Ciekawa opinia, bo ile koni tak faktycznie tam padło?
Batem przypieprzyć i niech się za robotę wezmą. Jakby obrońcy ciężko pracowali, to by nie mieli czasu na głupoty.
15.55 nie kazdy robi tak jak ty ze swoja starą
ktoś wyłączył link do artykułu, więc widać, jaki ma sens normalna dyskusja, skoro jest odcięcie od źródeł opisujących dokładnie problem.
Nieraz byłam świadkiem, jak te ch....je góralskie traktują konie. Wprowadzić meleksy, a jak się nie podoba, to ...... w Tatrach będzie czyściej!
A jak Melexy będą źle traktować? Melex też ma swoje prawa.
Wiesz co, ale kto ma pieniądze i pomysł, co zrobić z końmi z Morskiego Oka, skoro górale im nie będą jedzenia kupować. Ktoś tam pisał, że utrzymanie 2000 zł miesięcznie.
Akurat uwierzę, że góral wyda na konia 2tysiace miesięcznie!
TEGO NIE USŁYSZYCIE W TELEWIZJI. O czym milczą media w sprawie Morskiego Oka?
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w reportażach o koniach z Tatr zawsze widzicie te same, powtarzane w kółko emocjonalne schematy, a brakuje tam chłodnych analiz finansowych i zootechnicznych? Media karmią Was prostą bajką o „złych góralach i dobrych aktywistach”. Czas ujawnić fakty, o których telewizyjne kamery milczą, bo te fakty psują całą narrację zbiórkową organizacji takich jak DIOZ czy Viva.
1. PRZEMILCZANY LOS MILIONÓW: Gdzie jest prawdziwe piekło koni?
Media głównego nurtu potrafią poświęcić cały wieczorny program jednemu spoconemu koniowi w Tatrach (choć pocenie się to naturalny mechanizm chłodzenia dużego zwierzęcia). O czym w tym samym czasie milczą?
O tym, że rocznie w polskich rzeźniach zabija się około 15 000 – 25 000 młodych, zaledwie 2-3 letnich koni zimnokrwistych! One kończą życie na haku w absolutnej, medialnej ciszy. Dlaczego? Bo tuczarnia na Podlasiu nie jest „medialna” – nie ma tam turystów ze smartfonami, nie da się na tym zrobić zasięgów i klikalnych zbiórek. Kupując dwulatka, góral realnie wydłuża mu życie do 11–13 lat w warunkach pełnego, luksusowego utrzymania. Wozacy dają im ponad dekadę życia, o której media milczą!
2. TABU SPRAWOZDAŃ FINANSOWYCH: Gdzie idą miliony ze zbiórek?
Żadna stacja telewizyjna nie zapyta publicznie liderów organizacji prozwierzęcych: „Co zrobicie z 300 ciężkimi końmi pociągowymi, gdy wprowadzimy zakaz?”. Utrzymanie jednego takiego kolosa bez pracy to koszt około 2000 zł miesięcznie. Utrzymanie całego stada to ponad 600 tysięcy złotych KAŻDEGO MIESIĄCA.
Media milczą o tym, że budżety fundacji opierają się na akcyjnych zrywach emocjonalnych. Żadne NGO nie podpisze umowy na dożywotnie finansowanie 300 koni przez kolejne 15 lat. Konsekwencja, o której aktywiści nie mówią głośno, jest porażająca: natychmiastowy zakaz pracy koni w TPN oznacza, że te zwierzęta z dnia na dzień stracą wartość użytkową dla wozaków i w ciągu kilku tygodni trafią do rzeźni. „Ratunek” pseudoekologów to dla nich de facto bilet do ubojni.
3. ZIELONY LOBBING TECHNOLOGICZNY: Kto naprawdę chce przejąć ten biznes?
W reportażach przedstawia się aktywistów jako bezinteresownych miłośników przyrody. Media skrzętnie pomijają jednak fakt, że za kulisami rozmów z TPN i ministerstwem, obok liderów NGO, bardzo szybko pojawili się prywatni producenci napędów hybrydowych i pojazdów elektrycznych (e-fasiągów).
Pod płaszczykiem empatii toczy się brutalna walka o przejęcie rynku przewozowego na najpopularniejszym szlaku w Polsce, generującego gigantyczne strumienie gotówki rocznie. Chodzi o wypchnięcie lokalnego, podhalańskiego biznesu na rzecz zewnętrznych firm technologicznych, które będą pobierać stałe, wysokie prowizje od każdego turysty.
4. NAUKA WYCIĘTA PRZEZ CENSURĘ EMOCJI: Co mówią czytniki tętna?
Czy widzieliście w wiadomościach tabele z wynikami badań wysiłkowych koni? Nie, bo twarda nauka psuje telewizyjne widowisko. Profesorowie nauk weterynaryjnych od lat czuwają nad monitoringiem tych zwierząt. Liczby są bezlitosne dla teorii o „katordze”: w ciągu ostatnich 15 lat na szlaku odnotowano zaledwie 3 nagłe zgony koni (spowodowane pęknięciem tętniaka i kolką, czyli chorobami losowymi). Czytniki tętna po wjeździe na górę pokazują, że konie pracują w bezpiecznej strefie tlenowej i regenerują się w ekspresowym tempie. Ale wykres naukowy nie wywoła płaczu u widza, więc media go nie pokazywały.
PODSUMOWANIE
Morskie Oko to idealnie zaprojektowany teatr post-prawdy. Media żyją z oglądalności, a fundacje ze zbiórek internetowych i odpisów 1,5% podatku. Obie te grupy potrzebują stałego stanu wojny i dramatycznych obrazów, by kręcić swoje biznesy. Prawda o tym, że konie w Tatrach żyją najdłużej i są najbardziej zadbane w całej Polsce, jest po prostu zbyt nudna i mało dochodowa, by o niej mówić głośno.
Nie bądź pionkiem w tej grze o miliony. Patrz na fakty, o których inni milczą!
Wiocha z tego korzysta bo lubi furmankami jezdzic
Nie długo lewactwo wprowadzi przepis, że na Morskie Oko można będzie wejść z koniem na plecach. To będzie apogeum dobrostanu konia. Aż koń w końcu sam zeskoczy, bo będzie chciał pobiegać.
Koń jest stworzony do roboty, a ekoterroryści do głupoty.
@5.52 Nie obrażaj ludzi, bo może twój pradziad miał konia i nim pracował. Konie zawsze służyły człowiekowi w polu, na drodze, na polu bitwy. Robienie z nich świętych krów tylko im szkodzi. Podobnie jak psom ubieranie ich w sweterki. Im prędzej bambiniści pojmią prawa przyrody, tym lepiej dla przyrody i dla ich pokrzywionej psychiki.
Każdy stary niski blok z PRL. Cegły.