Wiesz co, powiem Ci tak. Szkoda zwierzaka i w ogóle zwierząt rozjechanych. Lecz często jadąc z nakazaną prędkością nie ma szansy nie najechać kota, który wyskoczy nagle z krzaków.
Takie zdarzenie: padający deszcz, pod kołami ubity śnieg/lód, ulica w mieście, na chodniku dzieci ze szkoły, między zaparkowanymi samochodami skrada się pies. Kątem oka widzę go, zwolniłem wcześniej, gdy wjechałem na tą ulicę, bo lód, bo dzieci i ten pies. Jechałem około 20 km/h, gdy ten pies mi wyskoczył i choć wiedziałem, że to zrobi odruchowo depnąłem na hamulec i to pozbawiło minie kontroli nad autem. Ułamek sekundy i odzyskałem kontrolę, ale morał z tego taki, że zawsze będę się starał nie reagować na zwierzę. Trudno, ale tak myślę. Przez głupiego psa mogłem wpaść w dzieci, a dla mnie ważniejsza jest choćby złamana noga dziecka niż życie psa.
A teraz kamienie, biorę to na swoją zapadłą i lichą klatę.
Kolego SCZ w ukrytych. Zgadzam się z Tobą w 100 %.
Karą grozi nie udzielenie pomocy zwierzęciu, które się potrąciło. Ani koty ani jeże nie będą siedziały w klatkach, dlatego, że jakieś Tobie podobne prymitywy mają taki kaprys.
Do zaplątanego w bramie jelonka przyjechała policja, weterynarz i nadleśnictwo - to może do zabitego też trzeba by wezwać taki sztab? Przyznaję, że nie wiem,a to istotne sprawy.
Potrąciłem w życiu kota 3 razy. Za każdym razem nie miałem szans na reakcję, bo wbiegał na jezdnię nagle wprost pod koła. Gwałtowna reakcja, odbicie kierownicą itp. mogłoby skończyć się kolizją z innym pojazdem, nie wyłączając ranienia bądź nawet śmierci ludzi (bywały i takie przypadki, niedawno na jednej z autostrad, gdy ktoś próbował uniknąć zderzenia z psem). W tej sytuacji nie podejmuję takiego ryzyka i wybieram zdrowie i życie ludzkie. Co innego gdy kota, czy inne zwierzę da się ominąć. Wtedy zwalniam i przepuszczam. Co do jeży. Nie wiem czy kiedyś na takiego najechałem, ale one są po prostu małe i nawet jadąc ok 50km/h można ich nie zauważyć.
Agato prymitywem możesz być ty, jakim prawem ublizasz innym? gość ma rację. Nie dopilnowałaś kota. Pretensje możesz mieć sama do siebie, kot po jezdni lata, a ta ma pretensje, ze samochód jechał i kota nie zauwazył... nie no litości...
Wprowadzasz ludzi w błąd z nieudzieleniem zwierzęciu pomocy. Nie ma takiego przepisu
A co nie mozesz sie zatrzymać i tego jeża wziąć z ulicy tylko musisz go rozjezdzac? Co do kotów to ich sie nie da upilnowac, bo mają taką naturę. Na smyczy je wiązać przed domem?
Jeż wchodzi powoli i mozna to zauwazyc a kot wyskakuje pod koła jak z procy i tu niestety nic niezrobimy jedynie tylko własciciel powinien byc pociagniety do odpowiedzialności za zniszczenie mienia przez jego zwierza którego to niedopilnował ,uszkodzony dorobek zycia kierowcy,jak sie ma zwierzeta to trzeba je prowadzac na smyczy ulica to nie łaka pod Opatowem
ludzie nie maja serca taki delikwent co rozjezdza zwierze musi sie zatrzymac i zajac nim ludzie powinni reagowac i ci co takie sytuacje widza powinni zapamietywac rejestracje ii zglaszac na policje
Spróbujmy podsumować. Kiedy potrącę zwierzaka powinienem:
- zadzwonić po weterynarza (proszę o wpisy tych z Państwa, którzy są w stanie przyjeżdżać w nocy wraz z numerami telefonów)
- czekać aż weterynarz przyjedzie i udzieli pomocy (jaki będzie czas reakcji)
- zapłacić za usługę (dojazd, zabiegi - jaki koszt)
- co zrobić później ze zwierzęciem - kwestia wzięcia odpowiedzialności za zwierzę po kuracji. Jeśli kuracja będzie dłużej trwała, czy będę musiał czekać i zabrać zwierzę, ewentualnie szukać właściciela?
Do Agaty:Umierają tylko ludzie.Natomiast zwierzęta padają lub zdychają.