on sam jest chory umysłowo i takich mamy w polityce
On sam jest chory umysłowo a obraża dzieci i rodziców chorych dzieci.
Słowa wypowiedziane w dość kontrowersyjny sposób, ale wypadałoby się zastanowić czy nie ma w tym racji... Przecież łączenie w klasy osób zdrowych i osób o ograniczonej zdolności intelektualnej to obniżanie poziomu nauczania dla tych zdrowych. Dla tych chorych umysłowo jest to dodatkowe obciążenie intelektualne. W efekcie wszyscy na tym tracą - zdrowe dzieci uczą się wolniej, chore dzieci uczą się tego czego nie powinny bo ich niepełnosprawność ogranicza przyswajanie wiedzy, nauczyciel się dodatkowo męczy aby pogodzić ze sobą sposób nauczania dzieci o diametralnie różnej sprawności intelektualnej, a rodzice się bulwersują i denerwują z powodu nieodpowiedniego nauczania...
Korwin jest z tego znany, że mówi bardzo kontrowersyjnie, jednak pomimo słów jakie używa to mówi bardzo mądre i prawdziwe rzeczy. Z drugiej strony czy nazywanie osób chorych umysłowo debilami czy idiotami jest aż takie złe? Przecież jeszcze niedawno debilizm i idiotyzm były pojęciami medycznymi określającymi choroby obniżające sprawność umysłową...
Na szczęście ten człowiek władzy nigdy nie dostanie.
Ale sobie autorytet znaleźliście.
A co z dziećmi normalnymi? Dlaczego one mają ponosić konsekwencje czyjegoś upośledzenia i uczyć się w klasie o obniżonym poziomie?
Skoro masz dziecko mniej inteligentne to niech chodzi do szkoły o jego poziomie. Moje dziecko nie ma słuchu muzycznego dlatego na siłę nie pcham go do szkoły muzycznej.
Jako jedyny z polityków mówi prawdę prosto w oczy.