję,że kiedyś ktoś ciebie damulko potraktuje jak służącą. Rodzice twoi ponieśli porażkę wychowawczą. Nie rozmnażaj się, proszę...
15:42 no cóż, twoim rodzicom też sukcesu nie można pogratulować, też pod porażkę bardziej podpadasz. Sprzedawca ma być miły, jeśli ja jestem miła, a nawet, gdybym nie była to on i tak nie powinien pokazywać nerwów. A gonienie babci z ciuszkiem jest dużym nietaktem, mów co chcesz. Pracowałam w sklepie i zawsze ja odnosiłam dany artykuł, nie byłam służącą niczyją, po prostu na tym polega ta praca. To żaden obowiązek klienta.
. Niestety, akurat praca sprzedawcy jest bardziej wymagająca pod tym względem niż każda inna.
No i zawsze przy kasie można sprawdzić cenę i zostawić dany artykuł. Tak jest wszędzie, jak widać poza proofitem. Ale ten sklep jest nieprzyjazny klientom. Nie chodzę tam, bo nie muszę. Wybieram miejsca, gdzie nie czuję się jak intruz. A autorka ma rację, to nietaktowne zachowanie sprzedawcy, ale w sumie niekoniecznie musiała w ogóle o tym pisać.
16.02 -do których sklepów chodzisz ? Może i ja zmienie sklep na ciekawszy i spokojniejszy
Biorąc pod uwagę, to jak ciebie wychowano, na pewno nie zrozumiesz mojego wychowania i mojego szacunku do drugiego człowieka, wpojonego z mlekiem matki.
Sprzedawca , to nie służący. Mylisz biedna emocjonalnie istoto, pojęcia. Roszczeniowy tryb życia zamydlił ci oczy na rozróżnianie dobra i zła. Ponawiam prośbę, nie rozmnażaj się...
Brawo 15.42!:)
Jakaś niesympatyczna sklepowa pisze podziękowania. Autorka ma rację ale głupio, że roztrząsa to na forum.
Brawo 16.02 !!! :D
Właśnie 16:02 ma rację. Sklepowa jest w pracy, ma swoje obowiązki i za to dostaje zapłatę. Nie jest moim obowiązkiem latanie po sklepie i roznoszenie czegoś co mi nie pasuje. Nie spotkałam się z tym jeszcze nigdzie.
Faktycznie, skandal, do gazety z tym!
Miałam kiedyś podobną sytuację w Tesco, coś nabiło się w kasie z inną ceną niż na półce. Zrezygnowałam z tej rzeczy. Zostałam poproszona o odniesienie produktu na miejsce - czytaj na drugi koniec sklepu. Odmówiłam, argumentując to pełnym wózkiem innych zakupów, których nie zostawię bez opieki i pośpiechem - bo zakupy robiłam służbowo.
Pani pomarudziła na temat złych niedobrych klientów, co to po nich cały dzień musi takie rzeczy roznosić po sklepie; ja na temat złych niedobrych kasjerek, co nie widzą, że się śpieszę i że rezygnuję z produktu z winy sklepu oraz że to absurdalne że miałabym lecieć przez cały sklep z jedną rzeczą. I tak się rozeszłyśmy.
A generalnie dążę do tego, że po to Bozia dała buzię, żeby rozwiązywać takie 'problemy'.
Ja już przestałam do tego sklepu chodzić. Bo po co mam sobie psuć nerwy, skoro dopłacając parę złoty (albo nawet tyle samo) mogę zrobić zakupy w normalnym sklepie.
to szkoda, ze zrezygnowałaś, skoro była błędnie wystawiona metka ( z winy sklepu) mieli obowiązek sprzedać ci towar po tej nizszej cenie. Tak stanowi prawo.
ale praca ekspediantki nie polega na odnoszeniu tego co się komuś niespodobało, Czytaj: okazało sie za drogie. Swoją drogą, jak w ciuchaczu coś moze być za drogie.
Autorko wątku, powiem tak: wyżej srasz niż dupę masz. Zakupy robisz w ciucholandzie a żądasz obsługi jak w butiku Chanel.Otrząśnij się trochę, pani na kasie nie jest Twoim giermkiem. Jesli każdy chciałby tak przy kasie zostawiać koce i kołdry, to ta biedna kasjerka zamiast obsługiwać musiałaby z tym biegać i tworzyłaby się kolejka.
Te smieciary w tych skleoach to chandlary tylko prosze sie przyjzec jest taka jedna stasa czy basa z pod cukrowni jak przyjdzie to tak wszystko poroznosi ona musi szybko bo jednego dnia oblatuje wszystkie sklepy to juz jest choroba zawodowa ale ale kupi po 1-2 zlote a opchnie po 8 - 10 to jest roznica i tak wiedzmy robia kasore choc maja dobre emerytury
Urzekla mnie twoja historia. nadaje sie na scenariusz do filmu