nie przystoi w urzędzie chodzić w tak krótkich spódnicach, przecież to jest krępujące dla ludzi załatwiających w urzędzie sprawy, i te głębokie dekolty, poprostu wstyd
W którym urzędzie tak jest bo ostatnio sporo po nich chodzę i nie zwróciłem uwagi na te spódniczki i dekolty.
Byłem i w UM i SP na stażach i dało się to zaobserwować. Codzienny festiwal mody. Ale akurat mi się to podobało :)
ale urząd jest dla mieszkańców i mieszkaniec powinien tam czuć się gościem a nie natrentem
strój powinien odpowiadać powadze urzędnika
W Starostwie Powiatowym w Zduńskiej Woli został zaktualizowany kodeks etyki, który m.in. określa jak powinien wyglądać urzędnik w pracy
echo pisało już o standardach ubiorów w urzędach
http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/wiadomosci/kielce/art/8506484,mieszkancy-oburzeni-skapym-strojem-urzedniczek,id,t.html
pewnie jakiś staruszek był w urzędzie i ich to gorszy albo zazdrosna kobieta
Albo w UM pani w getrach i tunice, i adidasach. Co prawda pracuje w dalszej norze i ma kontakt z klientami sporadyczno - tematyczny, ale jednak... Wróciła z porannego biegania i wpadła przypadkiem do roboty posiedzieć za biurkiem? Przecież strojem oddajemy szacunek rozmówcy i sytuacji, ja bym nie poszła NIGDY W ŻYCIU do roboty w getrach i adidasach.
Oczywiście. W urzędach powinna obowiązywać biała bluzka/koszula, spódnica lub spodnie i marynarka bądź żakiet. W urzędzie powinna być zachowana powaga. Gdy byłam na stażu starałam się dobierać rzeczy tak, aby wyglądać typowo dla takiego miejsca wg mojego wyobrażenia. Co do rewii mody, to panowała na każdym kroku. I te spojrzenia "koleżanek" na siebie, gdy któraś założyła nowo kupioną rzecz hehe bezcenne.
Zgadzam sie kazdy zawod powinien miec swoje wytyczne co do stroju ale to ktos odgornie musi tym zarzadzic wyobrazacie sb policjantke w szpilkach mini i dekolcie :-) ktos tam zwraca uwage na standardy ubioru tych pan a tu jest jak narazie frywolka i nie dziwie sie ze ludzie sie bulwersuja bo schludne ubranie mowi o szacunku do drugiej osoby
Ja cię kręcę! Jestem urzędniczką, choć nie obsługuję klientów (zajmuję się sprawami wewnętrznymi). Chodzę ubrana różnie: w legginsach i tunice, zdarzy mi się w martensach. Czy przypadkiem nie liczy się, co mam w głowie? Czy może ważniejsze to, jak się ubrałam?
Do urzędów też przychodza interesanci jakby dopiero od malowania w domu odeszli
chyba w drugą stronę też szacunek się należy........
Urząd to miejsce gdzie służy się mieszkańcom, chodzę do urzędu załatwiać sprawy urzędnicze , to nie jest plaża , bar czy miejsce imprezowania . Trochę powagi i szacunku , nie chce czuć się w urzędzie skrępowany czy zażenowany
Skoro urząd wymaga powagi a wymaga to szanowni petenci przed przyjściem skorzystajcie czasem z wody, mydła i antyperspirantu bo niestety bywa z tym rożnie. Wiadomo, że bycie urzędnkiem zobowiązuje do ubioru i niekoniecznie musi to być nieśmiertelna biała bluzka i marynarka aczkolwiek powinny to być stonowane kolory. Zgodzę się, że mini czy legginsy to nie jest odpowiedni strój.
Urzędniczko z 18:29 często to co się ma w głowie zdradza człowieka powierzchowność. A więc to porzekadło "jak cię widzą tak cię widzą tak cię piszą" ma swoją logikę. Może warto więc byłoby zweryfikować swoje przyzwyczajenie do legginsów w urzędzie.
Na dodatek legginsy wymagają znakomitej sylwetki, w przeciwnym razie wygląd budzi niesmak.
Moja droga urzędniczko już Cię lubię za to co napisałaś. Masz mieć w głowie, a wygląd to jest kwestia umowna. Masz wiedzieć co robisz i dobrze doradzać jeśli to leży w Twoich kompetencjach.