co kogo obchodzi czy klient wróci? jakie wynagrodzenie taka obsługa :)
Mat - jestem zdania, że jak komuś nie odpowiada jego praca to powinien się zwolnić. Banalne. A obsługa klienta też świadczy o kulturze osobistej. Ale o kulturze tych pań nie mogę się wypowiadać, bo w ich przypadku ona nie istnieje ;)
idź, oddaj, jeśli data przydatności do spożycia jest dłuższa niż do dzisiaj nie miał prawa śmierdzieć, a oni maja obowiązek przyjąć, jeśli to nie było pakowane też mają obowiązek, bo masz paragon, nie wolno sprzedawać nieświeżej żywności, a na paragonie masz datę
najbardziej niemiłe panie sa w nowej stokrotce po dawnym tesco ekspres. Zawsze zagadane, udają, ze nie widzą klienta, ścierą machaja po blatach, potem rzucają ja pod ladę a na koniec wycieraja wagę. Czasami 5 minut czekac, az gwiazda z mięsnego zapyta ''co podać''. Jak kroi wędlinę to robi to w takim tempie, ze nozem bym szybciej pokroiła. Wysoka blondyna z wiecznie kwaśna miną, robi łaskę, ze w ogóle coś poda. Kiedys kupowałam pierś z kurczaka i poprosiłam taką spod spodu, aby nie była obeschnięta, to się postawiła'' a co ja zrobię z tymi z wierzchu'' no to juz jej problem, jak nie moze porzykryć folią.
W sklepach spożywczych gwarantem świeżości artykułów jest jego duża rotacja. Tam gdzie nie ma dużej sprzedaży można kupić towar wątpliwej jakości. Osobną kwestią jest obsługa. Niestety, w niektórych sklepach pozostawia ona wiele do życzenia. Ogrom klientów robi zakupy w sklepach wielkopowierzchniowych. I tam najczęściej można kupić towar najświeższy. Dość dobrej jakości jest też produkt pochodzący z małych zakładów produkcyjnych. Mam tu na myśli szczególnie wyroby mięsno-wędliniarskie. Takie produkty można kupić często w stoiskach producenta skupionych w okolicy Targowisk Miejskich. W Kielcach samochody przystosowane do takiej formy sprzedaży są oblegane w dni handlu przez wielu klientów.
ja już tam kupiłem 3 razy śmierdzące mięso - też kurczaka, kupowałem tam około 6 - 7 lat mięso. Od 4 miesięcy kupuję na bazarku u Pani Marysi. Kurczaki są super! polecam
A podobno człowiek uczy się na błędach. Niektórzy jednak muszą kupić zepsute mięso 3 razy, żeby dostrzec błąd...
a teraz "Miś' ..... ta pani podała tego kurczaka brudną ścierą tego Kurczaka i co pan na to?..... szara polska rzeczywistość, niestety tak się zdarza cóż poradzić:-)
Panie sprzedające na sandomierskiej spzedają mięso,kroją wędliny,wydają pieniądze tą samą ręką w ogóle rąk nie myją,w umywalkach jakieś śmieci,widać,że nie używany,jak to zauważyłam od razu wyszłam
to nie "Miś",tylko :CO mi zrobisz jak mnie złapiesz"!
To nie był Miś, tylko Nie Lubie Poniedziałku
he he ale jazda z tymi sklepami GROSZEK ;)
Ludzie przetarli Oczy wkońcu bo tam nie przyciąga ani Cena ani Obsługa.
Pierwszym krokiem należy wszystkie Panie wysłać na szkolenia.
Zakończyć ich plotkowanie sobie do ucha.
Brawo dla osoby która założyła wątek ;)
W leclerku nie kupisz smrodu tam są panowie rzeżnicy od drobiu i mięsa i wszystko jest ok.
W Leclerku jak mam stać w kolejce po mięso to mnie krew zalewa. Pracuje tam tylko 1 osoba na stoisku a paniusie kupują po 3 plasterki wędlin. Do tego jedna z pań tam obsługujących chyba pracuje tam za karę.
W kauflandzie kupiłam raz śmierdzące udka które w końcu zjadł pies i raz ponad kg piersi z kurczaka które też w końcu zjadł pies bo śmierdziały.
Ostatnio sie skusiłam bo była ładna szynka wieprzowa, różowiutka na wierzchu. W domu przy krojeniu okazało się że różowe jest tylko 2cm wokoło bo w środku mięso było brązowo-szare, podejrzewam, że je w czymś wymoczyli żeby ładnie wyglądało.
Teraz kupuję mięso w Milli/PoloMarket i od kilku miesięcy nie było żadnego przypału. Ceny też są przyzwoite i panie szybciutko podają i są miłe.
Pan Bałtowa pewnie chętnie wysłałby Panie z Groszka na szkolenia, ale z funduszy unijnych ...
w każdym Groszku jest śmierdzące nie tylko na Iłżeckiej
Taki, czy taki szyld, nic nie zastąpi dobrej jakości towaru i dobrej załogi. Przejżyj chłopie na oczy.
Lub przejrzyj, jak wygodniej,zgodnie z logiką firmy.