Sceptyk ..jeśli się komuś naraziłeś to tylko własnemu szczęściu ..bo nigdy go nie zaznasz jeśli kobiety będziesz traktował przedmiotowo bo to wynika z twojego postu ...albo jesteś jeszcze zbyt młody i nie masz własnej rodziny...albo zbyt egoistyczny aby dostrzec potrzeby innych i je uszanować .... ewidentnie potrzebujesz lekcji życia w kwestii kompromisu..szacunku i prawdziwych uczuć do drugiego człowieka ...
Zazdrość, po prostu zazdrość. Kiedy żonka lata co chwile do mamusi, wisi z nią godzinę na telefonie, skarży się jej to jest okey, ale kiedy chłop pójdzie do starszej, może schorowanej matki pomóc jej w czymś, to już zazdrość się włącza w tych dziwnie skonstruowanych kobiecych główkach. Matka jest ważna, równie tyle co żona. Matka cię urodziła, wychowała, łożyła na ciebie abyś wyrósł na godnego człowieka, więc teraz jest pora aby zadbać o nią. Żony tego nie zrozumieją, może ta która inteligentniejsza.
Robercie relacja o której piszesz jest zdrowa i taka powinna być. Kobiety, żony nie są z definicji wariatkami, które nienawidzą teściowej. Ale uwierz są też sytuacje chore, kiedy facet mając żonę, dzieci całe dnie spędza u zdrowej fizycznie mamusi, która nie wymaga opieki. Są matki, które nie mogą znieść myśli, że jej syn wybrał inną kobietą i z nią teraz jest. Robią wszystko żeby sobie udowodnić, że to one są najważniejsze i powodują tym niezdrową rywalizację z synową. Synowa to nie jest wróg, który kogoś im kradnie, to osoba która pokochała jej syna i chce z nim spędzić życie. Wiem co piszę. Mam teściową, której nigdy nic złego nie zrobiłam, zawsze pomogłam kiedy poprosiła a ona nie może mnie znieść tylko dlatego, że "zabrałam" jej synunia, że to moje obiady teraz je a nie jej. To jaj jestem zazdrosną synową? A może Ty synem z nieodciętą pępowiną i stąd Twoja opinia w tym temacie?
..O czym Ty piszesz ..jaka zazdrość ...chłopie obudź się ...to nie zazdrość ale potrzeba szacunku i równorzędnego traktowania osoby której ślubowałeś miłość ,potrzeby szacunku podobnego jakim obdarzyłeś matkę ...no ale czemu nie żonę skoro też wybrałeś ją za miłość swojego życia ...? ..no chyba że była Ci tylko potrzebna do spełnienia się jako ojciec i mąż ....tylko po co ? trzeba było zostać w roli syna do końca życia ..widocznie ta rola Ci wystarcza...
Generalnie nie jest problem w okazywaniu uczuć rodzicom i pomocy im ..bo kurcze przecież to jest piękne i tak ma być ..problem pojawia się tylko wtedy gdy to matka jest wyznacznikiem planów życiowych całej rodziny ...gdy to ona jest alfą omegą związku ...gdy zdanie współmałżonka schodzi na dalsze plany ....wtedy jest to chore ..bo dowodzi o braku szacunku do tej osoby i braku dostatecznej miłości ...ot tyle ...I wiesz co ..myślę że nie należy mylić inteligencji z potrzebą uczuć ...i potrzebą dzielenia się codziennością z ukochaną osobą... I tak to jest włąśnie jak brakuje wsparcia i szczerej rozmowy wśród małżonków to zaczynają uciekać do matek ..bo tam zawsze mieli wsparcie i zrozumienie ...Jak ludzie zdadzą sobie sprawę z tych podstaw ...relacje powinny wyglądać normalnie po obu stronach ...
nie wczytałeś się, on zamiast z dziećmi na spacerki to chodzi z matką , czyli nie jest chora i niedolężna , opieka to jedno a uzależnienie to drugie.
Problem lezy w tesciowych ktore nie potrafia pozwolic synom zyc w malzenstwie i stawiac swoja zone i dzieci jako 1-sze. Zauwarzylam to w szczegolnosci u matek synow ktorych malzenstwo jest nieszczesliwe - tak jakby chcialy aby syn zajal miejsce meza / jakies tam poparcie chca miec od niego, zazdrosc do synowej itd.
Nie bez powodow tyle kawalow o tesciowych.
..Masz rację toksyczność niektórych matek przekłada się na rozbijanie młodych małżeństw ...bo młode żony nie mają szans w rywalizacji z toksyczną zaborczą teściową ...a brak doświadczenia ich mężów nie pozwala im dostrzec problemu ...
Tak więc apel do wszystkich teściowych -zajmijcie się swoim życiem i dajcie żyć innym ... ale po swojemu ;) ...dobra teściowa to ta która szanuje swojego zięcia/synową i nie wtrąca się do ich życia z wymówką ..no ale ja przecież tylko chciałam im pomóc ...najpierw zapytaj czy oni chcą tej pomocy jako dorośli ludzie mają prawo popełniać swoje błędy tak samo jak Ty kiedyś ....kochana teściowo...;)
Ja uważam że problem leży nie w teściowych a w synowych właśnie, które z góry traktują matkę swojego męża jak wroga. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich kobiet. Ja na swoją teściową nie narzekam, wręcz odwrotnie, bardzo ją lubię. Żeby wymagać od innych należy najpierw zacząć od siebie.
Dwóch więźniów rozmawia przechadzając się po spacerniaku.
- Za co siedzisz?
- Za udzielenie pierwszej pomocy.
- Jak to?
- Teściowa miała krwotok z nosa, no to jej założyłem opaskę uciskową na szyję.
Działa to w obie strony. Są żony,które nie mogą przeżyć dnia bez mamy. Znam i znałem mężczyzn,którzy mając rodzinę chodzili na obiadki,codzienne,do mamusi.
Żona,matka, dla której wyrocznią i niedościgłym wzorem jest tatuś to też częste zjawisko. Ludzie,ogarnijcie się a będziemy mieli drugą Irlandię lub Japonię. A żart, niezły.... Polecam. Bez stosowania opaski uciskowej.