Naprawa studzienek na obwodnicy to już chyba standardowy wizerunek naszych drogowców. Dlaczego projektant i wykonawca zaprojektowali na takiej drodze studzienki nie na środku jezdni (omijamy między kołami) tylko wycelowali tak aby koła wpadały dokładnie w studzienki? Przecież to logiczne, że przez najeżdżanie na takie studzienki prędzej czy później ją osłabi i zniszczy! I pomyśleć, że przez jeden nieprzemyślany projekt powstają utrudnienia - korki, zwężenia, ograniczenia, nieczynna sygnalizacja.
No i co pół roku powtórka z rozrywki.Zamiast zrobić raz porządnie,to w kółko naprawiają a i tak nie da się jeździć :/
bo prawdopodobnie za każdą naprawę mają kasę.
Nie rozumiem idei umieszczania studzienek w drodze . W tej konkretnej sytuacji mozna było ulokować studzienki w pasie zieleni poza drogą .
Czy te studzienki nigdy naprawde nie zostana naprawione? Kur@$/^@@ wicy mozna dostac
Nie można było umieścić w pasie zieleni- nie mieliby tyle roboty i kasy z tego. W pasie zieleni nie psułyby się bo nikt po nich by nie jeździł. Ale podpowiadam - tam chyba można poszerzyć to zwężenie przy wysepce przy światłach z Żeromskiego tak żeby nienajeżdżać na studzienki. Przypuszczam, że koszt zmiany = dwa lub trzy remonty studzienek tj po trzech latach by się zwrócił :)
Dziękuj przeładowanym ciężarówkom
Bez przesady - nie szukałbym winnych w przeładowanych ciężarówkach. Przeładowana jest jak wiezie powyżej ładowności 24t, a co jak jak cały zestaw mieści się w określonym ciężarze? Są drogi gdzie nie jeżdżą ciężarówki i studzienki są zapadnięte.
Mniej więcej półtora miesiąca temu założyłem ten wątek. Dziś jadę i oczom nie wierzę... tą samą studzienkę remontują. No chyba, że to remont etapowy studzienki :)