Pani z Piekarnia Skalski. Najczęściej jest na Ogrodach i Rynku. Taka koło 40-tki z uplecionymi dwoma warkoczykami. Niesympatyczna i stroi głupie zrezygnowane miny np. gdy trzeba polać katchup-em pizzę. To po co ona tam jest pytam? Człowiek z żartem i z uśmiechem a ona wiecznie nabzdyczona i niesympatyczna.
"Człowiek z żartem i uśmiechem" nawet w Wielkanoc hejtuje? Oj, coś mi tu nie pasuje.
To nie hejt. A jeśli tej pani nie służy stanie za ladą i obsługiwanie klientów to zawsze może się przenieść na piekarnię.
Klienci czasem potrafią najbardziej sympatyczną osobę naburmuszyć..
Ona zawsze nie w humorze,nie wiadomo jak sie odezwać.Ważna jakby wszystkie rozumy pozjadała.
Ja nieraz trafiałem na dziwnych sprzedawców, ale żadnego bym tu nie opisał, bo nie byli aż tak dziwni. Aż do wczoraj :) Miałem swój pierwszy raz, gdy mi szczęka opadła i PRL się przypomniał. In Medio w Leclerku. Siedzi sobie jakaś młódka w okularach i nie wygląda by się uczyła obsługi w mięsnym w '82. Ja "Dzień dobry". ta "bry grrrrrr" Wziąłem gazety, wyszło 7,10 dałem 50 i pytam czy dać 10 gr (jak zwykle, bo zazwyczaj sprzedawcy chcą końcówki), a ta nie podnosząc nawet wzroku burknęła ze złością "wszystko jedno", uzbierała resztę, ciepnęła na gazety i ani be, ani me ogląda sobie chyba buty. Za mną klientka i podobny ton obsługi. Otóż młoda damo, jak ci nie pasuje taka praca, to zamiast eksponować swoje niezadowolenie na klientach, popracuj gdzie indziej, nikt cię na siłe nie trzyma.
Kulturę wynosi się z domu, moi drodzy i nie rośnie ona wraz ze wzrostem zarobków!
Ja też pracowałam jako sprzedawca (w sklepie odzieżowym), trafiali się różni ludzie, również chamy i prostaki. Jednak mnie uczono w domu, że "dzień dobry" i "dziękuję" wypowiada się niezależnie od wychowania drugiej osoby. Zwykłe słowa grzecznościowe, to wszystko.
Może nie będę wymieniać sklepów ze słabą obsługą bo jest ich zbyt dużo, wymienię kilka takich, do których wracam z przyjemnością - Biedronka na Stawkach, Pepco na Jana Pawła, signal czy kilka sklepów w Galerii Ostrowiec. Te kobiety pracują równie ciężko jak Wy - drogie panie obrażone na cały świat- a jednak potrafią być uprzejme.
Niestety z tą obsługą różnie bywa
Warto rozmawiać drodzy państwo, warto.
z tego co kojarzę to ta w okularach to właścicielka więc raczej nie pójdzie pracować gdzie indziej :)
W inmedio to była miła kobitka, co teraz pracuje w saloniku w Kauflandzie.
Pracując w sklepie jakiś czas można nauczyć się kilku metod podejścia do klientów - ja właśnie takie mam . Nie ma złych klientów , po prostu trafiają się gorsze dni hehehe
to jak właścicielka będzie tak podchodzić do klientów, to pewnie część przestanie tam przychodzić
To nie właścicielka!!! Właścicielka jest ok, to pracownica!
8.03 ZGADZA SIĘ!!!ona zawsze naburmuszona,jak ide puścić totka,to słyszę narzekania w kolejce na nią
Czekoladowa czytam twój wpis z 17 marca i sie posikalam prawie zapytalaś ekspedientek cyt. "gdzie na sklepie leżą patyczki do uszu, machały tylko ręką w bliżej nieokreślonym kierunku." No machaly ci ,bo chcialy pokazać ,że te nieszczęsne patyczki leżą na sklepie, a nie na pólce w sklepie,moglaś wyjść na zewnątrz i poszukac może gdzieś na dachu tego sklepu leżaly ha ha ha.Faktem jest ,ze spotyka się niemilą obslugę tak niepowinno być, ale przyznacie rację ,ze klienci też potrafią wnerwić do czerwoności.Raz stalam w kolejce za panią,która przez 15 minut na stoisku z wędlinami kupowala wybrzydzając za każdym razem.Widzialam jak ta biedna ekspedientka resztką sil próbowala zachować cierpliwość starając się być milutką i uprzejmą.Ona też ma swoje granice wytrzymalości moi mili,a ludzie nie raz w sklepach czują sie jakby byli Bogami i każdy na ich widok musi padać na kolana.Ja mam jedynie jeden nieprzyjemny incydent ze sprzedawczynią otóż pani z salonu sukien slubnych w wąskiej uliczce to jest niemilec, ona pobija wszystkich swoją nieuprzejmością wobec klienta.