Ktoś tu rozpisywał sie o nauczycielach zabierających uczniom telefony na lekcjach. ..
To może tak dla kontrastu:
Mamy szkolny konkurs/sprawdzian, pisemny,
Uczniowie na salę wchodzą z telefonami (z tego pewnie cieszy się autor tamtego wątka)
Po co uczniowie wyciągają telefony w czasie gdy wydaje im się, że "nikt nie widzi" ?
Czy mają jakąś pilną sprawę do załatwienia akurat w tym czasie ?
Tamten nauczyciel był krytykowany za to, że zabrał uczniowi telefon.
Co powiedzieć o sytuacji, gdy telefony są wnoszone na salę i nikt nie reaguje ?
Tak chcemy wychowywać nasze dzieci ?
Drobne cwaniactwo nadal w cenie ?
Idzie potem taki "delikwent" do pracy i jakby zderzył sie ze ścianą, bo zaczynają od niego wymagać!.
Toż to niedopuszczalne !
szefa trzeba podać na prokuratury, bo wymaga ! (prawda ? panie "szczery" ?)
Jakie są wasze opinie ?
Syn koleżanki nie wyłączył telefonu wchodząc na egzamin ustny na UW. W tym czasie ona zadzwoniła do niego, żeby zapytać czy zdał. Egzaminujący przerwał, poprosił go, aby odebrał telefon, nie pozwolił odrzucić, w tym czasie wpisał do indeksu niezaliczone i zaprosił na poprawkę we wrześniu, bez możliwości wcześniejszego zaliczenia. Koleżanka skwitowała- obydwoje nauczyliśmy się kultury za późno.
W ubiegłym roku kilku maturzystów w Ostrowcu też poznało siłę przywiązania do telefonu, gdy zakończyli egzamin przed terminem.
szacun dla kolezanki i jej syna. ?Ktoś inny pewnie by sądem straszył, ze to masakra, itd.