Witam, czym karmicie dzieci i co im smakuje, bo już nie wiem czym mam pobudzić dziecku apetyt, z góry dziękuję za porady.
dzieci, które czują się niekochane i nieakceptowane, nie chcą jeść. wnioski wyciągnij sama.
Albo wręcz zajadają smutki i stresy. Nie ma co generalizować ani wjeżdżać na ambicję rodzica, który widać, że się martwi.
Pytanie nr 1 - czy czasem nie napycha się słodkimi lub słonymi przekąskami pomiędzy posiłkami?
Pytanie nr 2 - było podejrzenie pasożytów, ma wstręt go konkretnych potraw czy do wszystkiego?
Pytanie nr 3 - czy czasami nie chce jeść samych ''fast foodów''?
Ogólnie jest sporo syropków wzmagających apetyt niejadka. Citrosept, Apetizer... itp. Najlepiej spytać pediatrę opisać problem, wtedy jest szansa, że lekarz zdiagnozuje czy to przejściowe , czy problem może tkwić gdzieś głębiej (np. wspomniane pasożyty).
Nie dawać przekąsek. Podstawowy błąd rodziców niejadków, że dają słodycze, ciasteczka, chipsy, frytki i pizzę - w myśl zasady, żeby zjadł cokolwiek. Właśnie je cokolwiek, cokolwiek niezdrowego. tak nigdy nie nabierze apetytu na normalny obiad. W zamian jabłko, banana - ciężko być konsekwentnym.
Można też postarać się dekorować bardziej jedzenie, podawać w ciekawy sposób. Kanapka udekorowana buźką z ketchupu, z jaja zrobiona myszka, na zupie kleksy ze śmietany - chmurki.
Na pewno metoda siłowa nie działa, wręcz wzmaga upór niejadka. Znam z autopsji, sama kiedyś byłam niejadkiem ;-)
dziecko nie ma aż takiego zapotrzebowania kalorycznego jak dorośli....zazwyczaj rodzice mówią...no dziecko nic nie je.....a w rzeczywistości nawcina się batonów,czipsów..to jak ma potem mieć ochotę na obiad skoro zaspokoił zapotrzebowanie kaloryczne
co Ty mlody pistolecie za bzdury opowiadasz? Ja mam 2 dzieci i to najmłodsze najbardziej chyba hołubione miało najwieksze problemy z jedzeniem i tak zostało do tej pory. A najbardziej rozpieszczane było przez wszystkich nawet przez to starsze bo roznica wieku wynosi 10 lat. Załóżmy, jednak, że masz rację to jak wyjasnisz ze dzieci w domach dziecka zjadaja wszystko i nie grymasza?
Częstym powodem niechęci dziecka do jedzenia jest zmuszanie przez matki. Jeśli pociecha mieści się w normach siatki centylowej, nie ma powodów do niepokoju. Dziecko nie musi najadać się, ważne by do jego organizmu trafiły produkty niezbędne do prawidłowego rozwoju. Pomocne w tym są stałe pory posiłków i wybór na stole. Skuteczną metodą jest zaniechanie zachęcania czy zmuszania dziecka do jedzenia przez kilka dni, ale pod warunkiem, że rodzic będzie trzymał się ustalonych pór posiłków i wcześniej uprzedzi malucha, że jeśli nie zje drugiego śniadania, będzie głodny aż do pory obiadu i do tego czasu nie dostanie żadnej przekąski.
Różnie to bywa. Mój dzieciak też miewa fazy na głodzenie.
Tylko u mnie nigdy nie było tematu "zjedz" czy "czego nie jesz?"
Nie jadł to nie jadł - bez najmniejszego komentarza z mojej strony. Różne pokarmy były zawsze w zasięgu ręki. Nigdy też nie likwiduję od razu nie zjedzonego posiłku.
Bywa, że za jakiś czas dziecię przychodzi i ze smakiem zjada to co było wcześniej przygotowane, bywa, że np. nie ma ochoty na kanapki, ale na jabłko, kiszone ogórki czy "gołego" pomidora.
Ja nie komentuję jego wyborów, nie chwalę jak zje ładnie, nie ganię, jak nie chce jeść. Temat "jedzenie" nie jest w naszym domu atrakcyjnym tematem ;)
Dzieciak jak to dzieciak - zrobi wszystko, żeby być w centrum uwagi. Jeżeli w centrum uwagi domowników jest jedzenie lub niejedzenie dziecka ono super szybko się wpasuje w taki schemat...
Jak wcześniej napisałam teraz problem niejedzenia ładnie znika od kiedy dziecko dostaje tran. Apetyt przeważnie dopisuje, chyba, że jakaś infekcja się rozwija, ale to incydentalnie się zdarza.