Kolejka aż na zewnątrz, ludzi masa, spóźnieni na seans dziś, tj. 27.02.2016 o 19:00. Chętni wychodzą z kolejki, albo nie oglądają filmu od początku. Część jedzie do Starachowic. Miasto traci na sprzedaży biletów, a chętni na kino są.
Pytania do dyrektora:
1. Czemu jest tylko jedna kasa fiskalna?
2. Czemu nie można przesunąć człowieka od innych zadań do sprzedawania biletów. W czasie wyświetlania seansu bileterzy nie mogliby tego robić?
3. Czemu nie ma sprzedaży i rezerwacji przez Internet?
4. Czemu nie można zapłacić kartą?
Miejmy nadzieję, że Rada Miasta rozwiąże te problemy i usprawni obsługę klienta w naszym kinie.
Sprzedawać można - a czy trzeba kupić? Pretensje do garbatego że ma proste dzieci.
W Starachowicach nie stoją w kolejce bo tam 15 osób na sali. Cała tajemnica. Byłam dwa razy i więcej nie pojadę. Nasze kino ma klimat, którego nie ma inne kino.
W naszym kinie akustyka? Masz na myśli to dudniące echo? Weźcie sobie ten klimat. Ja wolę słyszeć aktorów. Klimat....., zimno i echo.
To że aktorów nie słychać to kwestia dźwięku w polskich filmach i też wolę stylową salę z marmurami niż "światowe" pudełko z kartongipsu obite wykładziną
PRawda. Siedzenia do dupy. Dźwięk hula po krużgankach. Zero przytulności. Czuję się tam jak w pałacu kultury i nauki na wycieczce w latach 90tych.
A klimat to mam gdzieś...ja chcę wygodnie usiąść, coś słyszeć i komfortowo obejrzeć film a nie jarać się jakąś fikcją klimatu.
Kino w Starachowicach w galerii ma: bilety po 20PLN, obsługę wchodząca na salę pod koniec projekcji, wygodne fotele. Jest wg mnie pozbawione klimatu. Ot, masówka. I chyba z pół godziny reklam przed filmem oraz zapowiedzi, gdy myślisz, że reklamy już się skończyły.