Jeżeli dług jest zgłoszony do komornika nawet w ostatnim dniu przed upływem 10-letniego terminu przedawnienia- tok przedawnienia jest przerwany i biegnie od nowa przez kolejne 10 lat. W ten sposób dług NIGDY się nie przedawnia.
Jeżeli jest wyrok, klauzula wykonalności to lepiej dla własnego dobra zapłacić a nie czekać na przedawnienie. Wierzyciele pilnują swoich wierzytelności i do wyjątkowych rzadkości należy sytuacja, kiedy ktoś się zagapi i nie odnowi kolejnego okresu wymagalności.
Dla wyjasnienia- żeby dłużnikom się nie wydawało,że za kazdym razem wierzyciel musi zakładać nowe sprawy- nie musi! Wystarczy jeden wyrok, postanowienie, nakaz zapłaty a dług urośnie ale nigdy nie zniknie.
Swoje długi trzeba spłacać- to jedyny skuteczny sposób na pozbycie się wierzycieli.
Wszelkie kombinacje typu "poczekam aż się przedawni" tylko powiększają dług!
Założycielce wątku proponuję zapłacić- tym bardziej, że przyznała,ze taki dług miała. Kwota nie jest bardzo duża- nie warto się wyginać i bać przez kolejne lata. Najlepiej spłacić swój dług i spać spokojnie.
Wiedzę nabyłem w praktyce ;)
Jak z Sądu w Lublinie to zapewne sprawa przeszła przez elektroniczne postępowanie upominawcze - ale proszę się upewnić czy to na pewno nakaz z Sądu - jeżeli jest z Sądu ma odpowiednią sygn. akt (znajduje się w górnej części nakazu) - najlepiej zadzwonić do tego Sądu, podać sygnaturę z nakazu i się upewnić czy to na pewno przez niego wydany.
Jeżeli Pani odebrała korespondencję to niewiele można zrobić - teraz roszczenie z nakazu przedawni się dopiero po 10 latach i tak jak napisała osoba powyżej - rozpoczęcie postępowania egzekucyjnego ("zgłoszenie do komornika) przerywa termin przedawnienia.
Jak dostaje się korespondencję z Sądu trzeba reagować szybko - na wniesienie sprzeciwu od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym jest dwa tygodnie.
Jedyna możliwość wniesienia sprzeciwu "później" to wtedy, gdy nakaz jest nieprawidłowo doręczony - ale jak Pani odebrała pod adresem miejsca swojego zamieszkania i podpisała zwrotne potwierdzenie odbioru swoim imieniem i nazwiskiem to obawiam się, że w tej sytuacji nie wiele się da zrobić.
Pozdrawiam.
Ew. czasem skuteczny jest wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty (wraz ze sprzeciwem od nakazu zapłaty) jakby pozwany nie ponosił winy w uchybieniu terminu - ale to po pierwsze trzeba mieć jakiś dobry powód, który uniemożliwiał wniesienie sprzeciw od nakazu zapłaty w terminie, a po drugie trzeba ten wniosek wraz ze sprzeciwem złożyć w terminie tygodnia od momentu ustania przyczyn uniemożliwiających jego wniesienie ;) ale to też rozumiem, że w Pani wypadku nie wchodzi w grę.
Na marginesie dodam, że po upływie roku od uchybienia terminu jego przywrócenie możliwe jest tylko w wyjątkowych przypadkach (art. 169 kodeksu postępowania cywilnego)