Witam forumowiczów:) Na początku roku chcialabym wrócić do Ostrowca bo 6 latach mieszkaniaw Uk i chcialabym sie dowiedzieć jak tam jest teraz z praca chodzi mi o prace w sklepach na kasie dodam ze mam 40 lat i bede musiala zaczynac wszystko od początku tzn znalezc prace wynajac mieszkanie czy da sie tam jakos zyc i czy jest ciezko znalezc prace ?
nie wracaj
Prawda jest taka że pracy totalnie brak,powtarzam TOTALNIE ,mieszkań w bród,roboty -zero,resztę sobie sama dopowiedz.Własna działalność -tak, pod warunkiem że masz wspaniały pomysł.Wszelkie drobne handle upadły,handle wielkie hurtowe w obecnym czasie tylko dla rekinów rynkowych.Jakieś usługi ewentualnie typu sprzątanie,pomoc przy małym dziecku .Brutalna prawda o naszym mieście.Wybierz stolicę lub śląsk lub Wrocław,Poznań ,tam coś prędzej znajdziesz.Przykro mi to pisać ale taka jest rzeczywistość.Przekonaj się sama,przyjedź ,sprawdź ocenisz prawdomówność wpisów.Mieszkanie do wynajęcia znajdziesz tanio ,szybko a resztę dopowiesz sobie.
Nie przeczytalem nawet tresci Twojego posta, ale po pytaniu w temacie mowie NIE WRACAJ jesli tylko mozesz :)
W Ostrowcu się nie żyje, w Ostrowcu się wegetuje.
Ja wiedzę to bardziej pozytywnie. Po 5 latach w UK rzeczywiście było na początku ciężko, 2 tysie miesięcznej wypłaty starczały na pierwszy tydzień , reszta miesiąca z kupki, auto trzeba było zmienić na tańsze, ale powoli było lepiej , i po kilku latach zarabiam tutaj więcej niż miałem w UK, dużo dzięki doświadczeniu tam zdobytemu - oprocz zarabiania kasy myślałem też o edukacji mimo iż nie jestem w wieku studenckim i się opłaciło . Powodzenia.
Co prawda nie za granice ale 15 lat temu wyjechałem z Ostrowca za pracą. Najpierw był Kraków teraz Łódź. Do Ostrowca mam sentyment ale wracać nie ma do czego. Mam pracę jakiej w Ostrowcu bym nie miał (około 5 tysi na rękę). Wystarcza mi jak przyjeżdżam raz na pół roku do rodziców. Dziwie się tylko moim znajomym (pozostało ich tu niewielu) że nie wyemigrowali. Mimo iż wydawali mi się dużo bardziej zaradni życiowo niż ja. W końcu nasi rodzice dziadkowie pradziadkowie też skądś tu przyszli.
kurde już tak nie narzekajcie....nikt nie powiedział, że latwo bedzie, ale ja nie zamieniłabym miejca zamieszkania(ostrowiec). Nie mam bogatych rodziców i nie mam pracy załatwianej....Malo tego, pracy znaleść nie mogłam,wiec wziełam dotacje z up, reszte kredyt rodzce mi wzieli pod zastaw wlasnego mieszkania i otworzylam cos swojego- usługi...nie ważne. Nie zarabiam kokosów, ale starcza mi na utrzymanie rodziny. Nie jest łatwo, ale myslicie ze za granicą to pieniadze z nieba kapia? Wziełam kredyt na mieszkanie i powoli go spłacam....jeszcze 20 lat:P Najważniejsze ze mam bliskich przy sobie, mam rodzinę i jestesmy razem....
Taa nikita bardzo szkoda mi cię , bo sam kiedyś tak myślałem . Jedyne dobre w twojej wypowiedzi jest to , że szanujesz pewne wartości jak rodzinę i bycie razem .
Ja przejrzałem na oczy po raz pierwszy , gdy choroba mnie zmogła i nie mogłem już tak intensywnie pracować , a tu przecież do zapłaty zus , podatek , wynajem z lokal , rata za mieszkanie itp . Drugi raz przejrzałem na oczy , gdy pojechałem do długo nie widzianej rodziny do Niemiec i zobaczyłem różnicę jak na spokojnie można żyć . Przeprowadziłem się tam z całą rodziną - żona i małe dzieci. Po pewny czasie mieliśmy odłożone parę złotych i stanęliśmy na nogi . Poczuliśmy patriotyzm i tęsknotę za krajem i powtarzaliśmy sobie - biedniej i skromniej , ale u siebie . Wróciliśmy i z perspektywy czasu widzimy , że był to największy błąd w życiu . Teraz od jakiegoś czasu tłumaczymy sobie , że za starzy jesteśmy na wyjazd , ale oboje powoli dojrzewamy do tego , że jednak wyjedziemy . Tak na prawdę to chyba jeszcze rok studiów młodszego syna nas tutaj trzyma . Starszy tuż po studiach zamieszkał w Austrii . Młodszy pewnie pójdzie w jego ślady , a my za nimi .