Niczym w średniowieczu karawana karoc jedzie do króla i musi wymienić konie..tylko czasy inne a cel ten sam..no i pospólstwo psioczy
(na motyw i w rytmie oryginału, ale z nowym tekstem o komisarzach jadących do Strasburga)
-
Gdzieś autostradą sunie kolumna,
W niej elektryków błyszczy sznur,
Strasburg już czeka, lecz mapa szczeka:
„Za sto kilometrów zabraknie chmur”.
-
Klawo, panowie, w służbowej mowie
O transformacji każdy mówi wciąż,
Lecz mina rzadka, gdy przy wskaźnikach
Nagle do zera zaczyna iść prąd.
-
Więc stado westchnień, nerwowy gest,
Gdzie wolny słupek? Kto go jeszcze zna?
Zielone jutro, świetlana myśl,
Lecz ładowarka zajęta już od trzystu lat.
-
Bo któż przewidział taki pech,
Że cała flota stanie gdzieś pośrodku Czech?
-
O, komisarze wędrowniczki,
O, prosty, jasny, piękny plan,
O, komisarze wędrowniczki,
O, prosty, jasny plan.
-
Znów ktoś wylicza ślad węglowy,
Ktoś raport pisze, ktoś naciska „send”,
A przy parkingu rośnie kolejka,
Bo każdy potrzebuje jeszcze pięćdziesiąt procent.
-
I znowu spokój, już patrzą z boku,
Jak diesel dawny mknie przez nocny kraj,
Sto prezentacji jest w teczce przecież,
Lecz bez zasilania niewiele z nich da.
-
Rwie do Strasburga urzędniczy szyk,
Aplikacja mówi: „Jeszcze godzin trzy”,
Przy stacji ładowań tłum i ruch,
I zawsze będzie jakiś kabel albo dwóch.
-
Jak ma nie pęknąć ważny plan,
Gdy słupek zajęty przez dostawczy van?
-
O, komisarze wędrowniczki,
O, prosty, jasny, piękny styl,
O, komisarze wędrowniczki,
O, prosty, jasny styl.
-
Dość tych naradek, raportów, rad,
Do Strasburga przecież trzeba w końcu wpaść,
Niech świeci ekran, niech płynie prąd,
Niech każdy znajdzie wolny port.
-
A jeśli droga znowu da w kość,
To może następnym razem pociągiem ktoś?
-
A komisarzom wędrowniczkom —
Kabel, adapter, gniazdko, prąd,
A komisarzom wędrowniczkom —
Jeszcze sto kilometrów stąd.
Jaki sens w ogóle tego jeżdżenia?
"Siedziba PE w Strasburgu jest jednak zapisana w traktacie unijnym, a na jakiekolwiek zmiany nie chce zgodzić się Francja. Każda sesja oznacza ogromne pieniądze dla hotelarzy i restauratorów ze stolicy Alzacji. To też kwestia prestiżu. W efekcie za przejazdy europosłów, ich asystentów i pracowników administracji z Brukseli do Strasburga płacą każdego roku europejscy podatnicy."