Woda wodociągowa pochodzi ze studni głębinowych, które są odporne na zanieczyszczenia mikrobiologiczne. Miejskie, publiczne ujęcia wody powierzchniowej (z żurawiami do pompowania? tak to się nazywa?) są narażone na skażenie bakteriami E. Coli czy innymi. Miałem kiedyś taką sytuację, że wyjechałem rowerem na dłuższą wycieczkę i nie miałem ze sobą ani pieniędzy ani wody i nagle ogarnęło mnie olbrzymie pragnienie, że spoglądając na kałużę miałem ochotę się z niej napić, ale zajechałem do kolegi i ten dał mi wodę. Brałem wtedy takie mocne witaminy i może dlatego? Kiedyś mi ktoś mówił, że dawał psu witaminy i ów pies pił dużo wody wtedy, podobno.
Szczególnie jak na osiedlu pęknie rura wodociągowa i po naprawieniu z kranu leci woda w kolorze gliny itp. Niech Łakomiec pije taką kolorową wodę, waszk pracował w wodociągach i w ogóle wiele miejskich spółek obskoczył po lokalno-klikowej znajomości jako specjalista od politologii z tytułem MBA.
Teraz apeluje gdy już prawie wszyscy piją kranówkę lub domową kranówkę gazowaną.
Stało się już. Spóźniony apel. To raczej obserwacja rzeczywistości.
Brawa dla MWiK za jakość wody.
Jeszcze liczy rowery?
Raczej powinno być "kranówka zamiast butelkowanej" / "kranówka zamiast opakowanej w plastik".
Plastik czy plastyk? :)
Kranóweczka jest dobra - ja piję ją regularnie od lat. Kiedyś też taka zakamieniona była, czy to jest kwestia ostatnich lat?
Wielka wojna o wodę, czyli historia pewnej apteki z Ostrowca
Było to pewnego pięknego dnia, kiedy człowiek wszedł do apteki po rzecz, zdawałoby się, tak prostą, że nawet największy filozof przy kawie nie znalazłby w niej problemu.
— Dzień dobry, poproszę wodę oczyszczoną.
Pani farmaceutka spojrzała na mnie fachowym wzrokiem. Takim, co to człowiek od razu czuje, że trafił do miejsca, gdzie nawet kichnięcie ma swoją procedurę.
— Sól fizjologiczna?
— Nie, pani. Woda oczyszczona.
— Czyli sól fizjologiczna?
I tu zaczęła się historia, którą można by spokojnie nazwać „Odyseją H₂O”.
Bo, moi drodzy, różnica jest zasadnicza.
Woda oczyszczona to woda. Sól fizjologiczna to woda z solą.
Po ostrowiecku powiedziałoby się krótko:
„Pani, jak woda z solą, to już nie sama woda. Co tu kombinować?”
Człowiek więc tłumaczy, pokazuje, podaje przykład, a w głowie zaczyna się rodzić pytanie: czy aby na pewno wszedłem do apteki, czy może na egzamin z chemii?
A przecież wodę oczyszczoną można normalnie kupić w aptekach. Nawet duże sieci apteczne mają ją w swojej ofercie. Nie jest to żaden tajemniczy eliksir z laboratorium NASA.
I właśnie wtedy pomyślałem:
Jak dobrze, że są apteki, w których człowiek może przyjść po wodę i przy okazji dowiedzieć się, że… być może potrzebuje soli.
[ Apteka — miejsce, gdzie liczy się każde H₂O ]
Wyobraźmy sobie reklamę:
„Apteka Pod Dobrym Kranem”
Tu wiemy, co sprzedajemy!
Potrzebujesz wody oczyszczonej?
— Mamy!
Szukasz soli fizjologicznej?
— Też mamy!
Nie wiesz, czym się różnią?
— Spokojnie, wytłumaczymy bez łaciny!
Bo u nas obowiązuje prosta zasada:
Woda oczyszczona ≠ sól fizjologiczna.
Woda oczyszczona mówi:
„Jestem wodą i zostałam porządnie oczyszczona.”
Sól fizjologiczna odpowiada:
„A ja mam jeszcze sól, koleżanko!”
I wszystko jasne.
[ A morał? ]
Czasem człowiek idzie do apteki po najzwyklejszą rzecz na świecie, a wychodzi z przekonaniem, że powinien chyba zapisać się na studia farmaceutyczne.
Dlatego polecamy apteki, w których farmaceuta nie tylko poda produkt z półki, ale też spokojnie wyjaśni:
co to jest, do czego służy i czym różni się od produktu stojącego obok.
Bo w aptece różnica między wodą a wodą z solą może być mała na półce…
…ale w rozmowie potrafi wywołać wielką bitwę w Ostrowcu! ;-)
A zwycięzca?
H₂O.
Bez soli. xD