Pierwsze tanie mieszkania na wynajem zaczną budować w Warszawie dzielnica Wola - Odolanów. Będą to 3-4 piętrowe bloki, cena za m kw. 2-3 tys zł. Mieszkanie 50m będzie kosztować ok. 1.000zł, z czego część czynszu będzie szła na wykup tego mieszkania po 20-30 latach.
Docelowo będzie ok. 30 tys mieszkań.
Wystarczy poczytać wypowiedzi internautów na forach, aby przekonać się jak bardzo entuzjastycznie ten projekt jest przyjmowany i jak był oczekiwany. ludzie niezamożni, których nie stać na kupno, nie stać na wzięcie kredytu w banku, mają ogromny problem.
Ciekawe kiedy w Ostrowcu taki projekt będzie realizowany.
Jak myślicie czy u nas jest zapotrzebowanie na takie mieszkania?
Jest takie samo zapotrzebowanie jak na tanie samochody, tanią żywność, 500+ itd. Pytanie, kto za to zapłaci?
pewnie ty bo już nie pasuje,to jest myślenie niech bliźni ma gorzej ode mnie jak ja nic z tego nie mam.
do roboty, a nie liczyć, że ktoś coś da za darmo (za nasze podatki)
A gdzie ta robota i jakie dawanie za darmo?
Plany twórców programu są bardzo ambitne. Na Odolanach ma na początku powstać aż 30 tysięcy mieszkań. Mają to być niskie, 3-, 4-piętrowe bloki. Bez piwnic i garaży. Na tym nowym osiedlu powstaną za to garaże piętrowe.
Szydło: Program Mieszkanie plus wpisuje się w priorytet rządu, czyli wspieranie rodzin
Szydło: Program Mieszkanie plus wpisuje się w priorytet rządu, czyli wspieranie rodzin
Tanie mieszkania na wynajem mają powstawać nie tylko w Warszawie, ale także w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i Łodzi, a później także w mniejszych miastach. Pierwsi lokatorzy - jak zapewniają ministrowie - mają wprowadzić się do nich w 2019 roku - o ile oczywiście nie będzie opóźnień.
Sponsorem programu jest... Coca-Cola i McDonalds?
Irena Herbst, była wiceminister budownictwa i gospodarki, obecnie prezes zarządu Fundacji Centrum Partnerstwo Publiczno-Prywatnego ostro krytykuje program budowy tanich mieszkań. jej argumentacja w mojej ocenie jest zupełnie bezpodstawna.
Mówi tak (link z całego wywiadu poniżej) - Niektóre z ujawnionych pomysłów są groźne. Dotyczy to w szczególności powiązania wynajmu mieszkania z opcją kupna. To nie tylko znacznie droższy sposób dochodzenia do własności mieszkania niż kredyt bankowy (zatem pomoc publiczna musi być większa), ale także rozwiązanie powodujące silniejsze "uwiązanie" w miejscu zamieszkania, jako że zmiana miejsca zamieszkania staje się trudniejsza. Takie rozwiązanie systemowo stosowała chyba tylko Hiszpania, co przyczyniło się do głębokiego kryzysu na rynku nieruchomości w tym kraju."
"Uwiązanie" owo w miejscu zamieszkania jest obecnie większe kiedy ludzie biorą kredyt (w tym we frankach) na 30 lat i nie tylko uwiązani są miejscem zamieszkania, ale też lękiem przed utratą pracy i lekiem przed zmianą oprocentowania czyli ogólnie lękiem przed brakiem możliwości spłaty tego kredytu. Mieszkanie na wynajem nie rodzi takiego obowiązku i człowiek nie ma pętli kredytowej na szyi, zwłaszcza tych, którzy nie zarabiają dużo.
Ale opozycji przecież nie chodzi o zwykłych ludzi, a chodzi o interesy wąskiej grupy, która świetnie zarabia na skupowaniu mieszkań, deweloperce, udzielaniu kredytów mieszkaniowych itd.
Łączenie najmu z wykupem, to bzdura i rozmywanie programu.
Powinni poprzestać na mieszkaniach pod wynajem bez jakiejkolwiek możliwości zakupu.
Do zakupu mieszkań nie brakuje i zawsze można sobie coś znaleźć gdy ktoś do takiej decyzji dojrzeje.