Polityczni przeciwnicy PiS mają na razie spory problem z celnym zaatakowaniem Beaty Szydło. W "7 Dniu Tygodnia" mówili głównie o tym, że kandydatka na premiera jest niesamodzielna. Tomasz Nałęcz porównał Jarosława Kaczyńskiego do Józefa Piłsudskiego, który choć nie sprawował żadnej funkcji, rządził państwem. Dodał, że jego rządy są w tym wymiarze autorytarne.
A tak z drugiej strony: Nałęcz stary komunista przebrał się za wolnościowca w kancelarii prezydenta Komorowskiego i co? Był nim?
Można otrzymać tytuł profesora a nim nie być
hehe, np. Komorowski.
Szkoda słów na takiego profesora!!
żałosny profesor - kolega innego żałosnego profesora Niesiołowskiego.
Święte słowa-p.Szydło to tylko chwyt reklamowy,zrezygnuje po wyborach na rzecz prezesa Kaczyńskiego-historia zatacza koło.I żeby wyjaśnić nie jestem zwolennikiem PO,PSL a tym bardziej PIS
nie ważne czy Szydło czy Kaczyński. Ważne że nie PO!
PO nam już przez 8 lat dobrze robiło. Dobrze Wam było? I jest?
oj widzisz co niektórzy pamietają rządy PIS i powtórki nie chcą
ja pamietam rzady PIS i z niecierpliwoscia czekam na ich powrot. w koncu bedzie normalnie w Polsce.
Niczego działacze PO się nie nauczyli, dalej straszą PIS – em i Kaczyńskim… Jaka to będzie katastrofa jak PIS przejmie władzę – chyba dla działaczy PO, bo zwykłego śmiertelnika tymi bajeczkami już nie przestraszą….
Najważniejsze że PO się kończy
Mówienie prawdy to nie jest straszenie
Ale powtórki czego? trochę jaśniej proszę. Tylko swoimi przemyśleniami, a nie ogólnikami zasłyszanymi w mainstream-owej papce. Jestem pewny że już się nie odezwiesz bo tym nie mówili w tvn.
Bzdura gościu 15:58. Bardzo dobra zagrywka PIS. Pani Szydło będzie dobrym premierem, na pewno dużo lepszym niż Kopaczowa.
Establishment umocnił "republikę kolesi" w Polsce. O wszystkim decydują znajomości, korupcja, kumoterstwo i nepotyzm...
W 1995 roku 89 proc. Polaków uważało, że o pozycji społecznej decydują przede wszystkim znajomości. Obecnie uważa tak już 93 proc. z nas. Zamiast zlikwidować "republikę kolesi" obecny establishment tylko ją umocnił. Czas najwyższy pogonić władzę, która bije po oczach patologiami korupcji, kumoterstwa i nepotyzmu. Czas pokazać czerwoną kartkę tym, którzy własne interesy i korzyści przedkładali ponad interesy społeczeństwa i kraju.
Ktoś powiedział kiedyś, że funkcjonowanie w III RP przypomina mu pływanie w basenie, który zamiast wodą wypełniony jest kisielem. Niby jest to możliwe, niby powolutku możemy płynąć, ale potrzeba na to trzy razy więcej energii i poświęcenia niż, gdyby basen wypełniony był zwykłą woda. Przez to wszystko też o wiele łatwiej można się utopić. Niestety ta metafora jak ulał pasuje do III RP, czy jak kto woli - zaprojektowanego przez Michnika, Jaruzelskiego i Kiszczaka - PRL-bis. Niby każdy aspekt państwowości jest zapewniony. Formalnie mamy do naszej dyspozycji sądy, służbę zdrowia i oddanych obywatelom urzędników. Problem w tym, że na każdym niemal kroku zwykłym ludziom robi się pod górkę i podrzuca kłody pod nogi. Sądowinictwo? - Niewydolne i przewlekłe. Sprawy ciągną się latami, co powoduje, że poczucie sprawiedliwości i nieuchronności stosowanego prawa to puste hasła, który u wielu powodują uśmiech politowania. Służba zdrowia? - To nieraz prawdziwa droga przez mękę. Chory miesiącami musi czekać na wizytę u specjalisty, co często powoduje, że nim się wyleczy zdąży umrzeć. Oddani obywatelom urzędnicy? - Niestety po 26 lat trwania "wolnej" III RP, nadal jest to niezrealizowany postulat. Najczęściej bowiem urzędnicy, szczególnie ci na szczeblu centralnym, bardziej kłaniają się i dbają o interesy władzy, aniżeli zwykłych obywateli, którzy łążą w podatkach na ich utrzymanie.
III RP była projektem, który miał pozwolić komunistycznej bezpiece i sowieckim aparatczykom miękko wylądować w nowej rzeczywistości. Komuniści do swojego planu potrzebowali "konstruktywnej opozycji". Dobrali sobie zatem Bolka, Kuronia czy Michnika i razem z nimi dokonali "dealu". Rozkradanie państwa zaczęło się już na samym początku. Gigantyczne uwłaszczenie nomenklatury (kiedy członkowie PZPR nagle stawali się właścicielami potężnych majątków) czy niewyobrażalna kradzież pieniędzy w aferze FOZZ. To był dobry początek, który pozwolił ugruntować pozycję i dać fundusze na nowe biznesy. Kradzież, przekręty, nepotyzm i kumoterstwo trwało jednak nadal. Miliardy zabrane przez urzędy skarbowe podatnikom (czytaj: zwykłym obywatelom) wędrowały szerokim strumieniem do polityków, aferzystów i innych hochsztaplerów. Oto prawdziwe oblicze III RP. Obecnie zaś o interesy i legendę okrągłostołowego układu, będącego zarzewiem dla wszelkich patologii współczesnej Polski, dba Platforma z PSL-em. To wystarczający powód, aby ich pogonić przy okazji najbliższych wyborów parlamentarnych