Widzisz mamo 12:07 ty będziesz ostrzegać , gdyż uważasz że nie nadaje się. Inni mogą chwalić. Nie ma tak, że wszyscy będą na tak czy na nie. To tak jak w życiu łączysz się z tą a nie z tamtą osobą, bo ta ta ci odpowiada. Mówisz, ja nie mogłabym żyć z takim facetem jak koleżanka A. I tak samo jest z nauczycielami, lekarzami, krawcowymi czy fryzjerkami. Jednym odpowiadają ci inni ci drudzy. Ja z perspektywy lat (a żyje trochę na tym świecie) widzę ogromną różnicę w nauczycielach. I o dziwo na korzyść.
Kiedyś n-el tylko wymagał i nadawał na ucznia a rodzic nie był partnerem do rozmowy. Jego zadaniem było słuchać co on ma do powiedzenia a rodzic musiał sam sprawę rozwiązać.
Teraz n-el rodzica traktuje jako partnera. Rodzic nie stoi przed nim na baczność. Można szczerze porozmawiać, poszukać wspólnie rozwiązań. Pewnie że zawsze znajdą się wyjątki. Aż miło słuchać, gdy córka wraca ze spotkań i opowiada jak to teraz jest. Ja jak chodziłam na wywiadówki czy rozmowy było służbowo z dystansem.
Tak więc rodzice(moje dzieci są dorosłe, więc mnie to nie dotyczy) nie szukajcie dziury w całym. Sami poprzez naindorzenie się idąc do szkoły stawiacie mur. Ja uważam że uśmiech zawsze pokona wiele barier.
Z lekarzem, krawcową, fryzjerem nie musimy się meczyć codziennie a z nauczycielem już tak. Moje dziecko miało koszmarną nauczycielkę i takie samo zdanie miało 90%mam dzieciaków z klasy. Niestety skargi do dyrekcji niewiele dały, ponieważ "miała dobre wyniki"? Na szczęście koszmar się skończył, ale inne dzieciaki pewnie teraz cierpią tak jak kiedyś nasze. Dziś dziecko biegnie do szkoły z radością a w zeszłym roku były bóle brzucha z nerwów,bezsenność,uważanie się za głupią bo to dawałą nauczycielka dzieciom do zrozumienia. Dziś ma fajnych nauczycieli i zero stresu.
Napisałam, że zawsze są wyjątki. Na szczęście to margines. Kiedyś tych fajnych było zdecydowanie mniej. Uważam,że dzieci obecnie mają zdecydowanie lepiej. Nie wiem co musi zrobić żeby nie zdać do następnej klasy czy mieć naganną ocenę z zachowania że już o wyleceniu ze szkoły nie wspomnę. Teraz nie da się wyrzucić dziecka, które rozwala klasę czy ma w głębokim poważaniu szkołę nauczycieli i kolegów. Widziałam program gdzie uczeń , który pobił kolegę chodzi to szkoły i ma się dobrze. Zawieszony był na miesiąc. Dyrektorka mówiła, że nie ma innej możliwości. Czyja to wina? Ja myślę, że poniekąd wiecznie niezadowolonych rodziców i zachłyśnięcie się systemami z zachodu, od których tam się odchodzi.
Ależ naturalnie, że opinie można mieć. Można się też nimi dzielić. Ale czy się nadają do zawodu nie Tobie to oceniać, ani nie mi.
Jeden nauczyciel musi zadowolić średnio 25 uczniów, 25 matek i 25 ojców , więc ok. 75 osób w jednej klasie. Uczy w kilku klasach, np. W sześciu klasach to średnio 450 osób.To chyba niemożliwe, żeby każdy był happy.
Ja również mam dobre wspomnienia, trafiłam na świetnych nauczycieli, pedagogów, z jednym tylko wyjątkiem, otóż po 20 latach nadal mam traumę jak pomyślę o tej Pani, z LO Staszica, pani od biologii L.K. i niech mi ludzie nie piszą że jestem złośliwa bo taki nauczyciel jak ona to tylko krzywdę wyrządzał i wrył się w psychikę jak diabeł.
Może pan prezydent zrobi reformę we wszystkich podległych mu szkołach i wyśle starszych wypalonych nauczycieli na zasłużone emeryturki. I poziom nauczania w szkołach by się podniósł bo młodzi by się starali i miejsc pracy by przybyło i starsi ludzie nabrali by sił. Proponuję wszystkich którzy nabywają prawa emerytalne a pracują w oświacie wysłać na emerytury. I to powinno być obligatoryjne.
Wcale nie zawsze ci starsi są gorsi. Czasem taka młoda,wbita w dumę i uważająca się za nie wiadomo kogo nauczycielka potrafi dokuczyć dzieciakom. Zostawić tych madrych z podejściem do dzieci. I rzeczywiście rodzice powinni móc decydować kto uczy ich dzieci.
Co racja, to racja. W Chrptowiczu, też baliśmy się takiego pana przed laty.Aż mi czasem niedobrze było ze strachu. Co śmieszniejsze uczył mało ważnego przedmiotu, który w dzisiejszych czasach jest uważany za michałek. Podobno już nie żyje, ale miło go nie wspominam.
w Norwidzie była taka babka od matmy zapomniałam nazwiska ale to był koszmar iść do niej na lekcje :)to było z 15 lat temu
w staszicu tez kilku by sie znalazlo,ja nie lubilam w podstawowce muchy od polaka,zadnego podejscia do ucznia,do dzis mam wyryta rane w sercu przez nia.
Większość do tej pracy się nie nadaje. Nie umieją nauczyć niczego ,nie przykładają się do swojej pracy. Za to świetnie umieją liczyć pieniądze i swój czas pracy.
Marianka walerowicz? Taka mała co wieszala sie na klamce do sali 26 matematycznej i wyzywala mnie ze nie bede nawet umiała dobrze wyzymac skarpetek mężowi
Nauczycielka języka polskiego z Broniewskiego zamiast mówić w ,,cudzysłowie'' używała w swojej wypowiedzi słowa w ,,cudzysłowiu''Jak taka osoba maże uczyć młodzież poprawnej wymowy skoro sama nie umie.
Ja chodziłam do Norwida, z pewnych dwóch przedmiotów nie umiałam nic, bo nauczyciele nauczyć nie potrafili. Ale ogólnie nie wspominam któregokolwiek z nauczycieli jako koszmaru. Raczej wszystkich wspominam z sentymentem, a niektórych szczególnie miło. W gimnazjum była taka nauczycielka od historii, której bałam się panicznie, ale nie powiem w którym gimnazjum :-p
No cóż, błąd jest, tylko czy to oznacza, że ta osoba jest złym nauczycielem. Nie wnikam w przyczyny błędu. Ale może przyjrzyjmy się sobie i nabierzmy dystansu. Popełniając taki błąd maturę zdasz, ale nie znając literatury, nie.
tak dokładnie to ona:)