Nikogo nie można winić. W przeważającej większości rodzice robią, co mogą, aby dać dziecku to, co najlepsze. Ale popełniają błędy, bo ktoś kiedyś też wobec nich popełnił błędy. Często jest tak, że nasze oczekiwania odnośnie wsparcia najbliższych rozmijają się z tym, co bliscy mogą lub umieją nam dać. Często nie umiemy wprost wyrazić, czego od innych oczekujemy, a nawet, jeśli to wyrazimy - nie możemy być pewni, że to otrzymamy. Obwinianie kogokolwiek nic już nie da. To był dorosły człowiek. Jest mnóstwo form wsparcia (nie wiem, czy z nich skorzystał, czy w ogóle chciał skorzystać). On dokonał takiego wyboru. Szkoda, bo życie potrafi być przewrotnie piękne. Nikt nie jest zawsze na szczycie bądź zawsze na dnie.
Skończcie ten wątek,prosze..
Nie przesadzajmy, że dorosłego człowieka rodzice mają traktować jak szklankę , która może się zaraz stłuc, gdy nie spełnimy jego oczekiwań. Dorosłość stanowi osobną jednostkę.. w tym wieku bliżej nam do założenia nowej rodziny a nie obarczania za swoje krzywdy rodziców. Do jakiego wieku zamierzacie zadręczać rodziców o wszystko, stańcie się w końcu dorośli i odpowiedzialni za swoje wybory życiowe. Rodzice pozwalając mieszkać ze sobą ,,dzieciom'' w wieku >25 lat sami robią im krzywdę..taki człowiek często wyrasta na życiowego niedorajdę, słabego psychicznie człowieka...
Dajcie spokoj juz temu tematowi i dajcie chlopakowi wieczny odpoczynek i spokoj. Nie mieszajcie rodzicow czy innych ludzi w ten bolesny temat. Czlowiek podejmuje sam decyzje , nawet gdyby powod byl podany to tacy ludzie jak wy to i tak by komentowali w ten a nie inny sposob. Zamiast ciagnac ten watek idzcie zapalic chlopakowi swieczke i dajcie mu spokoj.
Z tego co wiem, znaleziono go z dłońmi pod pętlą, czyli chciał się ratować, samobójcy tak nie robią.
To jest właśnie samotność w życiowym kryzysie.
Nikt nie podał pomocnej dłoni.
Nie mógł na nikogo liczyć i odszedł.
Śpieszmy się więc kochać bliskich bo szybko odchodzą.