Witam
Chciałabym otworzyć lokal gastronomiczny, nie budka z jedzeniem tylko restauracja do której można przyjść na obiad, ale i wieczorem na coś mocniejszego.
Proszę o informację czy coś takiego sprawdziłoby się w Ostrowcu lub bliskich okolicach. Chętnie przyjmę sugestie dotyczące rodzaju jedzenia, które miałoby być serwowane. Czego wam, brakuje w naszym mieście ?
Z góry dziękuje za odpowiedzi
zwykły bar mleczny w lokalu po dawnej margherita na rynko
Najpierw wszyscy powiedzą Ci tu TAK TAK TAK, a potem niewielu z nich będzie chodzić :) Szczerze - restaurację w Ostrowcu oceniam na biznes bardzo wysokiego ryzyka.
fakt jak pojde do kakiejkolwiek restauracji u nas to 70% stolikow zajmuja koneserzy pizzy. otworz cos w stylu a propos. tam jest zawsze tlum. jedzenie powinno byc smaczne i niedrogie a porcje do najedzenia. ja lubie miejsca gdzie mozna zjesc cos wiecej niz pizze i zebym za talerz nie musiala placic 25zl i wyjsc glodna bo wiecej nie wroce. napewno powinny byc dobre zupy. sa niedrogie i jak nie mam czasu ugotowac w domu to chetnie bym zjadla na szybko dobra zupe. jesli menu bedzie dla kazdej kieszeni a jedzenie swieze to sie utrzymasz. od tanich porcji pierogow nalesnikow i zup po bardziej wyszukane miesiwa, przystawki i owoce morza.plus dobre desery. kazdy znajdzie cos dla siebie. beda przychodzic klienci na sama kawe i ciasto, rodziny na kolacje lub obiad. a grupa znajomych posiedzi przy pizzy. bez glosnej muzyki gdzie nie slychac co towarzysz mowi do ciebie, mila obsluga i przytulny wystrój. Jesli cos takiego powstanie to napewno bede przychodzic.powodzenia
tak ,to byłoby super jakby wreszcie coś fajnego było, oczywiście gdzieś w rynku,bardzo brakuje takiego miejsca,ceny przyzwoite to na pewno ściągnie ludzi do rynku. Natomiast myślę, że restauracja gdzieś pomiędzy blokami nie ma racji bytu w tym mieście.
nawet nie waż się o tym biznesie w O-cu myśleć.Na koszty nie zarobisz.
pff na rynku lokal po margolci jakies 6000 a pewnie chcecie jedzenie w cenie 7-10 zł z czego pozniej stwierdzicie ze nie o to chodzilo i drogo
A wieczorem na coś mocniejszego? Brzmi to tak, jakby w dzień miała być golonka i fasolka, a wieczorem pijacka obora. Jeśli postawisz na tanie dania i alkohol, to tak będzie - obora. Jeśli ma być fajny lokal to tak jak pisze 12.57, a jeśli stawiasz na alkohol ..
Jeśli nie masz doświadczenia w tej branży, to raczej zainwestuj pieniądze w inny biznes. Bo zakładam, że masz odłożone oszczędności, a nie kredyt, bo to bylby szczyt głupoty. W tym biznesie trzeba mieć doświadczenie restauracyjne ale i biznesowe, głowę dookoła ... i zdolność zarządzania ludźmi. Nie masz czasu na życie prywatne, rodzinę, bo restauracja to praca 24/7. Jestem właścicielką restauracji, więc wiem o czym piszę. Moje lokale są bardzo daleko od Ostrowca, więc to żadna potencjalna konkurencja. Wiem jednak, ile mnie to kosztowało pracy, czasu, energii, kasy (!), ile starań każda licencja, pozwolenie etc. Przerobiłam to od podstaw, to naprawdę ciężki kawałek chleba. Oglądanie Magdy Gessler w telewizji nie wystarczy. A porywanie się na taki biznes w Ostrowcu to albo akt odwagi albo ... Rozumiem Cię, to fajny pomysł, bo każdy chciałby mieć swoją restaurację. Pomyśl jednak najpierw, czy Cię stać, by poświęcić każdą chwilę i każdą złotówkę na coś, co może wyjść (dochód nie wczesniej niż po 3-ech latach, to statystyki) albo może okazać się klapą. Ja osobiście gdybym kiedyś miała dzisiejszą wiedzę o tym biznesie, wolałabym zainwestować w nieruchomości.
Dziękuje wszystkim za opinie i informacje.
Pozdrawiam