Dzisiaj o godzinie drugiej trzydzieści w nocy na ulicy Kieleckiej został zabity pięcioletni, czarny kot. Samochód pędził ponad normę. Nie udałoby się już kotu pomóc,bo rzucał się zaledwie przez parę sekund i umarł, ale kierowca nawet nie zatrzymał się, nie zawrócił żeby sprawdzić co zrobił.
Kierowcy - to, że jest noc nie oznacza, że macie zasuwać z prędkością światła! Zwierzęta, które przechodzą przez jezdnię, nie robią tego na złość. Nie są też zabawkami, które potem ktoś z ulicy podniesie i po sprawie. Jak można uderzyć z taką siłą w zwierzę i nie mieć na tyle przyzwoitości,żeby potem udzielić pomocy, chociaż sprawdzić co się stało? Odwagę żeby tak jechać macie, ale żeby ponieść konsekwencje już nie.
Tak masz rację dużo jeży jest porozjeżdżanych, wiewiórek też ( a może to łaski?). Przykry jest widok każdego zabitego zwierzęcia :( Zwierzę nie ma szans z samochodem nawet przy mniejszej prędkości ale zawsze można zwolnić widząc z daleka, że jakiś czworonóg się kręci, bo w każdej chwili może wyskoczyć na jezdnię. Ale są ludzie, których zabicie zwierzaka nawet nie wzruszy...
Tak, jeży mnóstwo widuję. Ja rozumiem, że można nie zauważyć zza zakrętu czy pod górę...ale jak można pędzić jak wariat, rąbnąć zwierzę i jak gdyby nic jechać sobie dalej?! Co to za kanalie tak robią? Przecież to są żywe istoty, które odczuwają ból. Ten kot był mój, przecież ja patrzyłam jak się męczy i umiera, ,,na szczęście'' tylko przez kilka sekund. Nawet nie zdążyłam przebiec przez ulicę,co mówić o weterynarzu, ale swoje musiałam zobaczyć. Ale kiedyś w nocy jechałam z poprzednim moim kotem, któremu samochód oderwał pyszczek, trzeba go było uśpić :-( Oczywiście, kierowca się nie zatrzymał, bo po co...
Napiszcie co zrobić z takim najechanym zwierzakiem, wtedy będziemy wiedzieli jak reagować.
Gościu_Ja co zrobić ?- cóż za rozbrajająca szczerość cywilizowanego człowieka. Może żyje i trzeba mu pomóc, bo będzie umierał w męczarni.
Trzeba się zatrzymać po prostu i wezwać weterynarza. A jeżeli nie żyje to się dzwoni do gminy, przyjadą i sprzątną. Co prawda ja dzwoniłam koło 7 rano i kot nadal leży,ale takie opóźnienie rzadko i się zdarza.
A może zacznijcie swoje zwierzęta pilnować? Koty mogą wszędzie biegać po drodze, dlatego kierujący ma jechać 20km/h, bo ktoś pupilka wypuścił? To są normalne zdarzenia.
Koty mają prawo przebywać na dworze. A wy szanowni kierowcy nie jesteście sami na świecie.
Potrąciłem w życiu kota 3 razy. Za każdym razem nie miałem szans na reakcję, bo wbiegał na jezdnię nagle wprost pod koła. Gwałtowna reakcja, odbicie kierownicą itp. mogłoby skończyć się kolizją z innym pojazdem, nie wyłączając ranienia bądź nawet śmierci ludzi (bywały i takie przypadki, niedawno na jednej z autostrad, gdy ktoś próbował uniknąć zderzenia z psem). W tej sytuacji nie podejmuję takiego ryzyka i wybieram zdrowie i życie ludzkie. Co innego gdy kota, czy inne zwierzę da się ominąć. Wtedy zwalniam i przepuszczam. Co do jeży. Nie wiem czy kiedyś na takiego najechałem, ale one są po prostu małe i nawet jadąc ok 50km/h można ich nie zauważyć.
Twoj ukochany kot i czekalas, az ktos z gminy przyjedzie i go sprzatnie?! ..... no nie wierze... Wezwac weterynarza do przejechanego w srodku nocy jeza? Podaj prosze nr tel do takiego weterynarza, ktory przyjedzie do jeza w nocy i kto za to zaplaci. Czyja to wina, ze jez w srodku nocu przechodzi przez ulice, w dodatku nie na pasach? Gminy? Moja? Skoro Twoje koty zostaly rozjechane przez auto to zle pilnujesz swoje zwierzeta, bo zwierzeta domowe maja byc pilnowane i zabezpieczone, zeby nie stwarzaly zagrozenia, a skoro Tobie juz rozjechano dwa koty to zastanow sie czy powinnac byc wlascicielem zwierzat domowych.
A ja się pytam co robił o tej godzinie na ulicy? Gdzie był właściciel? Niedopilnowanie zwierzęcia grozi odpowiedzialnością karna dla właściciela. Tyle w temacie. Możecie za własne pieniądze wybudować kładki dla jeży łask i kotów właścicieli którzy nie potrafią zająć sie swoja pociechą.
Nie będę narażał siebie i innych żeby wykonywać gwałtowne manewry bo kot czy jeż idzie ulicą w nocy... Takie moje zdanie.
Takie wbieganie kotów itd. to zagrożenie życia kierowcy ,przestraszy sie bedzie chciał ominąć dzwon czołówka i dachowanie albo drzewo,trudno wyskoczy jak sie da wychamuje ale niekoniecznie jak sie da jak nie to niestety ale niezginę przez kota nieraz niewiadomo skąd wyskoczy ,a one tak robią przewaznie czai sie i jak nadjeżdża samochód to susa pod niego lub przed,więc pilnujcie psy i koty to wina właścicieli i powinni ponosić surowe konsekwencje niedopilnowania zwierzaka.Ludzie moga zginąć!!!!!
Jak śmiesz? Sadzisz, że łatwo jest sprzątnąć własne zwierzę? Nic się nie czuje wtedy?!
Weterynarz z lecznicy w Szewnie przyjeżdża nawet w nocy.
Moje koty nie stwarzają zagrożenia, zagrożeniem są tacy ignoranci jak Ty czy ten kierowca. Mają prawo przebywać na dworze, mam ich trzymać w zamknięci bo jakaś gnida ma ochotę sobie jechać jak wariat?
Mam zwierzęta domowe od lat, współpracuję z Animalsami i nie życzę sobie pod moim adresem takich uwag.Zobaczymy, może ten sam kierowca kiedyś rozjedzie człowieka, ciekawe czy takie same będą komentarze.
Rozumiem Twój ból. Ale weź pod uwagę, że koty czasami nieracjonalnie się zachowują przechodząc przez drogę. Uwierz, potrafią nagle wrócić prosto pod koła. I nic nie zrobisz. Można jechać 15 na godz. Jak kot postanowi zginąć, nic go od tego nie odwiedzie. Nie nazywaj innych ludzi "gnidami". Po pierwsze, to nieładnie, po drugi nie widziałaś zdarzenia. Jak więc możesz osądzać. Kot mógł wpaść pod duży samochód, pod tylne koła. Kierowca nocą mógł tego nie zauważyć. Koty ginęły na drogach i będą ginąć. Niestety taka ich natura, że muszą polować.
Niedawno był głosowany budżet obywatelski. Jakoś nie widziałem nic na temat obowiązku znakowania bądź wszczepiania czipów zwierzakom. Zero myślenia w tej kwestii Animalsów. Jedynie co chwile na forum żebranie o pomoc materialną dla psów. Łatwiej żerować na małolatach aniżeli dążyć do zmiany prawa miejscowego w tej kwestii.
zgadzam się ,weterynarz z Szewny przyjezdza,to dobry człowiek.wiem jak jest przykro jak straci sie swoje zwierzatko,nie rozumie ten kto nigdy nie kochał zwierzaka