Witam, to nie jest żadna antyreklama, po prostu mam dość sprzedawców, którzy robią nam łaskę, że przyszliśmy do sklepów gdzie pracują. Takich osób w Ostrowcu jest mnóstwo i chce ich unikać.
Ostatnio np poszłam na pizze ze znajomymi, ta nowa obok Careffour i pani przyjmująca zamówienie gadała w najlepsze z pizzerem. Widziała, że weszliśmy i stoimy przy barze, ale nawet nie raczyła podejść. Gdy w końcu ja zawołaliśmy, strzelała takie miny, jak ludzie w kościele, gdy ktoś jest za głośno. Obsłużyła nas szybko, niedokładnie. Prosiliśmy, by pizza i napoje były na dwóch osobnych rachunkach, czego nie zrobiła choć byliśmy jedynymi klientami i nie miała dużo pracy. Mimo wszystko pizza tam jest dobra.
Biedronka na ulicy Sandomierskiej, ani pani przy kasie ani pani wykładająca towar, nie mogły mi pokazać gdzie na sklepie leżą patyczki do uszu, machały tylko ręką w bliżej nieokreślonym kierunku.
Tak samo było parę dni później z buraczkami.
Delikatesy Centrum ul Sandomierska. Poszłam za patyczkami do uszu. Na wejściu spotkałam panią z rudymi? włosami postawionymi niczym kask. Pytam się grzecznie czy są gdzieś na sklepie patyczki do uszu.
Oczywiście były, ale to już kolejna osoba, która robi drugiej osobie łaskę. Strasznie niemiła, przy kasie popisywała się wyżywając się na jakieś praktykantce.
Mięsny na alei, naprzeciwko gromady. Sytuacja taka, że poszłam kupić udka na obiad. W domu nas jest trójka, więc zawsze wybieram, by każdy miał po równo. Poprosiłam o trzy udka, dwa większe i jedno mniejsze i dostałam je, ale jak poprosiłam o 6 pałeczek, na następny obiad. W domu okazało się, ze pani liczyć nie umie, i dała mi pięć sztuk.
Problemy z liczeniem, mają też w kauflandzie na stoisku mięsnym. Nie potrafią też powiedzieć jaki skład ma kupowana u nich wędlina dopiero gdy dostaje do ręki zapakowaną okazuje się, że szyneczka odpowiednia dla dzieci ma tak dużo "E" że nawet ja bałabym się ją zjeść.
Carffour market. Nikt nie powie Ci gdzie są woreczki na cukierki.
Tesco, pan/pani od elektroniki ukrywają się lepiej niż woreczki z Carffour.
Bartek/bratek na rynku, pan obsługujący jest bardzo miły i sypie poradami. Chciałam kupić ostropest dla wujka, każdy go zachwala że tak dobrze działa na wątrobę, oprócz pana ze sklepu. Twierdzi on, że nie ma sensu tego kupować, skoro dużo osób bierze i nikomu nie pomaga. Okey.
Małpka, aleja. Nawet dzień dobry nie usłyszysz.
Chyba tyle, z tego co pamiętam, wrzucajcie swoje przygody:) Jestem ciekawa czy tylko ja odnoszę wrażenie, ze niektórzy nie są powołani do zawodu, w którym pracują.
He he, fajnie napisane, bez zbędnych opisów. Dobrze się czyta.
Z patyczkami masz problem? Zwykle są tam gdzie chemia/higieniczne.
Myślę, że masz rację po części. Z drugiej jednak strony w tym ostrowieckim grajdole te biedne Panie ekspedientki harują po 12 godz. dziennie za marną kasę, bez perspektywy na lepszą pracę i wyższą płacę. Mnie też by się chyba nie chciało. Ale oczywiście to nie jest wina klienta, niemniej trochę je rozumiem.
Ot co popatrz na siebie wchodzisz do sklepu samoobsługowego i nie wiesz gdzie szukać ....... gratuluje ....
a ty zawsze znajdujesz na polce to czego szukasz?..... elastyczny mądrala z forum
Cyt: "a ty zawsze znajdujesz na polce to czego szukasz?..... elastyczny mądrala z forum"
Gość
2016-03-26, 18:16
Może i nie zawsze znajduję - czasami pytam, ale zawsze piszę po polsku używając polskich liter i znaków.
Wszyscy beznadziejni i wtedy wchodzisz Ty: Cała na biało:-)
To z dzisiejszego dnia? czekam na jutrzejszy z wypiekami na gębie,masz jeszcze trochę sklepów do oblatania.PISZ!!!
Mam jedno pytanie która masz grupę? ????
Do Gość 18:32 skoro panie ekspedientki nie mają perspektyw na lepszą pracę i wyższe wynagrodzenie to powinny szanować to co mają is starać się dobrze wypełniać swoje obowiązki, a nie lekceważyć Klientów. Damy od siedmiu boleści
to niech zmienią pracę jak się do tej nie nadają!
Jeśli gdziekolwiek pracujesz masz być kompetentny i tyle. Jeśli ktoś się pyta o zakazane patyczki masz powiedzieć gdzie są, za to bierzesz wypłatę!
Czekoladowa to juz teraz przesadziłas czy uważasz że ekspedientka ma znac skład kazdej wedliny??? może niewiesz ze w niektórych sklepach pracuje zamiast 4 osób dwie itd. i niemaja czasu sie nawet się w t podrapać.Bierz jedz martadelę i niemarudz bo możesz jeszcze tego kiedyś niemieć...
Oczywiście że ekspedientka powinna znać skład mięsa ewentualnie się mniej więcej orientować, bo to jest jej praca. To tak jakbyś poszła do banku i Pani udzielająca ci kredyt nie wiedziała co ci udziela tylko dałaby ci broszurkę i koniec. Każdy w swojej pracy ma jakieś zadania a nie tylko podawać mięso i nie wiedzieć co podaje. To jest ś
Popieram, innej pracy przecież jest pełno
Osobiście bardzo nie lubię sprzedawczyni na wędlinach w Tesco. Szczupła, niska, około 50tki. Kiedyś normalnie poprosiłam o szynkę dębową, po czym pani poinformowała mnie, że nie ma czegoś takiego. Wskazałam Pani na tabliczkę na której jak byk było napisane "szynka dębowa", Pani mi coś odpysknęła, przewróciła oczami, ukroila mi tej wędliny i rzuciła jak psu. Nie wytrzymałam, powiedziałam jej bardzo DOBITNIE i ostro co o niej myślę.
Jeżeli Pani to czyta to nie pozdrawiam ;)