Dziwne ale od niedawna prawdziwe.
chętnych to i było ale wszędzie oszczędności szukają.Listonosz chodzi codziennie po rejonie więc licznik raz na rok może sprawdzić,a inkasent to dla zakładu/uważają dodatkowy koszt bo fakt jeden nie obskoczy całego miasta w jeden dzień/.
ALe robia z ludzi niewolników. Za to pan dyrektor / prezes musi zarobic, bo te oszczędności do tego się sprowadzają. I tu nie szuka się oszczędności.
Mam nadzieję,że tym biednym listonoszom, którzy są już instytucją, chociaż zapłacą za to.
Polska to kraj absurdów
Paranoja, kolejni ludzie nie mają pracy !!!! Banda łobuzów w tym kraju !!!
przecież to bardzo logiczne, liczniki gazowe są obok skrzynek na listy, więc niejako przy okazji roznoszenia listów listonosz może spisać stan licznika, takie 2w1. Bardzo dobry pomysł. Nie ma sensu żeby 2 osoby robiły coś co może zrobić jedna. Można było dawno wprowadzić takie rozwiązanie.
Tak, tylko listonosz ma dwa razy więcej roboty za te same pieniądze, a inkasent jest bez pracy
Według mnie listonosz i poczta w ogóle powinni roznosić listy. A nie jeszcze liczniki gazowe spisywać. Poczta powinna walczyć aby listy nie "odpływały" do innych konkurencyjnych firm. Gdy się chce trzymać dwie sroki za ogon z reguły nie ma się żadnej.
To posunięcie jest nie bardzo jest logiczne bo np. w moim sklepie licznik jest z tyłu sklepu jeszcze w podwórku, więc żeby listonosz odczytał muszę zamykać sklep i iść z nim. Jak listonosz nie ma listu do mnie to musi nie raz i po kilka razy zachodzić. A ma przecież listy.Inkasent miałby na uwadze tylko liczniki.
Niedługo obowiązek ten spadnie na kloszardów bo są czasowi i bez zajęcia.
Na Słonecznym w wieżowcach liczniki są w mieszkaniach. Listonosz musi więc zapukać do każdego mieszkania. Ile czasu mu to zajmie zakładając, że lokatorzy w tych godzinach nie bedą w pracy i mu drzwi otworzą?
Sprawdzilam. W jednym wieżowcu to 3 godziny.
niedługo drony będą liczniki spisywać oraz sprawdzać czy dobrze śpisz