Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.
W aktualnym widoku dostępne są posty, które oczekują weryfikację (m.in. sprawdzenie, czy są zgodne z Zasadami Forum). Przywróć zwykły widok wątku „Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..”.
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 16

      Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

      Agnieszka Ewa Dziemianowicz-Bąk (ur. 20 stycznia 1984 we Wrocławiu) – polska polityczka, pedagożka, filozofka, badaczka i działaczka społeczna, doktor nauk humanistycznych, posłanka na Sejm IX i X kadencji, minister rodziny, pracy i polityki społecznej w trzecim rządzie Donalda Tuska, wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy. Ciąg dalszy w: Wikipedia (PL)

      "Reprodukcja - Opór - Upełnomocnienie Radykalna krytyka edukacji we współczesnej zachodniej myśli społecznej"

      Rodzaj: Praca doktorska

      Realizacja: od 24.05.2012 do 21.02.2018

      Klasyfikacja: filozofia

      Streszczenie: Celem pracy jest rekonstrukcja i omówienie nurtu radykalnej krytyki we współczesnej, zachodniej refleksji nad edukacją. Przedmiot przeprowadzonych analiz stanowią koncepcje, teorie i badania dotyczące edukacji, które łączy przyjęta perspektywa krytyczna, charakteryzująca się nastawieniem na identyfikację w edukacyjnych systemach i dyskursach struktur, praktyk, mechanizmów i procesów odpowiedzialnych za wytwarzanie i podtrzymywanie porządków opartych na relacjach władzy i dominacji oraz na próbę ich przekroczenia i przezwyciężenia. Sednem tego nurtu jest pedagogika krytyczna, która w pracy przedstawiona została jako podejście o charakterze interdyscyplinarnym i jako perspektywa teoretyczna zasilająca i czerpiąca z obszarów pedagogiki ogólnej i pedagogiki społecznej, filozofii edukacji, filozofii społecznej i politycznej, socjologii edukacji i socjologii problemów społecznych. Zarysowaniu tych obszaru teoretycznych impulsów, inspiracji i odniesień dla współczesnej, radykalnej krytyki edukacji poświęcona jest pierwsza część rozprawy (rozdziały 1, 2 i 3). Podstawowa i jednocześnie najbardziej ogólna teza pracy brzmi: Nurt radykalnej krytyki edukacji we współczesnej, zachodniej myśli społecznej (pedagogicznej, socjologicznej, filozoficznej) jest nurtem wewnętrznie zróżnicowanym, ale dającym się wyodrębnić z grona innych paradygmatów refleksji o edukacji. Przeprowadzona na potrzeby pracy procedura badawcza polegała w pierwszej kolejności na wyodrębnieniu z szerokiego spektrum teorii, podejść i koncepcji, różnorodnie klasyfikowanych i opatrywanych rozmaitymi etykietami ("pedagogika krytyczna", "radykalna", "emancypacyjna", "wolnościowa", "nieautorytarna", "alternatywna" i wiele innych), pewnego zbioru charakteryzującego się spełnianiem przez jego elementy określonych własności - cech radykalnej, krytycznej refleksji nad edukacją, takich jak: orientacja na diagnozę i ujawnienie zniewolenia, opresji, wykluczenia i przemocy obecnych w edukacji i za pomocą edukacji praktykowanych i odtwarzanych; eksponowanie polityczności edukacji; orientacja na zmianę. Kolejnym krokiem było wyodrębnienie trzech, mieszczących się w tym zbiorze typów krytycznego dyskursu o edukacji: dyskursu reprodukcji, dyskursu oporu i dyskursu upełnomocnienia, ich charakterystyka i zilustrowanie ich za pomocą wybranych teorii i badań. Krytycznej rekonstrukcji i omówienia koncepcji zasilających owe trzy paradygmatyczne, dyskursy radykalnej refleksji nad edukacją poświęcona jest druga część rozprawy (rozdziały 4, 5 i 6). Analiza tych dyskursów oraz rekonstruowanie zachodzących między nimi relacji - czasem mających charakter polemiczny, czasem polegających na formułowaniu uzupełnień i komplementarnych wyjaśnień - pozwoliła na zaprezentowanie możliwie kompleksowego obrazu specyficznego rodzaju refleksji nad edukacją, jakim jest szeroko rozumiana pedagogika krytyczna. Charakterystyczną cechą tego obrazu jest dostrzegalna w nim paralela wobec stanu, historii i kondycji zachodniej krytycznej myśli społecznej w ogóle - podobieństwo do przeobrażeń, jakie przeszła szeroko rozumiana myśl krytyczna. Przeobrażenia te także charakteryzuje przejście od marksowskiego materializmu i determinizmu ekonomicznego, poprzez krytykę i rozluźnienie marksistowskich analiz oraz dopuszczenie do krytycznego instrumentarium kategorii o charakterze kulturowym, a także położenie silniejszego akcentu na podmiotowość i psychologiczny wymiar podlegania dominacji i podejmowania wysiłku emancypacji, aż po krytyczny i wzbogacony pluralizmem sporów wokół aplikowalności oryginalnych pojęć i definicji marksistowskiej krytyki społecznej, swoisty "powrót do korzeni" i ponowne sięgnięcie po kategorie takie jak klasa, nierówności ekonomiczne, wyzysk czy radykalna zmiana społeczna, a nawet rewolucja.

      Słowa kluczowe: reprodukcja, edukacja, upełnomocnienie, emancypacja, pedagogika krytyczna, teoria krytyczna, krytyka https://ludzie.nauka.gov.pl/ln/profiles/agnieszka.dziemianowicz-b%C4%85k.XLePMsUGHvh

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

        Czytanie tego streszczenia to jak oglądanie filmu w zwolnionym tempie – nic się nie dzieje, tylko bolą oczy.

        Parodia w stylu Tomasza Lisa – nerwowy rant nad streszczeniem:

        Dobra, to ja coś powiem z głowy. To streszczenie to ma być, to ma być praca doktorska robiona sześć lat?! Co to w ogóle jest?

        My cały dzień siedzimy nad tym tekstem, Aga, i co ja widzę? „Struktury, mechanizmy, procesy, praktyki”… no ile można?! Gdzie tu jest jedno normalne zdanie, które człowiek rozumie za pierwszym razem?!

        Co to jest w ogóle „dyskurs upełnomocnienia”? Kto to ma zrozumieć? Gdzie jest napisane po ludzku, o co chodzi?! Czy to szkoła jest zła, czy dobra, czy co oni tam w końcu twierdzą?!

        Sześć lat pisania — sześć lat! — i efekt jest taki, że ja po przeczytaniu dalej nie wiem, czy oni coś odkryli, czy tylko opisali, że inni coś wcześniej napisali!

        Wywalamy połowę tego. Nie ma tych „procedur wyodrębniania zbiorów”, nie ma tego nadęcia. Ma być jasno: co, dlaczego i po co!

        Bo z takim pisaniem to naprawdę… człowiek zaczyna się zastanawiać, czy nie iść do tej grafiki komputerowej, bo przynajmniej tam jak coś narysujesz, to widać, co to jest.

        I jeszcze jedno — jak ktoś pisze „rekonstrukcja nurtu w szerokim spektrum odniesień”… to ja bym bardzo prosił o jedno odniesienie do rzeczywistości.

        Kontaktujesz?!

        Ten post oczekuje na weryfikację (m.in. sprawdzenie, czy jest zgodny z Zasadami Forum). Czytelnicy Forum mogą na razie nie mieć dostępu do tego posta.
        Dlaczego post oczekuje na weryfikację?
        Co zrobić, aby moje posty sporadycznie oczekiwały na weryfikację (aby wyświetlały się niemal zawsze bez weryfikacji)?
        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
      • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 18

        Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

        śmieszne: Tomasz Lis przeklina poza kamerą https://www.youtube.com/watch?v=WVzoocILgz4

        Dobra to ja coś powiem z głowy. Lista pryszczy na dupie po prostu [ __ ] to ma być, to mają być blokady dróg [ __ ] co to w ogóle jest? To cały dzień [ __ ] robiliśmy tą planszę, Grzesiu? I co to jest [ __ ] Zbuczyn? Gdzie jest [ __ ] napisane, czy to jest droga krajowa, lokalna czy jakaś? Skąd ci biedni ludzie [ __ ] mają to zrozumieć, bo ja z tego nic nie rozumiem. Wypierdalamy tą planszę. Nie ma [ __ ] tej planszy. Z baranami po prostu nie można pracować. I wypierdol mi ten kawałek z Białej. Kontaktujesz? [ __ ] po prostu, po prostu nie mogę tego [ __ ] jeszcze w grafice się zatrudnię, komputerowej.

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

          To dorzucam dwie wersje — ostrzejszą (bliżej oryginału) i subtelną profesorską, żebyś miał kontrast:

          ## Wersja ostrzejsza (bardziej „pojechana”):

          Dobra, ja już nie wytrzymam. To ma być streszczenie pracy doktorskiej robione sześć lat?!

          My nad tym siedzimy godzinami i co ja dostaję? „Rekonstrukcja nurtu w szerokim spektrum odniesień”… no ludzie, co to w ogóle znaczy?!

          Gdzie tu jest jedno zdanie po polsku, normalne?! Co to jest „procedura wyodrębniania zbioru spełniającego określone własności”? Kto tak mówi?! Kto tak pisze?!

          To ma być o edukacjio szkoleo czymś, co każdy zna! A brzmi jak instrukcja do rozkręcania reaktora atomowego!

          I ten podział: reprodukcja, opór, upełnomocnienie… no dobrze, to jest jedyna rzecz, którą da się zrozumieć. To dlaczego to jest zakopane pod toną tego całego bełkotu?!

          Sześć lat pisania i efekt jest taki, że człowiek kończy czytać i dalej nie wie, co jest nowego! Czy tam jest jakaś myśl, czy tylko przegląd cudzych pomysłów?!

          Wywalamy połowę. Skracamy zdania. Każde słowo ma coś znaczyć, a nie tylko wyglądać mądrze!

          Bo na razie to wygląda tak, jakby ktoś bał się napisać proste zdanie, żeby przypadkiem nie wyszło, że wszystko jest prostsze, niż się wydaje.

          Ja naprawdę zaczynam rozumieć, dlaczego ludzie nie cierpią tekstów akademickich. To jest dokładnie ten przypadek.

          Kontaktujesz?!

          ## Wersja „zmęczony profesor po trzeciej kawie”:

          Szanowni Państwo,

          po lekturze streszczenia omawianej rozprawy dochodzę do wniosku, że mamy do czynienia z interesującym problemem badawczym, który został — niestety — przedstawiony w sposób nadmiernie skomplikowany.

          Autor niewątpliwie wie, o czym pisze. Szkoda jedynie, że czytelnik musi się tego domyślać.

          Najbardziej wartościowy element pracy — podział na trzy podejścia: reprodukcji, oporu i upełnomocnienia — ginie w gąszczu terminologii, która sprawia wrażenie, jakby była celem samym w sobie, a nie narzędziem opisu.

          Mam również wrażenie, że znaczna część tekstu poświęcona jest opisywaniu tego, co autor zamierza zrobić, zamiast prezentowaniu wyników tych działań. Innymi słowy: dużo dowiadujemy się o metodzie, niewspółmiernie mniej o rezultatach.

          Nie negując kompetencji autora, sugerowałbym daleko idącą rewizję stylu. W obecnej formie tekst sprawia wrażenie, jakby prostota była czymś, czego należało za wszelką cenę uniknąć.

          A to, wbrew pozorom, rzadko bywa dobra strategia naukowa.

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
        • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 22

          Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

          Czytanie tego streszczenia to jak oglądanie filmu w zwolnionym tempie – nic się nie dzieje, tylko bolą oczy.

          ## Parodia w stylu Tomasza Lisa – nerwowy rant nad streszczeniem:

          Dobra, to ja coś powiem z głowy. To streszczenie to ma być, to ma być praca doktorska robiona sześć lat?! Co to w ogóle jest?

          My cały dzień siedzimy nad tym tekstem, Aga, i co ja widzę? „Struktury, mechanizmy, procesy, praktyki”… no ile można?! Gdzie tu jest jedno normalne zdanie, które człowiek rozumie za pierwszym razem?!

          Co to jest w ogóle „dyskurs upełnomocnienia”? Kto to ma zrozumieć? Gdzie jest napisane po ludzku, o co chodzi?! Czy to szkoła jest zła, czy dobra, czy co oni tam w końcu twierdzą?!

          Sześć lat pisania — sześć lat! — i efekt jest taki, że ja po przeczytaniu dalej nie wiem, czy oni coś odkryli, czy tylko opisali, że inni coś wcześniej napisali!

          Wywalamy połowę tego. Nie ma tych „procedur wyodrębniania zbiorów”, nie ma tego nadęcia. Ma być jasno: co, dlaczego i po co!

          Bo z takim pisaniem to naprawdę… człowiek zaczyna się zastanawiać, czy nie iść do tej grafiki komputerowej, bo przynajmniej tam jak coś narysujesz, to widać, co to jest.

          I jeszcze jedno — jak ktoś pisze „rekonstrukcja nurtu w szerokim spektrum odniesień”… to ja bym bardzo prosił o jedno odniesienie do rzeczywistości.

          Kontaktujesz?!

          Ten post oczekuje na weryfikację (m.in. sprawdzenie, czy jest zgodny z Zasadami Forum). Czytelnicy Forum mogą na razie nie mieć dostępu do tego posta.
          Dlaczego post oczekuje na weryfikację?
          Co zrobić, aby moje posty sporadycznie oczekiwały na weryfikację (aby wyświetlały się niemal zawsze bez weryfikacji)?
          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
      • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 23

        Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

        ## Parodia w stylu Tomasza Lisa – nerwowy rant nad streszczeniem:

        Dobra, to ja coś powiem z głowy. To streszczenie to ma być, to ma być praca doktorska robiona sześć lat?! Co to w ogóle jest?

        My cały dzień siedzimy nad tym tekstem, Aga, i co ja widzę? „Struktury, mechanizmy, procesy, praktyki”… no ile można?! Gdzie tu jest jedno normalne zdanie, które człowiek rozumie za pierwszym razem?!

        Co to jest w ogóle „dyskurs upełnomocnienia”? Kto to ma zrozumieć? Gdzie jest napisane po ludzku, o co chodzi?! Czy to szkoła jest zła, czy dobra, czy co oni tam w końcu twierdzą?!

        Sześć lat pisania — sześć lat! — i efekt jest taki, że ja po przeczytaniu dalej nie wiem, czy oni coś odkryli, czy tylko opisali, że inni coś wcześniej napisali!

        Wywalamy połowę tego. Nie ma tych „procedur wyodrębniania zbiorów”, nie ma tego nadęcia. Ma być jasno: co, dlaczego i po co!

        Bo z takim pisaniem to naprawdę… człowiek zaczyna się zastanawiać, czy nie iść do tej grafiki komputerowej, bo przynajmniej tam jak coś narysujesz, to widać, co to jest.

        I jeszcze jedno — jak ktoś pisze „rekonstrukcja nurtu w szerokim spektrum odniesień”… to ja bym bardzo prosił o jedno odniesienie do rzeczywistości.

        Kontaktujesz?!

        Czytanie tego streszczenia to jak oglądanie filmu w zwolnionym tempie – nic się nie dzieje, tylko bolą oczy.

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
      • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 28

        Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

        @10:24 (...) Skracamy czas pracy!

        28 kwietnia 2025 roku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło rozpoczęcie przygotowań do uruchomienia projektu pilotażu skrócenia czasu pracy.

        "To będzie pierwszy pilotaż skróconego czasu pracy w tej części Europy, pierwszy w naszym regionie, pierwszy na tak szeroką skalę pilotaż w Polsce. Chcemy zachęcać do skróconego czasu pracy, zachęcać do testowania rozwiązań w różnego typu organizacjach. W pilotażu będą mogli wziąć udział przedsiębiorcy, jednostki samorządowe, fundacje, towarzyszenia, związki zawodowe – by każdy pracodawca mógł sprawdzić, co u niego działa"

        - mówiła ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. (...) http://www.dziemianowicz-bak.pl/dzialaj

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

          Niech jeszcze wejdzie zakaz brania kilku dyżurów jednocześnie a liczba "przepracowanych" godzin spadnie.

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
          • Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

            Tylko kogo wtedy na te dyżury jak lekarzy brak?

            Gość
            Zgłoś
            Odpowiedz
            • Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

              Z rozbawieniem należy odnotować ludową etymologię, wedle której „lekarz” to ten, który „lekuje”, czyli – w ujęciu potocznym – aplikuje pacjentowi kolejne specyfiki metodą prób i błędów, licząc, że któryś w końcu zadziała. Jest to oczywiście uproszczenie, ale trafnie oddaje pewne społeczne odczucie wobec współczesnej medycyny: nadmiar farmakologii bywa mylony z samym procesem leczenia.

              Idąc tym tropem, można by postulować powołanie „leczarza” – specjalisty od faktycznego przywracania zdrowia, a nie jedynie zarządzania zestawem tabletek. Problem polega jednak na tym, że rzeczywistość kliniczna jest bardziej złożona niż językowe gry, a lekarz – wbrew tej ironicznej wizji – nie działa na chybił trafił, lecz w ramach określonych procedur i wiedzy naukowej.

              Na tym tle interesująco jawi się postać weterynarza, który – przynajmniej w wyobrażeniu zbiorowym – pozostaje bliżej „konkretu”: krowa ma dawać mleko, koń ma chodzić, pies ma jeść. A skoro już o mleku mowa, nie sposób nie wspomnieć dawnych „Mlecznych Gal”, gdzie – jak głosi anegdota – mleko lało się strumieniami sukcesu, a diagnozy stawiano szybciej niż zdążono je wypić. Dziś powiedzielibyśmy zapewne, że standardy się zmieniły. Ktoś dodałby z nutą nostalgii: „to se już nie wrati”.

              Podsumowując: żart językowy jest celny jako satyra, lecz nietrafny jako opis rzeczywistości – choć, jak to zwykle bywa, właśnie dlatego dobrze spełnia swoją funkcję.

              Ten post oczekuje na weryfikację (m.in. sprawdzenie, czy jest zgodny z Zasadami Forum). Czytelnicy Forum mogą na razie nie mieć dostępu do tego posta.
              Dlaczego post oczekuje na weryfikację?
              Co zrobić, aby moje posty sporadycznie oczekiwały na weryfikację (aby wyświetlały się niemal zawsze bez weryfikacji)?
              Gość
              Zgłoś
              Odpowiedz
            • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 32

              Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

              Z rozbawieniem należy odnotować ludową etymologię, wedle której „lekarz” to ten, który „lekuje”, czyli – w ujęciu potocznym – aplikuje pacjentowi kolejne specyfiki metodą prób i błędów, licząc, że któryś w końcu zadziała. Jest to oczywiście uproszczenie, ale trafnie oddaje pewne społeczne odczucie wobec współczesnej medycyny: nadmiar farmakologii bywa mylony z samym procesem leczenia.

              Idąc tym tropem, można by postulować powołanie „leczarza” – specjalisty od faktycznego przywracania zdrowia, a nie jedynie zarządzania zestawem tabletek. Problem polega jednak na tym, że rzeczywistość kliniczna jest bardziej złożona niż językowe gry, a lekarz – wbrew tej ironicznej wizji – nie działa na chybił trafił, lecz w ramach określonych procedur i wiedzy naukowej.

              Na tym tle interesująco jawi się postać weterynarza, który – przynajmniej w wyobrażeniu zbiorowym – pozostaje bliżej „konkretu”: krowa ma dawać mleko, koń ma chodzić, pies ma jeść. A skoro już o mleku mowa, nie sposób nie wspomnieć dawnych „Mlecznych Gal”, gdzie – jak głosi anegdota – mleko lało się strumieniami sukcesu, a diagnozy stawiano szybciej niż zdążono je wypić. Dziś powiedzielibyśmy zapewne, że standardy się zmieniły. Ktoś dodałby z nutą nostalgii: „o se ne vrati”.

              Podsumowując: żart językowy jest celny jako satyra, lecz nietrafny jako opis rzeczywistości – choć, jak to zwykle bywa, właśnie dlatego dobrze spełnia swoją funkcję.

              Gość
              Zgłoś
              Odpowiedz
              • Odp.: Lekarze pracujący po 480 godzin w miesiącu, przetargowy chaos i tragiczne incydenty – wyniki..

                „To se ne vrati”, era Mleczarza definitywnie dobiega końca, a razem z nią znika świat, w którym wszystko było prostsze, choć wcale nie łatwiejsze.

                Mleczarz przychodził o świcie, zostawiał butelki pod drzwiami, nikt nie pytał o aplikacje, dostawy „na jutro” ani o skład wydrukowany drobnym drukiem. Było mleko – i tyle.

                Dziś mamy wybór większy niż kiedykolwiek: bez laktozy, roślinne, wzbogacane, filtrowane, markowane i marketingowane. A jednak gdzieś po drodze zniknęło to poczucie, że ktoś po prostu przyniósł coś potrzebnego, bez całej otoczki.

                Można powiedzieć: postęp. Można też, z lekkim uśmiechem i nutą nostalgii:

                > coś się skończyło — i faktycznie „to se ne vrati”.

                Gość
                Zgłoś
                Odpowiedz

- Reklama -
- Ogłoszenie społeczne -

- Reklama -

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Losowa firma:Dodaj firmę