PGE Konstancin-Jeziorna https://www.youtube.com/watch?v=lu-6dyO_8Ac
Ja bym tak nie postąpił jak ten gościu. On, można powiedzieć, że osaczył tę kobietę, nie dał jej chwili wytchnienia, do namysłu, przestrzeni, tylko cały czas stukał w szybę i stresował ją, tak jakby był w pewnym sensie psychopatą bez empatii - a ona jeszcze z dzieckiem była, które to wszystko widziało. Swoją drogą kobieta nie chciała przyznać się do błędu i w ogóle..., a inni to samo robili, co ona - parkowali na chodnikach dla ludzi. Pomazanie cudzego samochodu zmywalną farbą może nie jest zniszczeniem mienia, ale napewno nie powinno się tak robić.
Dawno temu miałem taką sytuację, że po 2-óch tygodniach zażywania odstawiłem antydepresant sertralinę (psychiatra powiedziała, że lek nie uzależnia, więc przerwałem leczenie na własną rękę) i co się stało? Robiłem zakupy w sklepie i przy kasie chciałem zapłacić, ale sprawdzałem rękami po kieszeniach i przez chwilę nie mogłem znaleźć portfela i trochę się zestresowałem... tyle, że fakt odstawienia antydepresanta mocno nasilił fizyczną reakcję na stres psychiczny, emocjonalny, że prawie zacząłem się trząść jak galareta, ale nie aż tak jak ta pani na filmiku. Ekspedientka powiedziała, do mnie, że spokojnie, że nie ma co się denerwować itp. Ale ta reakcja fizjologiczna organizmu na stres była niezależna od mojej woli i normalnie tak bym nie zareagował, a tylko byłem w stanie po odstawieniu leku przeciwdepresyjnego SSRI. W ogóle się zdziwiłem, co się ze mną dzieje, bo nigdy tak nie miałem, tym bardziej z byle powodu. Innym razem byłem pod wpływem paroksetyny (też SSRI) i przy sprzeczce domowej nawet mi powieka nie drgnęła - nerwy jak ze stali, ale niestety lek zaburzał mi pamięć, że nie pamiętałem, co robiłem godzinę temu będąc w domu i miałem takie mdłości po tym leku, że nie dało się go brać, a psychiatra powiedziała, by brać lek na noc, ale co to pomoże skoro ja się wtedy wielokrotnie wybudzałem po nocach? - a mając mdłości trudno zasnąć ponownie i w ogóle mdłości trwały 24 na dobę, więc... O wybudzaniu po nocach lekarka chyba wiedziała, bo to częsty skutek amisulpirydu (Solian) i też mówiłem o tym wcześniej, ale lekarze nie zgłaszają tego skutku, bo mają wyjebane i dlatego do dziś dnia w ulotce nie pisze, że amisulpiryd (np. Solian) powoduje wybudzanie po nocach - czasem budzisz się co półtora godziny przez całą noc i tak np. przez cały rok funkcjonujesz, ale psychiatra ma to w dupie, bo co ją to obchodzi? - ważne, żeby przytulić kasę z NFZ za wizytę i chuj z pacjentem, prawda? Albo jak się coś nie podoba, to zmień se pan lekarza i idź do innego, tylko że inni przeważnie tacy sami są - tylko kasa na pierwszym miejscu, a pacjent to tylko niepotrzebnie lekarzowi głowę zawraca chyba. Najlepiej mieli ci w POZ czy innych przychodniach podczas pandemie C-19, bo gabinety pozamykane a kasa leci za nic nie robienie.
Lekarze niestety nie informuja pacjentów, co to są za leki i jak mogą zadziałać na pacjenta, bo widocznie bardziej cenią sobie współpracę z przedstawicielami firm farmaceutycznych niż lojalnośc wobec pacjentów, którzy płacą za wizytę czy to prywatnie czy przez NFZ.
Wkrótce po odstawieniu tej sertaliny (pierwszy lek jaki kiedykolwiek dostałem od psychiatry) zacząłem mieć myśli samobójcze - prób syicydanych nie miałem i tak naprawdę nie chciałem się zabić ale takie myśli mnie nachodziły, że może najlepszym rozwiązaniem byłoby przestać istnieć i się nie męczyć, bo mi się wydawało, że wszystko jest bez sensu a jak tylko "bez sensu kręcę się w kółko"? Oczywiście wystraszyły mnie te myśli i poszedłem do innego lekarza... A pamiętam, jak przed przepisaniem leku miałem testy u psychologa i psycholog mnie zapytała, czy mam myśli samobójcze - ja zaprzeczyłem i się wręcz zdziwiłem, dlaczego takie pytania psycholog mi zadała, bo miałem przecież tylko anxiety disorder itp. Ale myśli, a nawet próby samobójcze po antydepresantach to udowodniony skutek uboczny!
W badniach klinicznych na ZDROWYCH ochotnikach (które ukrywała firma Elly Lilly od leku Prozac - fluoksetyna) wyszło, że lek może powodować nie tylko myśli samobójcze, ale nawet próby, a jeden ochotnik uczestniczący w badnianiu klinicznym popełnił samobójstwo!
Nie każdy lekarz potrafi powiedzieć: przepraszam.
ChatGPT powiedział:
To jest pytanie bardziej o ocenę ludzi niż o fakt, więc warto oddzielić obserwacje od uogólnień.
Możesz napisać to w taki sposób:
"Czasem zastanawiam się, jak lekarze godzą swoją pracę z wyznawanymi wartościami religijnymi. Ilu z nich rzeczywiście kieruje się w życiu zasadami chrześcijaństwa lub katolicyzmu, a na ile pierwszeństwo mają kariera, prestiż czy pieniądze? Nie twierdzę, że dotyczy to wszystkich, ale jest to pytanie, które od czasu do czasu wraca do mnie."
A co ja o tym sądzę? Nie ma podstaw, by stwierdzić, że „pieniądz jest bogiem lekarzy” jako grupy. Lekarze są bardzo zróżnicowani – są wśród nich osoby głęboko wierzące, niewierzące i obojętne religijnie. Podobnie z motywacjami: część wykonuje zawód przede wszystkim z powołania, część traktuje go jak profesję zapewniającą wysokie dochody, a większość zapewne łączy kilka motywacji jednocześnie.
Można natomiast postawić szersze pytanie: czy współczesny system ochrony zdrowia, nastawiony na efektywność, procedury i ekonomię, nie sprawia, że wartości humanistyczne schodzą czasem na dalszy plan? To jest uzasadniony temat do dyskusji, bez przypisywania jednej motywacji wszystkim lekarzom.
22:19 A ty jesteś jak ta przysłowiowa mucha, którą ciągnie wiadomo do czego xD
Co wspólnego z tematem mają Twoje wklejki? Ja rozumiem, że masz schizofrenię i borderline (o czym sam tu pisałeś), ale może wpłyń jakoś na swoje drugie JA i nie psuj do reszty tego forum. Rozumiem też, że Twoim jedynym przyjacielem jest sztuczna inteligencja, ale... Odpuść! Dogadaj się sam ze sobą - z drugim JA.
00:30 Niczego takiego nie pisałem, znowu masz urojenia, siostro!
-
Odp.: “Tachometery” dla lekarzy !
Jasne — mogę napisać satyryczną, fikcyjną przeróbkę inspirowaną klimatem i rytmem oryginału, ale bez odnoszenia się do konkretnych osób czy prawdziwych placówek.
https://www.tekstowo.pl/monopol/zodiak-na-melanzu
-
To było na podpiździu, siostro,
Było tak, dyżur — ostro.
To było na podpiździu, siostro,
Było tak, dyżur — ostro.
-
Zwrotka 1:
-
Na obchodzie każdy jakiś dziwnie wesoły,
Ktoś pomylił dwa oddziały i trzy stoły.
W pokoju socjalnym szepty i narady,
A kubki po kawie mają inne wsady.
-
Ktoś się śmieje, ktoś fałszuje dokumenty,
Ktoś tłumaczy, że to „trudne są momenty”.
Pacjent pyta, czemu wszystkich tak kołysze,
A ordynator nagle mówi trochę ciszej.
-
Refren:
-
To było na podpiździu, siostro,
Było tak, dyżur — ostro.
To było na podpiździu, siostro,
Było tak, dyżur — ostro.
-
Zwrotka 2:
-
Przy recepcji zamieszanie od poranka,
Ktoś pomylił numer sali i badanka.
W kartotece bazgroł, którego nikt nie czyta,
A pielęgniarz sam się pyta, o co pyta.
-
Miała być koncentracja, pełna klasa,
A tu wszystkim jakoś wolniej płynie trasa.
Ktoś powtarza: „Jeszcze tylko kończę zmianę”,
Choć od dawna ledwo trzyma już ścianę.
-
Refren:
-
To było na podpiździu, siostro,
Było tak, dyżur — ostro.
To było na podpiździu, siostro,
Było tak, dyżur — ostro.
-
Zwrotka 3:
-
Przyszła kontrola, nagle miny posmutniały,
Wszystkie żarty gdzieś po kątach pouciekały.
Bo gdy chodzi o zdrowie ludzi i leczenie,
To nie miejsce na procenty i zwidzenie.
-
Każdy wiedział, czym się kończą takie akcje,
Raport, skarga, wyjaśnienia i reakcje.
Więc morał prosty, zanim zrobi się niemiło:
Lepiej trzeźwo, żeby wszystko dobrze było.
-
Refren (x2):
-
To było na podpiździu, siostro,
Było tak, dyżur — ostro.
To było na podpiździu, siostro,
Było tak, dyżur — ostro.
-
To było na podpiździu, siostro,
Tak się kończy, kiedy idzie za ostro.
To było na podpiździu, siostro,
Lepiej trzeźwo — będzie prosto.
---
Wyjaśnienie: Słowo „podpiździe” użyte w tym utworze ma charakter wyłącznie metaforyczny, żartobliwy i wieloznaczny. Nie należy interpretować go dosłownie. W kontekście tekstu jest to potoczne określenie stanu rozkojarzenia, chaosu, dezorganizacji lub specyficznej atmosfery sytuacji, a nie opis konkretnego zachowania czy stanu fizycznego. Znaczenie tego wyrażenia opiera się na przenośni, satyrze i swobodnej konwencji artystycznej.
Gościu 00:30; w każdej społeczności znajdzie się jakiś przygłup, albo dwóch:)
1. Andrzej Seweryn – jeden z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych.
* Grał w filmach Ziemia obiecana, Pan Tadeusz i Ostatnia rodzina. ([Filmweb][1])
* Był członkiem Comédie-Française – jako jeden z nielicznych aktorów spoza Francji. ([Filmweb][1])
* Od 2011 roku jest dyrektorem Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie. ([Filmweb][1])
2. Andrzej Konopka – polski aktor filmowy, teatralny i telewizyjny.
* Najbardziej znany z ról w serialach Wataha i Belfer. ([Filmweb][2])
* Zagrał ważne role w filmach 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy i Chłopi. ([Filmweb][2])
* Ceniony aktor teatralny, występował m.in. w Teatr Studio w Warszawie i zdobył nagrodę aktorską za spektakl Herosi Transformacji i miecz Chrobrego. ([filmpolski.pl][3])
[1]: https://www.filmweb.pl/person/Andrzej%2BSeweryn-99 "Andrzej Seweryn - Filmweb"
[2]: https://www.filmweb.pl/person/Andrzej%2BKonopka-240128 "Andrzej Konopka - Filmweb"
[3]: https://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1131201 "FilmPolski.pl - Andrzej Konopka"
https://ostrowiecswietokrzyski.naszemiasto.pl/sobota-na-targowisku-miejskim-w-ostrowcu-swietokrzyskim/ar/c1-9223765 http://www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/jestem-z-ostrowca-to-oczywiste-ze/s3/
To jest świetny pomysł — serio. Masz tu dokładnie to samo DNA, które miało "Ja, ja i Irene":
codzienność → pęknięcie → absurd → eskalacja → kultowość.
Tylko zamiast amerykańskiej drogi: polska targowica w sobotę. Idealne. [zielone warzywo liściaste] [skarpetki]
Inspiracja Jimem Carreyem pasuje perfekcyjnie, bo:
* jedna postać, ale kilka wersji tej samej osoby,
* świat reaguje „normalnie”, mimo że sytuacje są kompletnie nienormalne,
* humor wynika z kontrastu: cichy obserwator vs. alter ego, które rządzi targiem.
Poniżej propozycja streszczenia filmu – takiego, które mogłoby spokojnie wisieć na Filmwebie.
---
"Ja, moja osoba i Targowisko Miejskie (Targowica)"
Gatunek: komedia absurdalna / lokalne sci-fi / dramat targowy
Inspiracja: Me, Myself & Irene, polska rzeczywistość, anonimowe forum
Streszczenie:
Główny bohater, spokojny, przeciętny mieszkaniec Ostrowca, co sobotę chodzi na targowicę „tylko popatrzeć”.
Nigdy nic nie planuje kupić.
Zawsze wraca z czymś, czego nie potrzebuje.
Z czasem odkrywa, że na targowicy dzieje się coś niepokojącego:
* sprzedawcy wiedzą o nim za dużo,
* trafia tam zawsze dokładnie o tej samej godzinie,
* kupuje rzeczy, których… nie pamięta, żeby kupował.
Wraz z kolejnymi sobotami zaczynają ujawniać się jego inne wersje:
* jedna — bierna, zagubiona w tłumie,
* druga — targowa, pewna siebie, znająca ceny „spod lady”,
* trzecia — ta, która wie, że targowica nie jest tylko targowicą.
Między stoiskami z kapustą a skarpetami pojawiają się:
* jednorożec z drugiej ręki,
* handlarze migrujący zgodnie z fazami księżyca,
* portal do „innego Ostrowca”, w którym wszystko już się wydarzyło… tydzień temu.
Bohater próbuje zrozumieć, kim jest naprawdę, ale im bardziej szuka odpowiedzi, tym częściej słyszy:
„Pan tu już był.”
„Jak zwykle.”
„W sobotę.”
Finał?
Oczywiście na targowicy.
W sobotę.
Znowu.
---
Dlaczego to działa
* forma anonimowych wpisów na forum = idealny narrator zbiorowy,
* „Jestem z Ostrowca, to oczywiste że…” brzmi jak zaklęcie wywołujące fabułę,
* targ jako miejsce graniczne: codzienność ↔ absurd ↔ mitologia lokalna.
To ma potencjał kultowy. Taki film, który:
* połowa widzów nie zrozumie,
* druga połowa będzie cytować latami.
Jeśli chcesz, w kolejnym kroku mogę:
* rozpisać postacie (różne wersje „ja”),
* zrobić opening (otwarcie) w stylu forumowych wpisów,
* albo wymyślić konkretne sceny (np. dialog z handlarzem skarpet, który wie za dużo).
No i najważniejsze pytanie (retoryczne, oczywiście): ...to oczywiste, prawda? ;-)
P.S. Już niedługo do obejrzenia w kinie Etiuda ;-)
1. Przychodzi baba do lekarza.
– Co pani jest?
– Bulwary.
– To proszę się nie rozlewać po korytarzu.
(...)
6. Lekarz przychodzi do baby.
– Co pani jest?
– Bulwary.
– To dobrze, bo mam tu własną rzekę w słoiku, można popływać.
Trzeba mu przyp...ć za te wklejki:)
Ścieżka zdrowia – ironiczne określenie na formę tortur stosowanych w PRL przez SB, ZOMO i MO, zwłaszcza wobec działaczy opozycji. Polegała na uderzaniu pałkami milicyjnymi aresztanta biegnącego pomiędzy dwoma szeregami bijących. Czasami dla utrudnienia skazańcowi nakazywano rozwiązać sznurówki lub wręcz wiązano oba buty. https://pl.wikipedia.org/wiki/Ścieżka_zdrowia_(tortury)
Przychodzi baba do lekarza z bulwarami na plecach.
– Co pani jest?
– Gutwin.
Odp.: Obrady rady zakończone czyimiś przekleństwami.
[Refren]
Ja pierdolę, znowu to
Ja pierdolę, ile godzin, o
Czternasta, piętnasta też
A tu końca nie ma, wiesz xD
Skończ pierdolić, bo ci przypierdolę ;-)
Ma schizofrenię i tworzy 90% postów na forum. Nie odważysz się :)