Wygląd to kwestia umowna - dawno temu ludzie umówili się, że są stroje odpowiednie do pracy, ba, nawet do dziś w niektórych szanujących się firmach w umowie o pracę dają zapis dotyczący dress-codu. A TY, urzędniczko, oczywiście masz mieć w głowie. Na dodatek nie powinnaś przy kliencie piłować pazurów pod biurkiem, pisać esemesów i szeptem instruować dziecka gdzie jest pomidorowa. W tym celu wyjdź do toalety. Ale takie kwiaty to tylko na jednej sali na parterze. I tam obowiązują standarty odzieżowe j/w czyli te biusty na wierzchu itd. :)
Oj,oj
są gusty i guściki- są biusty i biuściki:Jaki jest cel tego wątku?
Żyjemy w XXI wieku wolnym kraju .
W ostrowieckim sądzie jest też taka PANI ktora lubi krotkie spódniczki chodź wiekiem nie grzeszy też. Wydaje mi się, że w urzedach jednak powinien obowiązywac strój odpowiedni do wagi miejsca pracy.Wstyd żeby urząd nie miał powagi w pracownikach
Mozesz chodzic w tunice i martensach, ale to zalezy jak to ogolnie wszystko wyglada, czy jest eleganckie i estetyczne. Ja kiedys bylam w um i byla tam jakas dziewczyna, ktora wygladala jakby sobie w legginsach i jakies bluzie z wielkimi napisami po domu chodzila (jasne legginsy, majtki przeswitywaly). Oczywiscie, ze najwazniejsze jest to co urzednik ma w glowie, czy zalatwi sie to, po co sie przyszlo, ale np. fakt obgryzionych i ohydnych paznokci u takiej urzedniczki/kasjerki zostaje w pamieci i budzi niesmak. Jezeli ktos pracuje z klientem to musi wygladac estetycznie i ma byc oddpowiednio ubrany. Za krotka spodnica tez moze wygladac elegancko, ale z jakas koszula i grubszymi rajstopami, a nie z bluzeczka na ramiaczkach i japonkami.
Fajny artykuł, pozwalający rozwiać wszystkie wątpliwości co do stroju urzędnika. Polecam do przeczytania wszystkim pracującym w urzędzie.
A gdzie tak napisane że nie przystoji?
Tak mi rób tak mi dobrze. Komu przeszkadza niech to zatrzyma dla siebie. Dla mnie jest super, miło, aż serce chce żyć.
z urzędniczkami w krótkich spódnicach teoretycznie pracować się da ale w praktyce wszystko stoi
Najogólniej gościu z 09:30 mówią o tym dobre wychowanie i nienaganne maniery. Jeśli urzędnik swoją pracę uważa za prestiżową, to niech swoim zachowaniem nie narusza tego prestiżu.
urzędniczka w legginsach i martensach litości............kobieto po pracy możesz chodzić nawet w samych majtkach a w pracy obowiązuje dress code .Raczej masz mało w głowie skoro nie przywiązujesz do niego wagi
A mnie prawdę mówiąc guzik obchodzi, czy urzędnik do którego przychodzę z konkretną sprawą ma na sobie mini i głęboki dekolt, czy elegancką garsonkę a w przypadku mężczyzn T-shirt czy marynarkę. Mnie interesuje to aby sprawa, z którą przychodzę została załatwiona, sprawnie, a nade wszystko merytorycznie. Co mi z tego przyjdzie, że urzędnik będzie ubrany jak z Mody na Sukces, gdy coś skopie i będę musiał latać po urzędach kilka razy, żeby to odkręcić ?
Prosta odpowiedź komu to nie pasuje niech zostawi dla siebie lub nie patrzy. Wkurza mnie to że inni dyktują i rządzą jak powinni wyglądać, zachowywać się drudzy. Ludzie mają prawo robić co chcą nie jesteśmy w średniowieczu lub więźniami innych. Komu przeszkadza to czy tamto niech się odwróci lub nie patrzy, a nie będzie z błachostki robił problem.
Goście 12:43 ; 12:44 i 15:52 na 90% to urzędniczki występujące w obronie własnej. Z 12:44 wyjątkowo błędne myślenie.
W korporacjach panuje dress code .. tam też jest mówisz średniowiecze ?
a nie byłoby dobrze, żeby "ostrowiecka moda urzędnicza" nie była ostrowiecką prowincjonalną modą? Osoby, które mówią o swoich kompetencjach i " tym co w głowie" zapewne powinny mieć w głowie podstawowe zasady savoir vivre ( dla niewtajemniczonych (cyt): ogłada, dobre maniery, bon-ton, konwenans towarzyski, znajomość obowiązujących zwyczajów, form towarzyskich i reguł grzeczności obowiązujących w danej grupie).
To tak, jakby:
- pani z banku przyszła do pracy w krótkich spodenkach,
- prezes przedsiębiorstwa w szortach plażowych i japonkach,
- nauczycielka w bluzce prześwitującej, spod której widać seksowny staniczek,
- pani adwokat czy notariusz miałaby na sobie legginsy i martensy, a do tego powyciąganą, ale jakże wygodną bluzę.
Fajnie czuliby się wszyscy, z którymi miałyby te osoby do czynienia??? Chyba nie bardzo...
W każdym zawodzie panują reguły savoir vivre i tego się trzymajmy.
Dokładnie zgadzam się z tym postem w 100%. A i żeby nie było jestem urzędniczką :)