Witam .corkajest w ciazy i chlopak zabral ja do siebie gdyz tam maja pokoj dla ciebie i dziecka .Na rozmowie w domu pytalam czy da rade ja utrzymac i dziecko tak on pracuje i wszystko bedzie ok.na 2 miesiace przed rozwiazaniem ,ze my musimy dokladac na zycie dlanich bo,on tylko lozy kazal jej nawet prywatnie do lekarza chodzi. bo tak bedzie lepiej a jak za badania jest 150zl i wizyta 100 to niema kasy teraz ja jej pomagam na tyle ile moge kupuje ubrania, kosmetyki, place za tel czasami pare zl dam i nie mam z czego bo jedna pensja oplaty i 3 osoby trzeba utrzymac.Wrucila do domu .mysle ze jak by wynajeli cos to moze by nie bylo problemow.Wzlosci powiedzial ze ona tez powina od rodzicow pieniadze dostawac.Zal ze ukochana osoba potrafi tak traktowac matke jego dziecka.Boje sie bo,zle sie czuje ostatnio .Smutne my wszystkiego dorabialismy sie sami bo,rodzice nie mieli czasami czlowiek glodny szedl spac ale jakosc to bylo a teraz licza na rodzicow ale nie wszyscy maja.
Po co takie rzeczy na forum poruszasz? Przecież to wasze rodzinne problemy i sami musicie je rozwiązać. Z tego co piszesz to nie wróży dobrze temu związkowi aczkolwiek początki zawsze są trudne. Najważniejsze aby umieli się jednak dogadać i potrafili wspólnie pokonać problemy. Powodzenia.
No bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze :) Najpierw trzeba pomyśleć, czy będzie człowieka stać utrzymać rodzinę a potem ją zakładać! Ja mam 30 lat, mój facet jest bardzo zaradny, nigdy nie liczy na niczyją pomoc tylko sam stara się wszytko osiągać ale mimo to nie zaczynamy od dzieci :) bo najpierw trzeba się czegoś dorobić, mieć własne mieszkanie, żeby te dzieci mieć gdzie wychowywać a nie sępić na rodzicach żeby pomagali. Jak się jest na tyle dorosłym, żeby stwarzać potomstwo to należy być na tyle odpowiedzialnym, żeby temu potomstwu zapewnić byt. Rodzice owszem mogą pomóc jak chcą, ale jak sami nie mają z czego to jak można od nich żądać?
Gościu 15:39 śmiem twierdzić że ze swoim podejściem dzieci nigdy nie będziecie mieć. To nie chodzi o pieniądze tylko o podejście do życia i drugiego człowieka. My zaczynaliśmy od zera więc wiem o czym mówię. Jeśli ktoś mając ponad trzydzieści lat uważa, że na dzieci ma jeszcze czas to życzę powodzenia ;) No chyba że później zainwestujecie w in vitro ;)
No bo ma czas gość 15:42. Znam kilka par, które "pierwsze" dzieci mają w wieku 30+ a dzieciaczki zdrowe.
Do pani z 15 39. Rozumi co pani pisze, tylko kto dzieci pani wychowa? Jeżeli jest pani po 30? I teraz wyjaśniam o co mi chodzi. Dzieciom poswiecamy duzo czasu, energi, sil. Prawda? Ja mam 40 l i za moim 8 letnim synem NIE moge nadążyć. A umieramy czy coraz młodsi?
I to jest dobry przykład dla tych, którzy twierdzą, że miłość jest najważniejsza, a pieniądze nie, bo jakoś będzie.
gosia, współczuję ci, ale chyba nie masz wyjścia, musisz dawać, bo cóż. Sama mam też niby samodzielną, dorosłą córkę i tez wspomagam, jak trzeba. Pomóż jej przetrwać, potem to pójdzie do pracy i pewnie problemy się skończą.
Facet może dorośnie.
a ja założyłam rodzinę i do póki się było blisko teściowej i rodziców to nie było za fajnie kłóciliśmy się kasy nie starczało teściowa podburzała a teraz mieszkamy osobno już 6 lat i jest bardzo nam dobrze nikt nam nie pomaga sama też nie oczekuje pomocy... a co do właścicielki wątku może jakby sami zamieszkali dotarli by się i byłby spokój.
To nie jest dobry przykład gościu 16:25. Tutaj chodzi o zupełnie coś innego ale ktoś taki jak Ty, zapatrzony tylko w pieniądze nigdy tego nie zrozumie.
Tata bo nikt nie mówił, że życie jest proste i łatwe. Coś za coś. Ty nie możesz za synem nadążyć, ale są tacy co nadążają i mają dzieci w późniejszym wieku. Tu chodzi po prostu o to, że jak nie stać człowieka na dziecko to trzeba się troszkę zastanowić. Po co potem zastanawiać się za co żyć i sępić na rodzicach i stawiać ich pod murem "DAJ"! ??? Tu nie chodzi o wiek w jakim powinniśmy posiadać potomstwo, tylko o to czy będziemy w stanie je wychować i utrzymać - bo jak widać potem są problemy takie, jakie ma Pani co wątek założyła.
Ale co tu się wymądrzać co lepsze, a o gorsze. Rodzina ma takie problemy i już. Nie ma wyjścia - trzeba pomagać.
Pani Gosiu według mnie wyjście z tej sytuacji jest chyba jedno!
40 lat i Tata nie ma siły, nie może nadążyć za dzieckiem (cha, cha, cha!). Tu wiek nie ma nic do rzeczy, ani do rodzenia dzieci, ani do wychowywania. Ważne na ile się czujemy i co możemy zaoferować i zagwarantować naszym dzieciom. Nie wiem czy to takie słuszne - rodzić wcześnie dzieci, nawet nie mając pieniędzy na ich wychowanie, tylko dlatego, że będziemy mieć siłę za nimi biegać. ? Ja mam 60-tke i śmigam za wnuczkiem jak 20-latka.
Powiem tak młodemu wejść w start dorosłego życia jest często bardzo trudno. Wiadomo praca, mieszkanie (nie mówię nawet o kupnie- trzeba mieć za co wynająć), do tego dochodzi dzieciak. Ja uważam że warto młodym pomóc na ile nas samych stać, bo z tym wiadomo rożnie bywa. Kiedy ja z moim mężem zakładałam rodzinę i przyszło dziecko na świat, nieoczekiwanie straciliśmy pracę. Tu nam pomogli moi rodzice, dali nam dach nad głową i jedzenie. Mąż wyjeżdżał szukał pracy po Polsce, gdzieś gdzie się dało zaczepiał się i pracował. W końcu dostał pracę w Ostrowcu. Wiadomo z czasem kiedy mieszkaliśmy z rodzicami pojawiły się różnice poglądowe. Stwierdziliśmy, że sobie wynajmiemy i zaczniemy żyć po swojemu. Okazało się że była to bardzo dobra decyzja. W tej chwili na odległość mamy bardzo dobry kontakt z rodzicami, a oni nam już nie muszą pomagać bo radzimy sobie sami. Ale w tym najważniejszym momencie kiedy nie mieliśmy za co żyć pomogli i do dziś jesteśmy im wdzięczni. Pomóżcie swoim dzieciom na starcie, oni się z czasem ustabilizują finansowo a pomoc Waszą będą pamiętać do końca życia.
Dzieciom należy pomóc nie wolno się odwracać! One to będą pamiętać to końca życia!
Nie rozśmieszaj mnie gościu 16:33. Chcesz żeby dzieci za Tobą dziadku wołały a nie tato? Tu nie chodzi o wiek czy pieniądze ale o odpowiedzialność. Jeśli ktoś uważa, że najpierw musi się wszystkiego dorobić a potem pomyśli o dzieciach to najczęściej przegrywa życie. Znam wielu takich i uwierz mi, idąc Twoim tokiem myślenia nigdy nie będzie odpowiedniego czasu na dzieci, nigdy.
No właśnie gościu 18:46 :)))) Skoro piszesz, że o wiek nie chodzi...to czemu za chwilę piszesz "Chcesz żeby dzieci za Tobą dziadku wołały a nie tato?" :)))Jaka to odpowiedzialność postarać sie o potomka a potem sępić na rodzicach i wręcz zmuszać ich do pomocy bo samemu nie jest się w stanie podołać?:) A o czym ja cały pisze jak nie o odpowiedzialności??? :)))) Jak ktoś jest nauczony, że mamusia da, że tatuś da to co innego może pisać. Pasożytować jest najłatwiej. A pieniądze nie wiążą się w jakiś sposób z odpowiedzialnością? Bez nich rodziny nie utrzymasz, dzieci nie wyżywisz itd.