Nie , no pewnie , moi rodzice wiedzieli że kiedyś tam mieszkanie dostaną , może wtedy jak dzieci już będą dorosłe a oni u kresu pracy zawodowej ale co tam , najważniejsza była" pewność". Tak samo z samochodem , telefonem... Na mieszkanie czekali 15 lat , na przyłączenie telefonu 8 lat , na przydział na malucha 12. Rzeczywiście super. Kochany , wspaniały PRL-u wróć !
ty 12;37 - to chyba miałeś mięcho ze swojej wsi, bo ja to musiałam za ochłapem na kartki wystawać nocami w kolejkach
Nie mieszkałem nigdy na wsi, jestem rodowitym Ostrowiakiem ( tak się kiedyś mówiło). Mięso i wędliny można było kupować od ludzi, którzy trudnili się ich wyrobem. Nigdy z tym problemu nie było. W każdym zakładzie pracy taki się trafił. My mieliśmy swojego dostawcę. Choć byłem dzieckiem to do tej pory pamiętam smak tej kiełbasy. Pychota. Teraz w zwykłym sklepie musisz wydać troszkę kasy żeby taką kupić, bo to co jest tanie to raczej jeść się nie da.
Nie oddałabym dzisiejszych czasów za tę pyszną kiełbasę.
Ja tak ,ja by wolała zdrową żywność a nie wszystko jest takie że szkoda gadać.
Nie tylko o kiełbasę chodzi. Uważam iż po prostu było lepiej i to pod każdym względem. Oczywiście technika była gorsza ale jak dla mnie to nie ma znaczenia. Przy dwóch programach telewizyjnych było więcej ciekawszych i wartościowszych audycji i filmów niż obecnie. Można by tak długo wymieniać.
Za PRL- u dobrze mieli ci co się władzy podlizywali. Ci co z huty i innych zakładów pracy bezkarnie wynosili ( czyt. kradli) co tylko sę się dało. Moi rodzice byli uczciwi, nigdy nie kombinowali, stali w kolejkach, nie mieli nic. Szynkę czy kiełbasę to jadłam w święta. Ci co uważają że za komuny było tak cudnie i tak tęsknią za jej powrotem to już chyba mają Alzheimera. Albo byli u władzy lub blisko niej.
Nie zgadzam się z Tobą gościu 09:31. Ci co się podlizywali mieli na pewno dobrze ale i teraz też mają. Natomiast zwykli ludzie, którzy się nie wychylali, nie podlizywali ale też i nie walczyli z władzą mieli również całkiem nieźle. Kombinować trzeba było zarówno wtedy jak i teraz. Tyle że wtedy człowiek miał jakąś stabilność, nie musiał bać się tego, że zostanie wyrzucony na bruk i zostanie bez pracy. Na rachunki zawsze było. Nawet nie ma co porównywać, życie było o wiele prostsze i lepsze.
Nie zgadzam się. Gdybym pracowała w tamtych czasach to nigdy uczciwą praca nie dorobiłabym się tego co mam teraz. Nie miałabym żadnych szans na samodzielne zarobienie na własne mieszkanie i samochód. A dziś to mam. I przysięgam, że nie kombinuję bo nawet nie umiałabym..
Ja też jestem ostrowiakiem, a nie jakim tam ostrowczaninem, co mi się z moskwiczaninem kojarzy. Ostrowiak - to słowo uświęcone tradycją żywego języka. - Bo OSTROWIACY to są nie byle jacy :)
Ostrowiak - z Ostrowa n/Wisłą.
Ale kur wa nikt nie mówi o tym że wszyscy kradli ile się dało bo to wszystko było Państwowe więc zrobili ruinę z tego kraju , a ci bardziej myślący zacierali ręce robiąc przy tym biznesy .