Tyle słyszę od znajomych ,którzy tam wyjechali ,że tam jest raj i zarabia się nawet 50 zł na godzinę.Nie chce mi sie wierzyć ,bo jak to znajomi ,lubią się chwalić.Czy możecie bezstronnie napisać o tm ,czy warto tam pojechać i czy praca się znajdzie bez problemu?Agencje pracy ,ani inni pośrednicy ,nie wchodzą w grę.Już raz się sparzyłam.Proszę o prawdziwe opinie.Dziękuję.
Jak ktoś ma 10 funtów na godz to policz ile to będzie w Polsce.Ale nie wszyscy powiedzą prawdę .Ci co tam mieszkają i tu zajeżdżają jakimś fajnym autkiem to na pewno zarabiają nie żle a ponad to ceny u nich są dobre .Nie wariują jak u nas.Benzyna 1,20 czyli jak zarabiają dobrze to i dobrze żyją byłam tam i widziałam że z 100 funa kupisz dużo więcej niż u nas .
Raj to może byl ;) a u Nas za 600zl (100£, £ obecnie ponad 6zl) tez kupisz znacznie wiecej :) dopiero co wrocilam po 4 latach i nie żałuję. Ludzie bajki lubia pisać od zawsze. Chcesz sie cos więcej dowiedzieć to sie odezwij. Odpowiem na wszystko :) pozdrawiam
Typowy Ostrowiak
Po trzyletnim pobycie na wyspach pracując najpierw przy szparagach a później zatrudniony przez agencję pracy ADECCO w magazynie wraca do domu. Liznął trochę języka, nawet murzyna zobaczył na żywo i od progu krzyczy "Haj mam!". Stęskniona mama od razu zaprasza syna na obiad. Najpierw super rosołek, później ziemniaczki. Obżarty synuś mówi do mamy "Bo u nas w Anglii jeszcze herbatkę do obiadu pijemy". W tym czasie wpada sąsiad z wizytą. Na ile przyjechałeś drogi emigrancie? "Ja przyjechać wkrótce do wasz kraj i robić interesa. Na Wyspach zostanę jeszcze łan, ewentualnie zwei year". Sąsiad zakłopotany wychodzi. Kierowca zaś po obiadku popija tee zadowolony że okoliczna ludność jest pod wrażeniem jego obycia w świecie. Wkrótce 1 listopada. Więc wiele wskazuje że pana będzie można spotkać w tesco z wielką dynią. Później robiąc lampion z owej dyni wraz ze swoimi dziećmi Dżesiką i Brajanem będzie im opowiadał o początkach święta Haloween. 1 listopada po południu uda się ze swoją tlenioną żoną i dziećmi do maka. Oczywiście spyta się na początku aby cała sala słyszała czy może zapłacić funtami. Gdy usłyszy odpowiedź negatywną powie "Jaki zaścianek" itp, itd i nagle znajdzie złotówki. Po 3 minutowym czakaniu na żarło emigrant będzie miał pretensje że długo musi czekać po czym dla młodej dziewczyny przy kasie zrobi wykład "Bo u nas na Wyspach". Urlop minie i trzeba wracać do pracy. Założy pomarańczowy uniform i pod rządami turka będzie zmywać magazyny ze szczurzych odchodów.
zapomniales w cudzyslow wziasc drogi florianie bo tekst nie jest Twojego autorstwa
Ale po co takie przeliczanie na złotówki ? Przelicz 1 do 1 , mowisz że za 100 F czyli 600 zł sie duzo kupi w Polsce za te złotówki , to za 600 F tez kupisz DUZO , a powiedz mi co za 10 zł kupisz w "chemicznym" ? Bo chyba nie wiele , za to w UK za funta kupisz paste , szczotke i wiele innych
Bardzo dobrze powiedziane. W polsce zarobie 1800, w uk tez. W posce za 1800 ciezko przewegetowac. W uk starczy na oplacenie calego domu, oplat, auto jedzenie chemia jakis but czy ciuch i jeszcze cos odloze. Nie mowiac juz o jakosci.
Jesli chodzi o przylot teraz... ciezko, wystartowac z niczym praktycznie sie nie da. Po przylocie od 2 do 4 tygodni trzeba czekac na sam NIN. Bez tego nie zaloza konta w banku a bez konta w banku praktycznie nie da sie znalezc pracy. 2 tys funtow to tak na poczatek i to tez cienko. No chyba ze ma sie kogos kto pomoze to jest inaczej.
Napiszę Ci tak: jeżeli znasz dobrze język i masz ambicje, na pewno uda Ci się znaleźć dobrą pracę za niezłe wynagrodzenie. Choć może nie od razu, ale zawsze od czegoś się zaczyna. Wszyscy moi znajomi, którzy tam mieszkają są zadowoleni i nie planują wracać. Chcą tam żyć. Rozglądają się za domami, które mogliby kupić, jeżdżą na wakacje w ciepłe kraje. Jedyne na co narzekają, to na to, że Anglicy niekoniecznie są im przychylni (mam na myśli przeciętnych zjadaczy chleba, bo pracodawcy chwalą sobie Polaków jako pracowników) i na pogodę, że przygnębiająca. Możesz poszukać ogłoszeń o pracę stąd, jest mnóstwo polskich serwisów w Anglii z ogłoszeniami o pracę nie przez agencję.
właśnie ! Ktoś musi tam pracować by nam tutaj żyło się lepiej . Polecam wszystkim wyspy . Nie wracać tylko funty przysyłać ! Inwestować w Nieruchomości tutaj by żony i dzieci miały jak w Londynie a nawet lepiej . Bez funtów tam zarobionych przez was, u nas bida skrzypi . A nie przejmować się że na zmywaku, bo ktoś musi tam sprzątać.
Lepszy zmywak bez znajomości niż jakakolwiek praca w Polsce za znajomości.
Może nie jest różowo, ale od żadnego urzędnika angielskiego w przeciwieństwie do polskiego nie uslyszalem" k...a znowu przyszedl", druga ważna rzeczą jest to ze w 50% znowu czuje się człowiekiem. Co do zarobków może i kokosów nie ma, ale miesięczna pensja zaspokaja moje podstawowe potrzeby życiowe a to patrząc w stronę Polski gdzie żądzą kolesie I układy to dużo.