Czy nie denerwuje was jezeli słyszycie w tv czy nawet w normalnej rozmowie ciągłe zastępowanie słów polskich słowami angielskimi? np pani mówi że target jej firmy zamiast powiedzieć po polsku że celem firmy jest to i to czy tamto i podobne start up itd. Przecież nasz język polski ma tyle słów tyle synonimów że spokojnie można mówić w ojczystym języku. Co o tym sądzicie? Przeszkadza wam to czy jest obojętne?
Też sądzę że się popisują tym swoim angielskim ale gdyby trzeba było porozmawiać nie bardzo kumają o co chodzi .Mnie najbardziej śmieszy że Polak w TV mówi weekend i lancz innych słów nie rozumieją ,jak trudno to powiedzieć po Polsku.Lub też byli w Anglii miesiąc i już chodzą lewą stroną.
luknij przez łindoł czy kar stoi na stricie, a przed liwem skoweruj heda hatem bo wind very wieje
A Ketchup? Jak wymawiacie?
Aha i jeszcze ten sklep dla mechaników wymawiamy: ju ken du, taka gra słów. Wykłada się: możesz robić. Nie jak pan z reklamy ukando co nie ma znaczenia/tłumaczenia.
"KeczAP" dla mnie brzmi pedalsko, tyko jakby rurek brak :-) za to keczup... ooo to, to nie...zupełnie inaczej :-)
Jak na wioskę bedzie.
Dla mnie w keczupie to i smak czuć, i aromat. Keczap to jakiś taki rozlazły, rzadki, jakby za długo na talerzu sam leżał.
A w reklamie mówią " keczup Pudliszki - to jest smak " . No i co, wioska?
A dziś powiedzieli w telewizorze i może nie kłamali - do słownika ortograficznego dopisano 3 tys. wyrazów, min. selfie, i sru - jako wyraz oznaczający przyspieszenie, pęd. No i z tym sru to trudno mi się pogodzić, dla mnie to wulgaryzm.