Na Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy do Strasburga parlamentarzysta pojechał 21 stycznia 2012 roku. We Francji miał być do 27 stycznia. Tymczasem z analizy dokumentów sejmowych wynika, że Górczyński w tych dniach był... w Warszawie. 26 i 27 stycznia brał bowiem udział w głosowaniach w Sejmie.
Jak to możliwe? - Nie pamiętam, co było dwa lata temu. Przypuszczam natomiast, że było podobnie jak w przypadku posła Halickiego. To znaczy wezwano mnie pod koniec pobytu na głosowanie do Sejmu - mówi nam poseł.
http://m.kielce.gazeta.pl/kielce/1,106510,16969729,Podroze_politykow__Nasz_posel_byl_jednoczesnie_we.html
panie prezydencie proszę o odpowiedź brak odpowiedzi zaświadczy że ma coś pan do ukrycia
światowy człowiek z naszego prezydenta. i ma zdolność bilokacji.
A jak Senator Rusiecki mówił to w kampanii wyborczej to Prezydent Górczyński się obrażał.
i co pan na to panie Górczyński, gdzie pańskie zasady i honor?!
ale się czepiacie... w dobie samolotów to chyba nie jest to coś nadzwyczajnego. Lot trwa jakieś 150 minut, więc o co lot_to?
Odczepcie się od chłopa - w Pełeselu tylko kasa i rodzina się liczy !
Było se wybierać inaczej a nie teraz narzekać?
gościu z 08.46 przeczytaj dokładnie, to będziesz wiedział o co chodzi.
nigdy ich nie bylo.
Oj szukanie na siłe. Co w tym dziwnego skoro wyjechał 21 stycznia, miał być do 27 stycznia, ale jednak był tylko do 26 stycznia? Mnie też się zdarzyło, wrócic z zaplanowanego wyjazdy wcześniej i to nie raz.
ale kasę za pełną dietę pewnie pobrał z publicznych środków.
Skąd wiesz?
hahaha to ci numer
Ktos na niego glosowal. Ludzie najpierw glosuja a potem rozpacz ze albo do 67 roku musza pracowac albo ze vat wyższy itp.
ale nie ma wstydu, naprawdę
Przestańcie pomawiać człowieka bo za chwilę będziecie go przepraszać.