Tak, to ten lokal, który teraz zajmuje notariusz. Na szybach zielone naklejki wieżowców - chyba jeszcze są. Lokal jak lokal, bez szaleństw. Gościła się tam ówczesna śmietanka i młodzież mająca obecnie po 40 lat.
Wystrój jak na tamte czasy standard, stoliki z laminowanymi blatami, stołki jak z barów dla tirowców. Zamiast szatni przy wejściu była ogromna szafa typu komandor i każdy tam wieszał ubrania. Raj dla doliniarzy. Kilka razy byliśmy tam z paczka na pizzy i coli. Szału nie było doopy nie urwało. Ludzie jak wszędzie raz byli raz nie. Z reguły kilka osób przy stoliku. Po paru latach splajtował.
A w PRL była restauracja Staromiejska - był klimat. New York to był kicz.
A teraz w centrum miasta jest obleśny, przynajmniej na zewnątrz lokal.