Mlody ksiądz prowadzący msze dla dzieci ,ma wiecznie jeden problem Wypomina dzieciom ,ze nie przychodzą licznie na msze ,ale ten oto młody Ksiadz, nie pojdzie po rozum do glowy i nie zrobi tak by pewna czas lawek (a jest to masz dla dzieci 11:30) ,w pierwszych rzedach była wyznaczona tylko i wyłącznie dla dzieci.Albo tez nie zwroci uwagi ,ze jest to msza dla dzieci i staosc powinna przyjść na inne mesze.Tak mi się przypomniało w wolnym czasie który dziś mam.
Od wieków tak jest, dzieci są z rodzinami, a gdy przychodzi "kazanie", to dopiero je woła. Dzieci są w róznym wieku i nikt małego dziecka nie pośle samego do kościoła.
Trzeba przychodzić wcześniej a nie na ostatnią chwilę to i miejsce się znajdzie. My nigdy nie mieliśmy z tym problemu.