Musze przyznać że trochę jestem skołowany. Dobrze nawet zarabiam, chociaż pracuję naprawdę ciężko. Moja kobieta ma do mnie jednak ciągle pretensje, że nie pomagam jej w sprzątaniu itp. Sama nigdzie nie pracuje, zajmuje się tylko domem, dzieci nie mamy. Przyznaję, że jak wracam do domu po 10 godzinach harówki to nie mam siły brać się za pastowanie podłóg ale przecież "od tego są weekendy" bo "ona sama przecież wszystkiego nie może robić". Siłowe i męskie zajęcia oczywiście wykonuję z przyjemnością, ale wycieranie kurzy albo sprzątanie po psie? Sam już nie wiem co otym myśleć, też tak macie? Ja wiem że praca jest przyjemniejszym zajęciem jednak niż szorowanie garów i gotowanie, które jest monotonne i nużące ale czy facet powinien się tym w ogóle zajmować?
Nawet powinien, mój mąż zawsze mi pomaga i robi to z przyjemością przy tym lubi gotować kuchnia to jego pasja .A odpocząć też można trzeba wszystko robić dla siebie i ukochanej osoby.To że nie pracuje to dlatego jej nie pomagasz ???
o mam taka sama sytuacje z tym ze moj maz pracuje ja zajmuje sie domem, wiem ze on ciezko pracuje i staram sie zeby jak wroci z pracy mogł odpoczac bo ja mam na to caly dzien, sprzatamy po sobie czyli on jak zabrudzi sprzatnie po sobie np talerz czy cos takiego....a tak to jakos tak razem ogarniamy dom w wolne dni gotujemy razem wiec moze i wy spróbujcie jak cos obieram on smazy:) a poza tym cóz takiego sprzatac jak jestesmy narazie sami bez dzieci.......
Wiecie co kobiety już byście się nie ośmieszały. Próżniactwo i nieudolność to cechy współczesnych ,młodych kobiet. Siedzi w domu . Spi do południa i nie ma czasu sprzątnąć i obiadu zrobić? Szok! Ja na urlopie macierzyńskim, z niemowlakiem, miałam czas na to wszystko i jeszcze robiłam z szyszek , mchu , kasztanów itp stroiki i zabawki okolicznościowe i w soboty na targowicy sprzedawałam.Teraz pracuję,synek do przedszkola i też mam czas na to wszystko. Ale efekty naszej pracy są. Mamy swój domek i nieźle nam się żyje . Cztery lata po ślubie i sie dorobiliśmy.
Jeszcze jedno . Nie zarabiamy "kokosów" . Zwykli szarzy robole z minimalnymi płacami i chęcią , zaradnością i gospodarnością.
Wstyd mi za was kobiety!
Tak, na zabawkach z szyszek dorobiłaś się domku w cztery lata. A świstak siedzi i zawija je w te sreberka... ;)
Zabawki z szyszek = zarobek niewielki, ale też oznaka gopodarności, że szanuje pieniądze zarabiane przez męża i robi co może by mu pomóc. Tak właśnie dochodzi się do czegoś w życiu, popieram i pozdrawiam zaradną.
Twoja wina kolego niestety. Trzeba bylo przed ślubem patrzeć czy robotna, czy matka ją nauczyła gotować. Nie dopatrzyłeś, ożeniłeś się z leniem to teraz pomagaj.
Z drugiej strony koleżanka zaradna ma rację, że ostatnio kobiety tylko chciałyby leżeć i pachnieć, nawet w domu nie chce im się tylka ruszyć.
Obowiązkami domowymi należy się dzielić. Niezależnie od pracy zawodowej. Tak więc Twoja kobieta ma jak najbardziej rację.
Bez sensu, facet pracuje 8 godz + powiedzmy 2 godziny w domu. Żeby był po równo, baba musiałby przez 10 godzin dziennie sprzątać i gotować. To chyba niemożliwe?
Pewnie leży cały dzień jak jesteś w robocie, a póź niej jak wrócisz pokręci się trochę po domu i udaje, że zmęczona. Nie daj się nabrać. Raz, czy drugi posprzątasz a rozleniwisz ją do reszty i będziesz harował na dwa etaty: w robocie i w domu.
"Ja wiem że praca jest przyjemniejszym zajęciem jednak niż szorowanie garów i gotowanie, które jest monotonne i nużące" .....aha dla faceta jest to zajęcie monotonne i nużące a dla kobiety to co ma być to przymus czy przyjemność? Skoro nie pracuje - ok niech żona zajmuje się domem, ale skoro dla Ciebie jest to takie "mało fajne" zajęcie to nie dziw się, że żona chce żebyś jej pomagał bo pewnie też to jej wcale nie uszczęśliwia :) A patrząc z drugiej strony, skoro nie macie dzieci to też chyba tych obowiązków nie ma aż tyle w domu, bo non stop się ze ścierą nie stoi :)
Wiesz, mnie też tak do końca nie uszczęśliwa chodzenie do pracy, wolałbym jechać na ryby. Ale robię to co trzeba i od żony oczekuję tego samego, nikt nie robi tylko tego w życiu co przyjemne.
ja uważam ze jeżeli maz pracuje a zona nie tylko zajmuje się domem to ma owowiazek się tym domem zajac i mezem który na to wszystko robi koniec i kropka.
Mialem taka zone chciala kasy i pachniec i ogolnie len. Wiecie co zrobilem odszedlem od niej bo na dluzsza metę nie dało sie z nia wytrzymac. Szkoda tylko dzieciaka ale coz poradzę zycie kochani zycie.
żona nie pracuje w ogóle, czy pracuje np z domu? Bo to zasadnicza różnica, moja szwagierka np. pracuje z domu - praca biurowa ale wykonywana z domu, natomiast poświęca na nią tyle samo czasu. Jej mąż pracuje ale za swoją pensję utrzymuje tylko siebie, prócz wspólnego domowego budżetu, szwagierka natomiast utrzymuje siebie i podobnie jak mąż - część idzie do budżetu domowego czyli 'fifty-fifty'. Jej mąż jednak uważa że to ona ma sprzątać, a on nie bo on chodzi do pracy. Jaka tu logika? Nie jest żywicielem ktory tyra a kobita siedzi tylko oboje maja obowiazki zawodowe i oboje powinni mieć domowe. Ja w odpowiedzi na jeden z postów powyżej napisałabym analogicznie "patrzcie jakiego chłopa sobie wzięłyście" - mamusia gotowała, mamusia prała skarpetki i teraz taki delikwent idzie do pracy i uważa że jest ponad wszystkim, wraca, włącza tv i łapa w gacie i siedzi do nocy. Nie żyjemy w średniowieczu i nie wiem dlaczego to kobiet ma być kurą domową. Mamy tyle samo kończyn, dwie ręce i dwie nogi, facet (teraz będzie element zaskoczenia) też jest zdolny do sprzątania! Tylko się nie chce :) Mnie na miejscu faceta byłoby wstyd leżeć na kanapie i patrzeć jak kobieta na kolanach szoruje podłogę. Sorry kolego, ale te Wasze 'męskie' zajęcia, które występują średnio raz na kwartał - jak na przykład przykręcenie żarówki to nic nadzwyczajnego. W ogóle nie rozumiem jak kobieta może uzależnic sie od meza i zyc na jego łasce i sluchac wymowek że on przynosi kase to ona ma byc sprzataczką. Idzcie kobiety do pracy i się nie dajcie. Same lebiody tu piszą a nie prawdziwi faceci :) Prawdziwy facet to oparcie a nie mazgaj ktory zali sie na forum że zona mu karze sprzatac, sorry taki mamy klimat, sprzatac trzeba jak ci nie pasuje to wynajmij sobie sprzataczke - w koncu niezle zarabiasz :)
Kto w dzisiejszych czasach szoruje podłogi przecie mnie samej gruntowne posprzątania 4 pokojowego mieszkania zajmuje z oknami 1,5 godziny.
Ja nie pracuję, mąż nieźle zarabia. Mamy dwoje dzieci już nie niemowlaków,jedno w szkole , młodsze ma 3lata i mąż po pracy pomaga we wszystkim a w weekendy on gotuje, spędza dużo czasu z dziećmi, żebym ja mogła sobie gdzieś wyjść. Nie mamy kredytów,mąz sam zarobił na spore mieszkanie a nie usłyszałam jeszcze od niego, że ja nic nie robię. No ale ja wstydzę się, gdy mąż w domu siedzieć na jakimś durnym forum a mąż w ogóle nie czyta tych głupot. Współczuję kobietom tych mężczyzn,którzy tu przesiadują i niby ciężko pracują, mają leniwe żony...Cóż, jak się patrzyło na kobietę czy robotna to raczej o miłości w takim zwiazku nie ma...