Nastolatek szukał w sieci informacji, jak przeprowadzić zamach w centrum handlowym i jak zabić policjanta. Myślał pewnie, że to tylko jego sprawa, on i przeglądarka, nikt nie patrzy. Patrzył.
Sprawą zajęli się nie tylko policjanci od nieletnich z Żoliborza, ale też eksperci od walki z terroryzmem z Komendy Stołecznej i laboratorium kryminalistyczne. Szybko ustalili, kto stoi za wyszukiwaniami i czy to była tylko chora ciekawość, czy coś więcej. Zabezpieczyli sprzęt, zebrali materiał i skończyło się zarzutem przygotowania do zabójstwa.
Co dalej z 15-latkiem? Do więzienia nie trafi, bo w Polsce pełna odpowiedzialność karna zaczyna się co do zasady od 17 lat. Ale to nie znaczy, że wrócił do domu jak gdyby nigdy nic. Sąd podjął decyzję, która dla wielu rodziców może być sporym zaskoczeniem.
Policja przy okazji apeluje do rodziców. Nie chodzi o czytanie dziecku SMS-ów i instalowanie szpiegów w telefonie, tylko o coś zupełnie innego. Są konkretne sygnały, które powinny zapalić czerwoną lampkę, i część z nich łatwo przeoczyć albo uznać za "taki wiek".
Jak sąd potraktował nastolatka, na co powinni uważać rodzice i za jakie jeszcze aktywności w sieci można mieć kłopoty z policją (podpowiedź: nie tylko za wyszukiwania)?
www.facebook.com/photo/?fbid=1662711551884743&set=a.282407086581870