Zdradź czym się zajmujesz? Bez detali, tylko jakieś wskazówki :)
Szczęśliwego Nowego Roku.
widze ze wszyscy mysla ze jak ktos mieszka za granica to zarabia kokosy otóż ja pracuje w magazynie wcale nie zarabiam kokosow i wcale nie jest tak kolorowo czlowiek musi naprawde ciezko pracowac tylko ze mi wydaje sie ze lepiej ciezej i moze za mniejsza kase ale u siebie
z kim bym nie rozmawiał to chcialby wrocic do polski, tam nie ma kokosow, tyle ze starcza na jedzenie i ubrania, ale jest sie nie u siebie
poza tym tam wyjechali osoby ktore nie maja skonczonej nawet zawodowki 90% osob
Syf, kiła i mogiła... galeria jedyna jaka tutaj funkcjonuje sprawnie to Ostrowiecka.
Roboty nie ma... bida, brudno, szaro, godz. 16.00 żywego ducha na ulicy.
Nastoletnie matki, naćpane nastolatki, sami emeryci.
Pracy zero
A ja uważam nie jest źle,wystarczy spojrzeć jakie auta jeżdzą po Ostrowcu,ile ludzi jest w tych wszystkich supermarketach popołudniami czy jak ludzie chodzą ubrani.Uważam,że wszędzie znajdzie sie patologia typu nastoletnie matki czy naćpana młodzież,w dużych maistach jest ich o wiele więcej.Jeśli chodzi o pracę to dla chcącego zawsze się coś znajdzie,ale wiele osób ma lewe ręce a uważa się za super pracowników i dlatego nigdzie ich nie chcą.Jeśli masz chęci jesteś pracowity to wracaj,poradzisz sobie.
To chyba żyjemy w różnych miastach. Bo ja przez okno widzę mój ogródek a dalej same nowe domy sąsiadów, którzy codziennie rano samochodami wyjeżdżają do pracy i odwieźć dzieci do szkół. Jak po pracy robię zakupy to widzę ludzi z pełnymi wózkami przy kasie a jak o 16.30 wiozę dzieciaka na angielski to trudno przez miasto przejechać tyle samochodów na ulicach. Ja mieszkam w Ostrowcu a ty?
Pracowity i zaradny człowiek wszędzie sobie poradzi.
Uważam że lepiej u siebie wsród swoich.
Zawsze możesz poszukać pracy w większym mieście
Gościu z 19:34 :bardzo dobrze że jesteś pełen optymizmu-tak trzeba z Nowym Rokiem.Jeśli ktoś ileś lat wstecz wyemigrował z kraju aby sobie poprawić byt to na pewno nie wyjechał ten co tu miał godną pracę i perspektywy na lepsze jutro.Masz rację społeczeństwo jest bogate ale,nie wszyscy.Większość boryka się z problemem "łączenie końca z końcem".Jak sobie wyobrażasz kogoś ,kto powraca zza granicy po iluś latach z niezbyt wypchanym portfelem aby tu się od nowa urządzić.Podstawa bytu to kasa-skąd ją ten ktoś ma wziąć?.Znajdzie pracę dochodową...jeśli masz pomysł to podpowiedz tej osobie. Otworzy własny biznes....podpowiedz mu z czym....Osoby dość kreatywne odnajdują swe miejsce tu w naszym kraju i tam za granicą.Problem w tym ,że nie wszyscy są wielce kreatywni.Ten przeciętny człowiek też chce w jakiś godny sposób żyć.Większość to przeciętni.
Podpowiedzieć? Proszę bardzo - zdobądź dobre wykształcenie i zawód, potem pracuj ciężko bez urlopów i zwolnień jak ja pracowałem, wszystko co zarobisz inwestuj żeby firma się rozwinęła i po kilku latach będziesz miał. Cała tajemnica - sensowne wykształcenie i ciężka praca.
Ale jeśli ktoś nawet po kilku latach pobytu i pracy za granicą, gdzie ponoć jest tak wspaniale dalej niczego się nie dorobił to tym bardziej nie dorobi się niczego w Polsce. Kto zaradny, inteligentny i pracowity poradzi sobie wszędzie i będzie mu się powodzić wszędzie a kto nie zaradny i leniwy ten się nigdzie niczego nie dorobi i zawsze będzie się zastanawiał skąd też inni ludzie mają te pieniądze... Spójrzcie prawdzie w oczy, tak po prostu jest.
Sam sobie odpowiedziałeś - przeciętny człowiek będzie żył przeciętnie. I z tym musi się pogodzić a nie oczekiwać że będzie miał tyle samo co ci zdolniejsi i lepsi od niego.
Pytanie chyba raczej dotyczy tego co jest przecietnoscia w Polsce i w Wielkiej Brytanii oraz ile ta przecietnosc kosztuje pracy, no i ile wysilku trzeba wlozyc zeby ta przecietna prace miec.
I dlatego dobrze, że mamy wybór i można się zdecydować na przeciętność tu lub gdzie indziej. Wiadomo że inaczej żyję przeciętny obywatel Niemiec, inaczej Polski a jeszcze inaczej Rosji czy Kazachstanu. Wybór należy do nas, żelaznej kurtyny już nie ma.
Co prawda nie za granice ale 15 lat temu wyjechałem z Ostrowca za pracą. Najpierw był Kraków teraz Łódź. Do Ostrowca mam sentyment ale wracać nie ma do czego. Mam pracę jakiej w Ostrowcu bym nie miał (około 5 tysi na rękę). Wystarcza mi jak przyjeżdżam raz na pół roku do rodziców. Dziwie się tylko moim znajomym (pozostało ich tu niewielu) że nie wyemigrowali. Mimo iż wydawali mi się dużo bardziej zaradni życiowo niż ja. W końcu nasi rodzice dziadkowie pradziadkowie też skądś tu przyszli.