Gościu z 15:49 nie kompromituj się dobrze? Jak jesteś taki zapracowany to sobie lepiej zorganizuj czas pracy. Wielu pracowników zabiera czasem pracę do domu i wykonuje ją kosztem swoich bliskich, ale jakoś głównie nauczyciele są wiecznie niezadowoleni. Pocieszeniem jest fakt, że w tej licznej grupie maruderów są jednostki zadowolone ze swojej pracy i co ważne zadowolone z płacy.
Ja jestem zadowolona z pracy i płacy,nigdy nie powiedziałam ze jest zle być nauczycielem.Cieszę się,że mi się udało być nauczycielem a inni niech płaczą.
Przestańcie się utwierdzać kto ma gorzej. Pomyślcie lepiej o dzieciach. Ich przyszłość jest ważna.
Ja prowadzę działalność gospodarczą, pracuję praktycznie 7 dni w tygodniu non stop, aby wyrobić na złodziejski ZUS i pracownika, gdzie mnie kosztuje 2400zl/mc, a dostaje na rękę minimum (1340zł). Mnie zostaje średnio 1500zł. I co ja mam powiedzieć? Z roku na rok jest coraz gorzej. Fundusze unijne? dostają Ci co mają znajomości lub wynajmą za min. 10% firmę która je pozyska - od ręki chcą 2000zł - bez znaczenia czy otrzymasz dofinansowanie.
Jeśli ktoś by mi zaproponował umowę o pracę z wynagrodzeniem 1500 netto - to nawet bym się nie zastanawiał i podjął bym tą pracę. Dla wścibskich, mam wykształcenie wyższe w dwóch kierunkach i jestem już w średnim wieku i posiadam rodzinę co mnie dyskwalifikuje jako pracownika w tym mieście.
Więc jeśli bym był nauczycielem, to bym stawał na głowie aby utrzymać swe przywileje, których inni nie mają nawet szans o nich pomarzyć.
,,Karta nauczyciela'' to wymysł komunistyczny,to oni bronią swoich przywilejów.
A dlaczego nikt nie pisze o dzieciach?! Jak te zmiany wpłyną na ich naukę, warunki, dojazdy itd itp. One są na starcie życiowym i one kiedyś bedą decydować jaka będzie nasza przyszłość . Wiec zadbajmy o nie, o to by miały jak najlepiej.
Zlikwidujecie szkoły to nie zostanie tu żaden młody człowiek. Dość,że generalnie jest ciężko to jeszcze nie ma żadnych działań zachęcających młodych ludzi do pozostania w tym mieście. Młoda rodzina naprawdę nie powinna się martwić dojazdami dzieci do szkoły, pseudoreformami oświaty (bo znajomi królika mają się i tak świetnie), i kolejnymi utrudnieniami ze strony władz. Można poszukać oszczędności na wiele sposobów, ale trzeba chcieć. Chyba,że prawdą jest że nie o szkoły tu chodzi.
Ja do szkoły chodziłem 4 kilometry dziennie. Zimy lat 50-tych były ciężkie. W mieście powinno działać kilka szkół, zatrudnić najlepszych nauczycieli, takich co będą uczyć naprawdę a nie udowadniać, że uczeń w domu się nie nauczył. Dopasować komunikację i efekty będą. Słyszeliście może o alternatywach proponowanych przez nauczycieli, albo nie przystąpisz do matury, albo nie zdasz.
Uważam, że Gość 15:49 nie kompromituje się swoją wypowiedzią, tylko uświadamia niezorientowanych, jak dziś wygląda praca nauczyciela. I w ogóle nie widzę w tym wpisie użalania się.
Skoro ty możesz wyrażać swoją opinię o innych to i inni też mogą. A jeśli już mowa o Karcie, to posuń się dalej i utwórz Karty: Hutnika, Kolejarza, Krawca, Szewca, Elektryka, itp, itd. Po prostu Karty Każdego Zawodu. Daj wszystkim przywileje i niech wszyscy mają tyle wolnego co ty. Niech samoloty nie latają w niedziele i soboty, niech w te dni nie jeżdżą pociągi, autobusy PKS i miejskie, żadne TAXI, niech nie pracują stacje benzynowe ani sklepy (te duże i te małe) ..... Niech wszyscy nie pracują!!! Wtedy będzie ci dobrze. Przecież wszyscy chcą "godnie żyć" a nie "tyrać jak niewolnicy". I wszystkim się to należy!
porównywanie się z latami 50-tymi to kompletnie nietrafiony argument. O to chodzi w rozwoju cywilizacyjnym, żeby kolejnym pokoleniom żyło się lepiej. Jeśli chcemy się odnieść do historii, to pewnie warto przypomnieć,że zarówno podczas wojny jak i lat wcześniejszych polska edukacja była priorytetem. Nawet, gdy nie wolno było uczyć wszyscy rozumieli, że szkoła musi być, bo to kształtuje przyszłe pokolenia.