No teraz to biurokracja w medycynie jest masakryczna. Już powoli się dochodzi do takiego obłędu że dla lekarza najważniejsza jest papierologia. Bo potem prokuratora lub kontroli z NFZu nie interesuje, że pomogło się pacjentowi, tylko czy papiery są tak jak należy. To jest straszne. Bo potem w sądzie łatwiej wybroni się lekarz który ma dobrze zrobione papiery niż taki który coś pominął w dokumentacji a dobrze leczył ludzi
ale jak coś pominie w dokumentacji to może dostać dużą kare z nfz a nawet zarzut niedopełnienia obowiązkow i fałszowania dokumentacji i pojść siedzieć-urzędnicy są bezwzględni i w papierach musi byc tip top
Podobną miłą niespodziankę "zaliczyłem" w 2012 r. Musiałem iść do szpitala.
Idę na izbę przyjęć i duchowo jestem przygotowany na wielogodzinne czekanie.
Wchodzę a tu szok! Nie czekałem na przyjęcie nawet 30 sekund :-)
Dziękuję wszystkim lekarzom z kardiologii :-))
a więc i ja dorzucę miłe zaskoczenie..oddział kardiologi.. pukam do drzwi z napisem lekarza (dyżurujący) gdyż chcę zasięgnąć opinii o stanie zdrowia pacjenta,tak beznamiętnie to robię gdyż dawniej prawie zawsze były zamknięte lub odpowiedż ;przyjmuję tego a tego dnia od godz...itd.itp..a tu niespodzianka-otwarte-i do tego pani doktor w sposób rzeczowy,miło itp. odpowiada na moje pytania.A takim czułem się intruzem ! a wyszedłem z przekonaniem że nie na darmo płace składki oraz są jednak jeszcze lekarze ludźmi w stosunku do drugiego (ludzia) a nie wilkiem.
To i ja dorzucę parę miłych słów o ginekologii. Pomna niezbyt miłych doświadczeń z poprzednich hospitalizacji, jeszcze za panowania '' starego'' ordynatora, idąc na zabieg byłam w niezłym strachu.
Jakież było moje zdziwienie gdy na izbie przyjęto mnie serdecznie , a nie jak intruza. Na oddziale przejęły mnie panie z uśmiechem wskazując sale i łóżko, służyły rada , pomocą i profesjonalizmem w wykonywaniu zadań pielęgniarskich.
Podobnie obserwując podejście lekarzy do pacjentek podczas wizyt, ich cierpliwość w udzielaniu odpowiedzi nawet na banalne pytania, dużo się zmieniło na lepsze. Wreszcie jako pacjentka i kobieta nie czułam się upokorzona podczas badania, nie miałam poczucia, że jestem tylko przypadkiem medycznym ale człowiekiem.
Wielki ukłon dla całej ekipy medycznej z ginekologii.
No to miałaś szczęście, mnie nadal przechodzą ciarki po badaniu w zabiegowy na ginekologii, położna kazała wejść na fotel i tak leżałam z 5 minut bo lekarze musieli sobie pogadać, o pierdołach, w między czasie jeden z "doktorów" wychylał się i gapił, potem jeszcze tylko kilka razy lekarze wchodzili i wychodzili mimo, że fotel jest centralnie na przeciwko drzwi wejściowych, prosto na oddziałowy korytarz, a jak leżałam dłużej na ginekologii to położne tylko mówiły żeby nie dopisywać ordynatora kiedy wyjdę bo będzie mnie dłużej trzymał albo ochrzani...
A ja bylam swiadkiem jak przyjmowali pacjenta na oddział 5 godzin. Gratuluję organizacji,