to najlepiej waszym zdaniem siedziec i nic nie robic,ludzie troche optymizmu,musimy cos jesc,na jedzeniu nikt nie zbankrutuje,tylka kolkiem nie zapchasz,smazalnia to dobry pomysl,przynajmniej 2,3 razy w tygodniu poszedlbym z rodzinka a i znajomi pewnie tez.
Niestety ludzie wolą stołować się w Macdonaldsach
za dwa lata jak wroce z Ameryki i zdrowie dopisze to otworze smazalnie ryb,placki ziemniaczane,zapiekanki i na deser pyszny serniczek puszysty z malinami domowej roboty,najlepszy na swiecie mojej pra babci.