Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.

Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

Ilość postów: 73 | Odsłon: 8640 | Najnowszy post
  • Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

    Nie mam już siły walczyć o moje małżeństwo,to trwa ładnych kilka lat.Mąż pije,nie robi mi awantur,ale robi to kiedy chce,pomimo,że nie ma do tego głowy.Myślę o rozwodzie,ale mamy dzieci i nie wiem ,czy mi wybaczą ,że nie mają ojca,tylko dlatego,że mamusia nie potrafiła zaakceptować wyskoków tatusia.

    Gość_mama
    Zgłoś
    Odpowiedz
    • Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

      W jakim wieku są dzieci..?

      Wariatka
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

        13 i 2 latka.

        Gość_mama
        Zgłoś
        Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 3

      Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

      sluchaj masz jedno zycie i przejdz przez nie jak najlepiej nie ma sie co meczyc odejdz od mezadzieci dorosna i zrozumia

      zgaga
      Zgłoś
      Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 7

      Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

      A ja mysle ze dzieci bardziej cierpia teraz a Ty napewno,a moze byc jeszcze gorzej.Wiec porozmawiaj z mezem (jak bedzie trzezwy)-pozdrawiam

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

        tylko ze jak matka cierpi to dzieci to czuja takze tylko pogarszasz sytuacje - wiem bo sam wychwalem sie w takiej rodzinie gdzie ojciec pil a matka nie miala odwagi odejsc - burdy, klotnie i pobicia byly na porzadku dziennym takze oszczedz dzieciom calego syfu dopuki mozesz

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 9

      Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

      To powodzenia ze znalezieniem faceta pozniej, bo z dziecmi to juz jest towar trzeciej kategorii.

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

        11.57 ile Ty masz lat?cudze dzieci tez mozna kochac a po Twojej wypowiedzi stwierdzam ze jestes piatej kategori !!!!

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
      • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 11

        Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

        Gościu z 11.57 myślący w ten sposób co Ty, to towar ostatniej kategorii a nie tylko trzeciej. Lepiej żyć z alkoholikiem, który wyniszcza każdego członka rodziny psychicznie jak i fizycznie? To, że kobieta ma dzieci, nie oznacza, że nie ma prawa do szczęścia. Sam mam ojca alkoholika, mam 22 lata, i żałuję, że nie odeszliśmy, gdy byłem mały. Nie warto niszczyć dzieciom dzieciństwa, a sobie całego życia. Bo później będzie jeszcze gorzej. Bierz sprawy w swoje ręce i działaj szybko, bo nie warto czekać, gdyż będzie jeszcze gorzej. A Ty gościu, też pewnie też jesteś z kategorii "tyran" czyż nie?

        Życzę powodzenia i wytrwałości autorce:)

        przemek22
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

          12.07 popieram w 100% ale autorka moze postawic mezowi warunek ,mam na mysli leczenie odwykowe jezeli jej zalezy na zwiazku no i oczywiscie czy jej maz chce miec rodzine,to tylko moje zdanie

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
          • Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

            Teraz tak myślę co ja bym zrobiła. Po pierwsze szczera rozmowa z mężem - Postawienie warunku albo my albo picie.Jesli to nic nie daje , biore dzieci i odchodze...

            Gość_deleted
            Zgłoś
            Odpowiedz
          • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 15

            Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

            Autorka pisze, że to trwa ładnych kilka lat, więc na poprawę nie ma co liczyć. Można oczywiście próbować, nadzieja zawsze jest, ale nie wolno dać się wpędzić w takie błędne koło... Mianowicie, że owy Pan obiecuje, że się zmieni, a dalej robi swoje. Trzeba pamiętać, że alkoholik zawsze będzie alkoholikiem. Gościu z 12:16 z tego wynika, że mężowi nie zależy na związku, a Pani już zaczyna szukać ratunku. Gdyby mogła sobie sama z tym poradzić, zapewne by tutaj nie pisała, czyli możemy wnioskować, że już jest na tyle źle, że trzeba coś z tym zrobić. To tylko takie moje spostrzeżenia :)

            Pozdrawiam.

            przemek22
            Zgłoś
            Odpowiedz
            • Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

              Tak alkoholik zawsze zostanie alkoholikiem ale jest różnica czy pijącym czy nie pijącym, bo gdy będzie nie pijącym alkoholikiem to będzie bardzo wartościowym człowiekiem, który napewno wynagrodzi wszystkie krzywdy.

              Gość
              Zgłoś
              Odpowiedz
          • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 18

            Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

            Nie musisz akcetpować wyskoków tatusia, nie obwiniaj się, jesli wasz związek się rozpadnie to nie będzie twoja wina, tylko jego.

            A naprawdę nie słuchaj tu nikogo. No, może tylko przemka 22. Kto nie przeżył czegos sam - nigdy nie zrozumie. Ja walczyłam wieeeele lat. Dziś mam trzezwego faceta, który nadrabia straty jak może, a córka mówi kpiąco- wreszcie mam tatusia. Jest dorosła, ale jej wspomnienia z dzieciństwa są fatalne. Byliśmy też - okresami - normalną rodzina, dużo podróżowaliśmy, spędzalismy fajnie czas. Ona niestety najlepiej pamięta straszne rzeczy, nawet ja niektórych zdarzeń już nie pamiętam, a ona tak. Czasem myśle - no tak, wygrałam , ale jakim kosztem? Czy warto było? i mam wyrzuty sumienia ,że zafundowałam jej takie dzieciństwo, nie przerwałam tego na czas.

            Sama przemyśl i sama podejmij decyzję. Nikogo nie słuchaj.

            Gość
            Zgłoś
            Odpowiedz
          • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 84

            Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

            12:16.

            Dokładnie tak,mężowi należy postawić zdecydowane ultimatum jeśli się chce ratować małżeństwo.

            Gość_corel
            Zgłoś
            Odpowiedz
      • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 12

        Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

        Już nie będę z nim rozmawiać ,on twierdzi,że to ja robię problem.Jak chce się odstresować ,to będzie miał na to dużo czasu.Dzięki wszystkim,mam nadzieję ,że nie stchórzę i zrobię z tym porządek.

        Gość_mama
        Zgłoś
        Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 16

      Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

      "mamy dzieci i nie wiem ,czy mi wybaczą ,że nie mają ojca". A teraz jak pije to może mają ojca ? Wątpię czy gdy tata jest pijany oni czują że go mają....

      Gość__gosc
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Nie mam odwagi… (Myślę o rozwodzie, ale mamy dzieci)

        Dokładnie, popieram:) Jeśli ojciec będzie chciał mieć dzieci, to dzieci będą mieć ojca, nawet i po rozwodzie. Wszystko zależy od człowieka.

        przemek22
        Zgłoś
        Odpowiedz
3 posty w tym wątku zostały wyłączone z wyświetlania ze względu na sprzeczność z Zasadami Forum lub czasowo. Możesz wyświetlić wątek wraz z tymi postami.

- Reklama -
- Ogłoszenie społeczne -

- Reklama -

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Losowa firma:Dodaj firmę