Spełniła gościu, spełniła i to bardzo konkretnie. Tylko zasłuchany w propagandę nie dostrzegasz ile się zmieniło.
I tak zagłosuje na PIS
Bo jak powiedział Mark Twain- Łatwiej jest ogłupiać ludzi, niż przekonać że zostali ogłupieni. Osoby popierające pis nie widzą nic innego, tylko Polskę w ruinie, złą platformę i takie tam. Pytam po raz kolejny- czy prześledziliście punkt po punkcie to co oni chcą zrobić z naszym krajem? Śmiem twierdzić, że Grecja to przy nich małe Miki. Wiem, że nikt z osób będących za pisem nie przeczytam "Raportu gęgaczy" bo po pierwsze im się nie chce, po drugie nie chcą stracić swojej wizji kraju pod rządami pis, a po trzecie w to nie uwierzą(patrz cytat z Marka Twaina). Dlatego nie widzą jak zmienił się nasz kraj, nie chcą widzieć oburzenia ludzi, którzy czują sie obrażeni tekstami o "Polsce w ruinie" . Pani Szydło zorganizowała konferencję na tle ruin fabryki w Nowej Soli, która upadła w czasie transformacji ustrojowej, wiedząc że tuż obok jest nowa fabryka produkująca takie same nici..Jakby ktoś nie wierzył, podaję link do strony fabryki http://www.polskienici.com.pl/. Takich kłamstw jest całe mnóstwo. Tylko że politycy pisu znają zasadę , że kłamstwo tysiąc razy powtórzone staje się prawdą. Wiem, że do końca będziecie zębami i pazurami trzymać się swoich przekonań, bo bardzo trudno jest przyznać się, że uwierzyło się w głupotę. Ale to już wasza sprawa.
Ja mogę podać wiele przykładów, łącznie z analizą projektu konstytucji, który dziwnym trafem jeszcze niedawno była na stronie pisu, ale teraz już go nie ma.W wolnym czasie przytoczę co ciekawsze"kwiatki".
zachęcam do przeczytania:)
http://markd.pl/afery-po-0-748-i-kadencja-rzadow/
"Bo jak powiedział Mark Twain- Łatwiej jest ogłupiać ludzi, niż przekonać że zostali ogłupieni."
Osoby popierające po nie widzą innych ugrupowań oprócz pisu (bo więcej gadają o pisie niż o po) i dla nich każdy kto ma inne poglądy jest pisowcem...
co się zmieniło? Konkrety! Widać tylko brak pracy, emigrację zarobkową,a w Polsce kłody pod nogi rzucane uczciwie pracującym i wyprzedaż wszystkiego co jeszcze zostało za bezcen, itp. To się ,,zmieniło'' za PO
Łatwiej odpowiedź co się nie zmieniło. Jak widać tylko mentalność niektórych obywateli, zresztą niewielu.
czy niewielu to zobaczymy - po wyborach
Tylko zasłuchany w propagandę PO dostrzega spełnione obietnice. Ja się pytam gdzie są obniżone podatki? To tylko jedna z niespełnionych obietnic. Było ich o wiele więcej, żadna nie została spełniona.
spelnila spelnila wiele, bardzo duzo, tylko ty nie umiesz wymienic nawet jednej, hahahah
Pewnie, że wiele. Zacznij od studiowania ile przywilejów emerytalnych zniknęło, nawet w mundurówce jest teraz inaczej.
Co spełniła ? Podziel się z nami?
Więc co spełniła ta twoja partyjka? Jestem ciekaw czego nie dostrzegam. Jak mi pokarzesz, czego nie dostrzegłem to gwarantuję, że zmienię poglądy. Tylko proszę o obietnice konkretne i korzystne dla kraju.
2 dni minęły a ja nie otrzymałem odpowiedzi, które to konkretne obietnice spełniła po... Czyżby jednak nie udało się takowych znaleźć?
Przez dwa dni nie doczytałeś? Czytaj dalej.
No przecież nikt nie odpowiedział na moje pytanie, więc co mam doczytywać? Samo gadanie "po wiele obietnic spełniła" to czysty populizm... To już bardziej konkretny był Palikot.
@olo, dobre spostrzeżenia.
Nie wierzę ludziom, którzy mówią, ze brednie tego, czy owego osobnika są im całkowicie obojętne, to tylko taka naturalna próba odreagowania. Brednie Tomasza Lisa opublikowane w Gazecie Wyborczej z całą pewnością angażują emocjonalnie wielu odbiorców, ale na szczęście bilans dla Lisa jest poniżej zera, czego jeszcze kilka lat temu nie udałoby się osiągnąć. Jedna z moich ulubionych dewiz brzmi: wydumana oryginalność to wróg rzetelnej oceny. Poszukiwanie wyjaśnień dla poszczególnych zjawisk tylko wtedy ma sens, gdy ostateczną diagnozą staje się zbiór faktów, a nie forma ubrana w puste ornamenty. Lisa, jak wszystkich pozostałych „właścicieli tego kraju” zabił Internet. Czytelnik czuje się rozczarowany i znudzony po pierwszy akapicie? Jeśli tak, to niestety nic nie poradzę, ponieważ nigdy nie poświęcę faktów dla blichtru, natomiast postaram się poukładać wszystko w treść, która odczyta się sama i nie nadużywa Internetu. Ciarki przechodzą po plecach na samą myśl, że jedynym źródłem informacji, a właściwie kreacji mogłaby być w Polsce tylko i wyłącznie media głównego nurtu. Rzecz w tym, że taki stan rzeczy utrzymywał się bardzo długo. Po 1989 roku Trybunę Ludu zastąpiła Gazeta Wyborcza, TVP pozostała taka sama. Pierwszym wielkim portalem internetowym był Onet, późnie WP, obie witryny należały do spuścizny PRL. Jeśli powstawały jakieś nowe telewizje, radia, prasa o zasiągu ogólnopolskim, to zawsze właścicielem byli odpowiedni ludzie. Ten patologiczny model rozciągał się niemal na każdą dziedzinę życia i tworzył znany podział.
Po jednej stronie królowie życie, którzy nigdy nie wykazywali się szczególnym talentem, czy inteligencją, ale mieli odpowiedni glejt nadany jeszcze w czasach ludowej ojczyzny lub odziedziczony w nowym realnie socjalistycznym rozdaniu. Po drugiej stronie żebracy, jednak ich wykluczanie nie wynikało z ułomności intelektualnej, czy moralnej. Żebracy zachowując godność nie zgodzili się na udział w wyścigu szczurów. Ponieważ relacje te utrzymywały się przez ćwierć wieku w sposób naturalny królowie życia obrośli w tłuszcz, natomiast u żebraków frustracja narastała i w końcu osiągnęła poziom rewolucyjny. Nastroje rewolucyjne wywołał dyktator Internet. Zarządzanie „tym krajem” to była przemyślana robota według znanego scenariusza chleba i igrzysk. Zawsze pasztet z Biedronki się znalazł, zawsze babcia pomogła z renty spłacać raty za telewizor, zawsze jakiś samochód z Niemiec dało się ściągnąć. Ogólnie taki zmodernizowany Gierek, czyli „Polska nie w ruinie”. To podglebie pozwalało hodować tanią siłę roboczą, która czuła się częścią Zachodu, bo przecież miała dostęp do tych samych dobór konsumpcyjnych, wprawdzie używanych i na raty 0%, ale wystarczało. Internet pokazał, że ktoś nam się do stolika dosiadł, bo my tle tego masła nie żremy. I tak od nitki do kłębka nagle naród zrozumiał, że nieliczni królowie życia służąc zachodnim i też wschodnim magnatom, uczynili żebrakami większość Polaków.
Lisowi wcale się nie wyrwało „mogą wygrać wybory, ale nie mogą nam zabrać Polski”, Lis i pozostali królowie życia rzeczywiście czuli się właścicielami Polski, a co najmniej zarządcami. Bogu dziękować mleko się rozlało i obie strony już wiedzą, że Matrix istnieje. Nastąpił nieodwracalny proces, który nazywa się świadomość tego, w jakiej rzeczywistości przyszło nam żyć. „Salon” wyleciał z Matrixu i poza nim nie jest w stanie funkcjonować. Lis nie zbuduje autorskiego medium, bo on nie nigdy tego nie robił i nie potrafi robić. Lis poza Matrixem nie istnieje, spala się jak wampir o poranku, przy odsłoniętej rolecie i dlatego wyje w konwulsjach. Królowie życia giną w oczach, są żywymi trupami, skrapianymi święconą wodą i częstowanymi czosnkiem. Słyszą też, że żebracy ostrzą osinowy kołek i wszystko to składa się na jedną wielka torturę. Oni konają tak jak żyli, w konwulsjach, z łbem zanurzonym w drinkach, „działkach”, oparach cygar i perfum, pośród swoich drogo upudrowanych, zwiotczałych żon, pośród towarzyszy, którzy sprzedawali w czasach rozkwitu, a teraz wbiją nóż w plecy. Tomasz Lis na łamach Gazety Wyborczej zamieścił nekrolog, własny, Gazety Wyborczej i wszystkich królów życia. Całość opublikowano na koszt wykopanych z Matrixu, ku radości żebraków uśmiechniętych online.