Wątpię,moi sąsiedzi przez jedną wypowiedź księdza nie chodzą do kościoła już ładnych parę lat.A są wierzący jak twierdzą.
Trudno chodzić do kościoła w którym jest ksiądz nieprzychylnie nastawiony do "okazjonalnych chrześcijan" jak tu ktoś nazwał tych "chodzących od święta" do kościoła.
Niech się więc przedstawiciele kleru nie dziwią,że kościoły pustoszeją coraz bardziej.
Ja przez takie kiepskie kazania księży i ciągłe ich pretensje do ludzi nie chodzę do kościoła już kilka lat i jak czytam te dzisiajsze wpisy to nadal nic mnie nie zmusi wrócić na msze, ponieważ postawa księży jest nie do przyjęcia w dzisiejszych czasach, orażają ludzi. Księża nie szanują ich. Zrażają do siebie resztkę wiernych....Dzisiaj ksiądz- to zawód, a nie powołanie. Może pomylili się w wyborze zawodu?i teraz się wyżywają na innych. Ja nie zgadzam się na takie traktowanie i dlatego nie chodzę do kościoła, jak na razie widzę, że nic na lepsze się nie zmieniło.....a szkoda
Nie masz racji gościu 22:58. Ksiądz nie jest od tego żeby głaskać ludzi po główce i wmawiać że jest pięknie. On ma pokazywać nam nasze błędy, wytykać je i żądać poprawy. Jak dla mnie to było bardzo dobre kazanie, oby więcej takich. Te wszystkie słowa oburzenia tylko to potwierdzają. Homilia ma zmuszać do własnych przemyśleń, uderzać w sumienia ludzkie a nie piać hymny pochwalne dla ludzi. Jeśli zabolało was to, co usłyszeliście to znaczy że kazanie było ok tylko z waszym sumieniem coś nie tak. Dlaczego się bronicie?
Najwyszczy czas osrac te mamony w sutannach PAN BOG JEST WSZEDZIE a te mamony niech zostana same
By się pomodlić nie trzeba isc do kościoła. Ja z niego wyszlem i nie wrócę.
23:14 a ty po co leziesz do kościoła? Tylko żeby się pogapić i du...y obrobić?
17:48 głupiec jakiś.
Nie dokładnie, bo taka jest rola księdza, aby zwracać wiernym uwagę na ich błędy, a w święta jest okazja, aby przemówić do sumienia tych, którzy chodzą do kościoła od wielkiego dzwonu.
powiem krótko w parafii na sandomierskiej przyjąłem chrzest, uczęszczałem na katechezę w przykościelnej sali katechetycznej,przyjąłem komunię oraz sakrament bierzmowania,uczęszczałem na msze,obecnie studiuje na AGH i pracuje , do rodziców przyjeżdżam raczej rzadko i oczywiście w kościele w mojej byłej parafii także rzadko bywam ale powiem że po kazaniu tego księdza opuściłem kościół i myśle że już tam nie wstąpie Boga ma się w sercu a nie w kościele i takich wypowiedzi słuchał nie będę no ale zobaczymy jak taca zmaleje i co powie ksiądz na to bo takich osób jak ja będzie więcej bo nie wszyscy wiedzą ile osób opuściło kościół i jakie są komentarze wśród parafian z sandomierskiej
Też mam takich sąsiadów co niedziela w kościele i komunie przyjmuje. A czy zastanowił się co robi ze swoim sąsiadem!!! Całe życie mu dokucza i to jest człowiek kościelnik!!!
Muszę chodzic do pracy, musze ugotowac obiad dla rodziny, musze robic zakupy, ale do koscioła idę wtedy , kiedy czuje potrzebe bycia w nim.Nic na siłę. Czy jezeli bede chodziła w kazdą niedziele, swieta , to bede lapszym człowiekiem? Raczej nie . Moi sasiedzi chodzą co tydzien, ale czy moge powiedziec o nich ze sa dobrymi ludzmi? Nie moge bo nigdy nie mozna na nich liczyc w potrzebie.Lubie isc do koscioła gdy nie ma mszy. Klęknąc i pomodlić się w skupieniu.
Do gościa z wczoraj z 18:11-wreszcie słowa prawdy ojca zakonnika-brawo za odwagę i PRAWDĘ!!!O.Gużyński jest mądrym i nie zakłamanym człowiekiem dlatego powiedział prawdę.
Ludzie, Wy w ogóle nie rozumiecie podstaw naszej wiary i tego po co chodzi się do kościoła. Tak, chodzę co niedziela ale nie dlatego że muszę tylko dlatego że chcę, czuję taką potrzebę. Nigdy nie uważałem się z tego powodu za lepszego człowieka, wręcz przeciwnie, chodzę tam bo czuję się słaby a modlitwa ma mnie umocnić i dodać sił do tego by być lepszym. Bardzo lubię dobitne kazania i żałuję że nie słyszałem tego, o którym piszecie. Z tego co jednak czytam uważam że było bardzo dobre. Wiecie dlaczego? Ponieważ zostało w głowach, przynajmniej niektórych z Was. Dało do myślenia. Ja wiem że krytyka boli i to czasem nawet bardzo ale ona po to właśnie jest. Jak to mawiał klasyk, "nie ma krytyki szkodliwej, tylko brak krytyki przynosi szkodę". Ten ksiądz uderzył w czuły punkt i niektórym włączyło się czerwone światełko. Takie powinny być właśnie kazania. Nie ma co się oburzać tylko zastanowić nad sobą. Po co właściwie idzie się do tego kościoła.
Ja wiem po co idę do kościoła. Częstotliwość bywania uzależniam od potrzeby duchowej.
Miał prawo jak najbardziej. Po to są właśnie kazania! Nie zwracał się do nikogo personalnie a to, że niektórych zabolało, no cóż, miało zaboleć. Poza tym, przesłaniem tej homilii nie było to aby się wynosić tylko to aby nie chodzić do kościoła tylko w święta, na pokaz. Niektórzy jak widać próbują walczyć z własnym sumieniem a najlepszą obroną przed krytyką jest atak. Tak, bardzo dobre kazanie... Oby więcej takich.
Co Ty nie powiesz gościu 11:36? Jak dla mnie taka terapia szokowa jest jak najbardziej wskazana. Brawo dla tego księdza. Kto ma chodzić będzie chodził a inni niech się burzą. Oburzają się na własną obłudę oi to ich boli.
Piszesz, że nie można być pół chrześcijaninem, tak zgadzam się w 100%, a czy można być w połowie księdzem? Pouczać innych, a samemu być pośrednim? Ktoś wcześniej napisał "nie sadźcie a nie będziecie sądzeni". Może potrzeba uderzyć się we własne piersi, a potem moralizować.