Do sprzedania są nakłady inwestycyjne, dlatego taka cena...
pewnie policja wlasciciela pocisnela za burdy i stad ta sprzedaz?
To znaczy, że kupujesz wyposażenie, pracowników i prawo do użytkowania, ale dalej płacisz czynsz i wszystkie opłaty bo budynek nie jest Twoją własnością (w tym wypadku własność spółdzielni).
Czynsz jest tam liczony w tysiącach (nie wiem co jest w opłatach), zarobek głównie na pubie w weekendy.
Jak zlikwidują umowy śmieciowe to nie widzę tam wielkich pieniędzy dla przyszłego właściciela, ale może się nie znam i gra jest warta świeczki.
Nakłady inwestycyjne są to wszystkie koszty poniesione dla realizacji inwestycji, w tym także związane z działaniami wstępnymi, przygotowującymi. W każdym razie nie oznacza to tego, co ktoś podaje, np. zakup pracowników, wszak nie ma u nas handlu ludźmi ;-) Najprawdopodobniej chodzi tu (w ogłoszeniu nie ma doprecyzowanego) o zakup nakładów inwestycyjnych w obcym środku trwałym. Osoba, która dotychczas miała owe nakłady inwestycyjne (Margheritę) najprawdopodobniej sprzedaje je przed zakończeniem umowy (nie skończył się okres amortyzacji), więc nie jest właścicielem środka trwałego (Margherity).
Kupowanie pracowników napisałem w przenośni jak jesteś tak ciężko domyślny gienek. Jeśli potrzebujesz innego sformułowania więc niech będzie kupujesz wyposażenie, firmę, prawo do nazwy, a przy okazji dostajesz personel.
W dalszym ciągu opłacasz wynajem lokalu spółdzielni.
Przejęcie personelu odbywa się wówczas, jak jest przejęcie firmy przez innego właściciela. Oczywiście, dobrze Cię zrozumiałem, napisałem to ironicznie. Tylko, że w przypadku, gdy kupujemy owe nakłady inwestycyjne, wcale nie przejmujemy pracowników.
Dodam jeszcze, że posiadacz nakładów nie może odsprzedać owych nakładów, ponieważ nie ma do nich tytułu prawnego. Niemniej jednak podmiot ten dysponuje pewnym prawem do takich nakładów i może to prawo przenieść na rzecz innego podmiotu. Czyli nowy nabywca wchodzi w prawa dotychczasowego posiadacza nakładów, a wszystko zależy od umowy. Jeśli dotychczasowy posiadacz rozwiązał z personelem umowy o pracę, bądź jakieś inne, np. zlecenia (a sądzę, że tak zrobił, bo przecież nie trwa stosunek pracy, gdy coś nie funkcjonuje, nie płaci się personelowi w oczekiwaniu na to, aż zjawi się kolejny nabywca), to jakim cudem ów nowy nabywca by otrzymał coś z ludźmi.
Może jeszcze warto dodać to, że nowy nabywca nie ma konieczności otwierać w danym lokalu takiej samej działalności co poprzednik w związku z czym wykwalifikowani pracownicy obecnego lokalu niekoniecznie będą posiadali odpowiednie kwalifikacje do prowadzenia np. oceanarium jakie ma w planach otworzyć przyszły nabywca.