Słyszałem, że w Ostrowcu na Rynku była restauracja jak w temacie i była to klasa premium gdzie nie brakowało gości. To był podobno New York New York. Możecie coś więcej napisać co to było?
Tak, była w tym miejscu i wydaje mi się, że był to początek lat dziewięćdziesiątych.
Ostatni raz byłem w wakacje 2000 roku i jeszcze pamiętam ostatniego drinka tam wypitego Krwawa Mery.
to była restauracja założona przez ówczesną radną- czyli ze złamaniem prawa- matkę pani od prywatnej szkoły i gminazjum
Bardzo fajna restauracja tam była do dzisiaj pamietam smak podawanych tam zup krem, szkodaże już to zlikwidowali. Niedługo to powinni zakopać to miasto. Brakuje jakiejs knajpki na Rynku, świetna była też Margerita.(pizzeria)
Gościu z 08:02 u nas jest sporo takich kwiatków prowadzących własną działalność, która pozostaje w sprzeczności z prawem, ze względu na sprawowaną funkcję. Ale w grajdole ręka rękę myje.
Tak, to ten lokal, który teraz zajmuje notariusz. Na szybach zielone naklejki wieżowców - chyba jeszcze są. Lokal jak lokal, bez szaleństw. Gościła się tam ówczesna śmietanka i młodzież mająca obecnie po 40 lat.
Wystrój jak na tamte czasy standard, stoliki z laminowanymi blatami, stołki jak z barów dla tirowców. Zamiast szatni przy wejściu była ogromna szafa typu komandor i każdy tam wieszał ubrania. Raj dla doliniarzy. Kilka razy byliśmy tam z paczka na pizzy i coli. Szału nie było Ludzie jak wszędzie raz byli raz nie. Z reguły kilka osób przy stoliku. Po paru latach splajtował. Ponoć nie do końca zgodnie z prawem to funkcjonowała.